Najsztub: kompetencja, głupcze

Opublikowano Marzec 17, 2013 | przez Redakcja

kultura

Piotr Najsztub zrobił z siebie w weekend idiotę. W programie „Kultura głupcze” – podajemy tu link dla ludzi o mocnych nerwach – nagadał tyle bzdur o kibicowaniu i piłce nożnej, że gdyby potrafił się tym przejmować, sam by siebie zwolnił.

Ma jednak piłkę nożną gdzieś i nie chodzi na mecze, co zresztą sam w przypływie szczerości powiedział. Tłumacząc więc na jego język: to jakby w dyskusji o gejach powiedzieć w publicznej telewizji, że homoseksualizm to choroba, którą trzeba leczyć. Niesamowite. Półgodzinny program (bardziej szczegółowy opis w Natemat.pl, nie ma co się powtarzać) cofnął nas w czasie o dwa-trzy lata, do momentu kiedy „kibol” był najgorętszym portalowym keywordem, a media uwielbiały stosować go w stosunku do ogółu osób chodzących na polskie stadiony.

Cały ten wygłup stawia więc Najsztuba w złym świetle nie tylko z powodu niekompetencji, ale i – może bardziej – z powodu okazania beznadziejnego wyczucia rynkowego. Nie widzi najwyraźniej, że sięga do lodówki po rybę, która śmierdzi od ponad pół roku. Przed EURO byłby jeszcze na czasie (choć wciąż tak samo głupi). Teraz? Teraz to siódma woda po kisielu. Nawet Twitter nie ekscytuje się tym za mocno, co tłumaczy częściowo niszowość tej audycji to, że nikt chyba tego nie ogląda.

Dobrze podsumowali go na Twitterze dziennikarze. Mateusz Borek:

Łukasz Wiśniowski, aktualnie w PZPN:

Kuba Rzeźniczak, gość programu, też wydaje się zażenowany:

Problem, który pozostaje jest taki: piłki nożnej w naszym kraju nie ma kto bronić, ponieważ mało który dziennikarz zajmujący się „prawdziwymi” tematami takimi, jak polityka czy społeczeństwo ma w ogóle ochotę się nią zająć.

Futbol w Polsce (a kibiców – w szczególności) – można napieprzać jak się tylko chce. Jej adwokaci są albo skupieni w zamkniętych, raczej nie zainteresowanych dialogiem z tymi „poważnymi” dziennikarzami społecznościach, albo nie mają posłuchu.

Dla przykładu – Mateusz Borek nie powinien kończyć tylko na pojedynczym statusie. Powinien zaprosić Najsztuba do swojego programu i zrobić z niego głupka, ale nie szydząc z niego i obrażając prostymi epitetami, lecz raz za razem udowadniając mu jego niewiedzę. Błąd po błędzie. A potem kolejnego człowieka, który dołożył swoją cegiełkę. Tylko w ten sposób zasłużymy (jako ludzie, dla których sport jest życiem) na to, by następnym razem człowiek w telewizji pomyślał dwa razy. Musi pamiętać, że ktoś może mu wyciągnąć jego słowa i wyrzucić do kosza razem z reputacją.

Inaczej Najsztub i jemu podobni będą traktowali piłkę jak bęben. Piłkę, gry komputerowe, hip-hop: wszystkie dziedziny zainteresowań, których fani są dla mainstreamowych mediów tematem do śmiechu.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑