Napij się z malarzem pokojowym, czyli cały kraj na bani

Opublikowano Luty 7, 2014 | przez MB

toy story

Film „Pod Mocnym Aniołem” Wojtka Smarzowskiego gorzko przypomniał Polakom o naszym narodowym hobby, które jest oczywiste jak łysina Józefa Oleksego. Za to pewnie nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że hobbystów w jego otoczeniu jest więcej niż nadzienia w pączku.

W Polsce właściwie za każdym rogiem czai się alkoholik. Nie każdy jest wymęczonym przez życie obszczymurem i nie każdy sypia na dworcu. Nie każdy też wygląda na kogoś, kto dzień w dzień daje w beret (nawet moherowy).

Niektórzy na przykład uczą twoje dzieci. 6,97 procent nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych przyznaje się do nadużywania alkoholu. Czyli jeśli twój Krzyś albo twoja Zosia wrócą ze szkoły z płaczem w oczach, bo mieli niezapowiedzianą kartkówkę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nauczyciel był na kacu. Jeżeli Krzyś lub Zosia zostaną niesłusznie ukarani, prawdopodobnie nauczyciel golną przed lekcją czterdziestkę.

Problemu z przyznaniem się do swojej słabości nie ma też 9 procent dumnych pracowników kultury i mediów. Przejęzyczenia na wizji? Ujebany stolik, Rurku? Sześć milionów na Świątynię Opatrzności Bożej od Ministra Kultury? Ktoś tu chyba wpadł w mocny cug.

Ale z tego to się można tylko śmiać. Gorzej jeżeli trafimy na jednego z 11,1 procent lekarzy, którzy śmiało deklarują, że regularnie przeginają. Jednak nadal jest to końcówka stawki.

Stosunkowo dużo zdeklarowanych alkusów znajdziemy w sektorze gastronomii. Choć 12 procent to i tak mniej niż się spodziewałem. Chleją kucharze, kelnerzy i barmani. Z drugiej strony ciężko im się dziwić. Na kuchni zapierdol jak w kołchozie, kelnerzy notorycznie są upokarzani, a barman to przecież zawód o charakterze mocno zakrapianym. Stąd ich stabilna pozycja w zestawieniu.

Następni w kolejce do wodopoju są malarze pokojowi. Ciężaru swojego zawodu nie może udźwignąć 13,3 procent fachowców. Ciekawe, czy mogą chociaż podnieść pędzel?  Robisz remont i zamiast samemu machnąć ściany wynająłeś speca? Patrz mu na ręce, malarze tak łatwo nie oddadzą swojego miejsca.

Nie wszystkim jednak się da. Na przykład specjalistom do spraw administracji i zarządzania. A tam pijusów i moczymord jest jeszcze więcej, co zaskakujące. Wedle tego, co sami mówią, 13,6 procent. Z takim wynikiem na pewno graliby w barażach.

Górnicy z kolei mówią:

– Jest nas 14 procent!

Dużo, ale do pierwszej trójki brakuje 0,3 procenta. Tak blisko, a tak daleko.

Najniższy stopień podium należy do rzemieślników. Krawcy, piekarze, zegarmistrzowie, ceramicy, cukiernicy, białoskórnicy, hafciarze, pszczelarze, rusznikarze, szewcy i szkutnicy, wszyscy chleją aż miło popatrzeć. Ale to chyba nikogo nie dziwi.

Za to agenci handlowi i biznesowi? 15,6 procent zdeklarowanych osób nadużywających alkoholu? Dokąd ten świat zmierza? To już nawet akwizytor wciskający nam w południe kosmetyki, domokrążca sprzedający ubezpieczenia a także pracownicy FM Group to zapijaczone mordy, którym w trakcie rozmowy zamiast schabowym i marchewką odbija się gorzką żołądkową?

Najbardziej schlane zawody to oczywiście tzw. fizole czyli robotnicy – 16,9.

Być może przytaczane przeze mnie liczby nie są aż tak zatrważające, jak się spodziewaliście, ale zwróćcie uwagę na to, że dotyczą one jedynie osób zadeklarowanych. Pomyślcie zatem ile procent się nie przyznało…

Oczywiście alkohol leje się strumieniami nie tylko w gronie ludzi czynnych zawodowo. Pije się za młodu, pije i na starość. 4-20 procent osób w podeszłym wieku grzeje banię. Według badań w stopniu niezdrowym dla zdrowia alkohol spożywa od 4 do 12 procent mężczyzn i od 1 do 2 procent kobiet po 60. roku życia. Po 65. 10 procent mężczyzn i od 3 do 5 procent kobiet.

No, ale jak to mówią, na coś przecież trzeba umrzeć. Po co ze starości, skoro można zdrowo się narąbać i wygodnie przekręcić? Zuchy.

W szkole, w kościele, w kopalni, w restauracji, w telewizji, na budowie, przed drzwiami. Wszędzie odór wódy. Trzeba się za to napić.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑