Nasi rodzice w młodości grali w bierki. My mieliśmy Gadu-Gadu

Opublikowano Maj 22, 2016 | przez lucky bastard

Pamiętacie, że Gadu-Gadu liczyło wiek użytkowników rocznikowo? Nawet tym urodzonym późną jesienią już w styczniu wskakiwała kolejna cyferka. Być może to niezbyt istotny szczegół, ale pokazujący, jak ten hitowy komunikator tworzył alternatywną rzeczywistość. Użytkownicy mieli swoje unikatowe oblicza i często kreowali sobie wizerunek mocno odbiegający od prawdziwego, co było jedynie efektem ubocznym setek godzin spędzonych przy klawiaturze.

Jeżeli dziś całkiem szybko piszecie na komputerze, zastanówcie się, jak wielką rolę odegrało przy tym Gadu-Gadu. Jakieś dziesięć lat temu dla wielu była to ulubiona formą spędzania wolnego czasu oraz ośrodek młodzieńczego życia towarzyskiego. Tam rodziły się przyjaźnie i pierwsze miłości. Tam też miały miejsce wielkie kłótnie i wylano mnóstwo łez. Wymieniano informacje ze szkoły czy pracy, umawiano się na spotkania lub po prostu zabijano nudę. A wszystko przy niezapomnianych dźwiękach:

Niektórzy zawsze mieli ustawiony status „niewidoczny”, mimo że non-stop byli pod kompem. Inni włączali się prawie wyłącznie na „zaraz wracam”, a kiedy mieli słoneczko bez chmurki, rozpaczliwie chcieli z kimkolwiek pogadać. Jeszcze inni – podobnie jak dziś na Facebooku – informowali świat o każdym swoim ruchu za pośrednictwem opisu. „Poranna kawka” albo „kolacja z ukochanym”. Rany, jakie to było irytujące.Ale to i tak nic przy ludziach, którzy poprzez opisy prowadzili ze sobą całe rozmowy. Takich zwyczajnie usuwało się z listy kontaktów.

Młodych ludzi z tamtych lat mogły spotkać różne tragedie. Na przykład rozstanie z ukochanym lub przyłapanie przez rodziców na paleniu fajek. Jadnak bezsprzecznie najgorszą rzeczą, której konsekwencje były wręcz niewyobrażalne, było archiwum Gadu-Gadu w niepowołanych rękach. Archiwum, z którego można było się dowiedzieć wszystkiego o człowieku, poznać jego najbardziej skrywane tajemnice. Prześwietlić go na wylot.

Ile par rozstało się przez ten szatański rejestr rozmów?! Ileż to facetów sprawdzało tak swoje kobiety, i ileż pań nakrywało swoich mężczyzn? Chronologicznie posortowane archiwum rozmów, z podziałem na poszczególne osoby, to był najlepszy pamiętnik i zarazem wielki topór nad głową. Każdy z nas sam przechowywał na siebie mnóstwo haków.

Dziś to już przeszłość. Wspomnienie, niczym stary piórnik czy pierwszy telefon komórkowy. Dla wielu jedną z twarzy młodości jest właśnie to żółte i w gruncie rzeczy tandetne słoneczko. Relikt starych czasów. Komunikator, bez którego kiedyś nie wyobrażaliśmy sobie codzienności, a dziś zupełnie o nim nie pamiętamy. Chociaż…

Mimo że Gadu-Gadu w nieprawdopodobnym tempie traci użytkowników, jego popularność wciąż nas zaskakuje. Co prawda nie znamy nikogo, kto wciąż korzystałby z tego komunikatora, ale trudno nam ignorować statystyki – jeszcze w zeszłym roku miesięcznie potrafiło go odwiedzić trzy miliony osób. Inna sprawa, że tempo spadku jest tu niesamowite, o czym najlepiej świadczy fakt, że jeszcze w 2008 roku dwa miliony użytkowników korzystało z komunikatora… w tej samej minucie. Dwa miliony!

Przez chwilę przeszła nam nawet przez głowę myśl, by ściągnąć raz jeszcze Gadu-Gadu, zaimportować listę kontaktów i ponownie poczuć ten klimat. Ale nie, chyba nie chcemy sobie niszczyć wspomnień. Poza tym musiałby to być strasznie smutny widok – dziesiątki niedostępnych słoneczek. A gdyby ktoś jednak wciąż był dostępny? Cóż, to chyba byłoby jeszcze smutniejsze.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑