Najtańsze filmy, które zarobiły fortunę

Opublikowano Marzec 18, 2016 | przez ZP

Film za dwieście milionów dolarów? W dzisiejszym Hollywood to nic wyjątkowego. Żyjemy w czasach blockbusterów, w których koszty promocji potrafią przyćmić budżet niejednego innego filmu. Spójrzmy na „47 Roninów”, jedną z największych wpadek finansowych w historii kina: 175 milionów na produkcję, a 50 na reklamę. Gdyby zebrać do kupy budżety wszystkich poniższych filmów i tak nie kosztowałyby tyle, co marketing ekonomicznej wtopy z Keanu Reevesem.

ROCKY

rocky

Nieznany aktor, do niedawna jeszcze gwiazdka porno, pisze w trzy dni scenariusz. Nieznany aktor znajduje kogoś, kto chce ten scenariusz sfilmować, a potem patrzy jak studio chce obsadzić w głównej roli gwiazdę: planowano Roberta Redforda albo Burta Reynoldsa. „Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby film odniósł sukces, ale z kim innym w roli głównej”- nieznany aktor w sobie znany sposób doprowadza do tego, by jednak grać Rocky’ego, a potem, po sukcesie komercyjnym i artystycznym, po Oscarze, przestaje być nieznanym aktorem a staje się ikoną kina. Przemiana chyba jeszcze bardziej imponująca niż ta kasy zainwestowanej początkowo w Rocky’ego, a wyciągniętej: film zamknął się w budżecie około miliona dolarów, podczas gdy zarobił 250 milionów i to w czasach, gdy ten milion miał znacznie większą siłę nabywczą. A przecież jeszcze dał początek całej serii dochodowych produkcji.

PIĄTEK TRZYNASTEGO i HALLOWEEN

fridaythe13th

Jeśli nie jesteście fanami horrorów i zawsze zastanawiało was, dlaczego powstaje aż tyle produkcji tego gatunku, choć tak wiele z nich reprezentuje marny poziom, to mamy dla was rozwiązanie zagadki: horrory potrafią być cholernie tanie. Aby się zwróciły, nie muszą wcale odnieść wielkiego sukcesu. Ale gdy już odniosą sukces, wtedy są dla twórców losem na loterii.

Takimi były dwa ikoniczne z dzisiejszej perspektywy horrory: „Piątek trzynastego” i „Halloween”. Zarówno Jason jak i Mike Myers to dziś ikony światowego kina. Pierwowzory powstawały natomiast za mniej niż pół miliona dolarów, koszty musiano ciąć wszędzie – przykładowo słynna maska Myersa kosztowała… DWA dolary (oczywiście przeszła też pewne przeróbki). Filmy zarobiły po kilkadziesiąt milionów dolarów, a dały początek seriom, które pozostają żywe do dziś.

PIŁA

120811-saw-8

Piła to jeden z tych hitów, które miały wyjątkowo trudne początki. Scenariusz, ewidentnie klucz do sukcesu, przez bite dwa lata nie był w stanie wzbudzić jakiegokolwiek zainteresowania. Ale jednak: był za dobry, by ignorowano go wiecznie. Cała produkcja, choć miała kilka dość znanych twarzy na pokładzie, kosztowała raptem 1.2 miliona dolarów (sceny z Dannym Gloverem to raptem dwa dni zdjęciowe – tak zbijano koszty). Zarobek? 102 miliony tylko pierwszej filmu, w zgodnej opinii – najlepszego. Ale przecież powstała cała seria, która zarobiła krocie, wypromowała postać Jigsawa na ikonę horroru, a także według wielu wpuściła horrory gore do mainstreamu.

BLAIR WITCH PROJECT

blairwitch4

Film, który zarobił ćwierć miliarda dolarów choć kosztował raptem 60 tysięcy. Niepojęte. Nie jest to produkcja, która pięknie się zestarzała – po latach ma znacznie mniejszą moc oddziaływania, ale jednak jest przypadkiem szczególnym, który zapisał się w historii kina. Tak jest: to nie nadużycie. Blair Witch Project uznawany jest za pierwszy film, który aż tak zyskał na udanej promocji internetowej, celującej w status „viral”.

Twórcy, zainspirowani filmami dokumentalnymi o paranormalnych fenomenach, uznali, że żaden horror nigdy ich tak nie wystraszył jak te obrazy. Dlatego postanowili jak najbardziej uwiarygodnić swój film. Sprawić, by widz cały czas zastanawiał się czy faktycznie ma do czynienia ze znalezionym video materiałem, czy też jest to fikcja. I nie da się ukryć: jako fikcja ten obraz średnio się broni, ale wtedy, gdy panowała powszechna dyskusja czy to prawda czy fałsz, miała potężną siłę.

Trzeba oddać twórcom, że zrobili co w ich mocy by uwiarygodnić dzieło. Fikcyjne poszukiwania ofiar przez policję – a przynajmniej doniesienia o takowych – to dobry przykład. Aktorzy, którzy nie mieli scenariusza i w większości musieli improwizować, a którzy byli również… nękani przez producentów podczas kręcenia! Tak jest, nawet sami aktorzy w pewnym momencie mogli stracić pewność, czy biorą udział tylko w filmie. Instrukcje dostawali z dnia na dzień w kopertach, nie mieli z nikim kontaktu, nie dojadali i byli zdani na siebie.

PARANORMAL ACTIVITY

paranormal activity

Wydawało się, że nikt nie pobije rekordu Blair Witch Project. Tak niskie nakłady, a tak wielkie zarobki: dajcie spokój, nie da rady. Ale wtedy pojawiło się Paranormal Activity. Koszt – 15 tysięcy, zarobek – 200 milionów i start całej serii. Wszystko nakręcono z nieznanymi aktorami, kamerą z ręki i w siedem dni.

Aktorzy też nie dostali scenariusza-gotowca, kazano im improwizować, co budowało wiarygodność obrazu, sprawiało, że był bardziej naturalny. Co ciekawe, po emisji na Sundance Film Festival zgłosił się do twórców reprezentant Dreamworks. Produkcja tak się spodobała, że planowano odkupić pomysł i zrealizować ją z większym budżetem. Ale wtedy – to nie plotki, naprawdę na początku tak było – okazało się, że ludzie bali się tego filmu. Niektórzy wychodzili z kina nie mogąc znieść napięcia – ponownie działał efekt z Blair Witch Project, stawiano na to, by widz uwierzył, ze nie ma do czynienia z fikcją. Większy budżet zrujnowałby to wrażenie i wycofano się z przeróbki.

MAD MAX

mad max

Kręcić slashera czy inny horror za taniochę – da się. Ale science fiction w postapokaliptycznym świecie? O, śmierdzi wygórowanym budżetem. Nie w przypadku pierwszego Mad Maxa kręconego w Australii, a kosztującego raptem 300 tysięcy dolarów. Zarobił blisko sto milionów i przez dwadzieścia lat znajdował się w Księdze Rekordów Guinessa jako ten obraz, który może się pochwalić największymi dochodami przy najmniejszym wkładzie.

MIĘDZY SŁOWAMI

lost in translation

Między słowami to nie prosty slasher – Sofia Coppola pisała scenariusz przez ponad pół roku. Uparła się, że w głównej roli musi wystąpić Bill Murray, a pod aktora robiła podchody przez miesiące. Używała kontaktów, choćby Wesa Andersona, bombardowała Murray’a mailami, smsami, telefonami. Nawet gdy doszło wreszcie do spotkania i Billl się zgodził, nie podpisano żadnej umowy. Jedną z najbardziej charakterystycznych ról Murray’a w karierze, oscarową produkcję, umawiano „na gębę”.

Całość kosztowała raptem cztery miliony, a zarobiła 120. Niemniej wartość tego filmu nie może być określana tylko zarobkami: z wyżej wymienionych nawet Rocky nie miał tak świetnej opinii wśród krytyków.

SLUMDOG MILLIONAIRE

slumdog

15 milionów, a więc najdroższy film na naszej liście. Biorąc jednak pod uwagę sukces – osiem Oscarów i 377 milionów przychodu – nie może go braknąć. Na pewno dużą oszczędnością fakt, że najistotniejsze role grali aktorzy wówczas zupełnie nieznani, którzy mogli być potraktowani – cóż – nieco tylko bardziej gloryfikowaną wersją „będzie miał pan do CV”. Wiecie, że gość grający Sama we Władcy Pierścieni, a więc mający jedną z głównych ról w kultowej, ponadczasowej trylogii, dostał podobno gażę raptem 60 tysięcy? No właśnie. Niewątpliwie również w tym kryje się tajemnica finansowych oszczędności „Slumdoga”…

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑