15-latki to debile. Duszą się, gryzą i bzykają gdzie popadnie

Opublikowano Maj 12, 2013 | przez MB

eyeballing

Za moich czasów nie było ani przymusowej matury z matmy, ani „słoneczka”. Z roku na rok egzamin jest trudniejszy, a szczeniackie zabawy stają się coraz bardziej ekstremalne.

Dla przypomnienia: „słoneczko” to gra społecznościowa i integracyjna wymagająca obecności co najmniej ośmiu osób – czterech dziewczyn i czterech chłopców. Dziewczyny kładą się w okręgu na podłodze i rozkładają nogi. Nad nimi stają chłopcy – również rozebrani. Kiedy padnie hasło „start”, każdy z nich rozpoczyna kopulację z przydzieloną dziewczyną. Trwa to mniej więcej minutę. Po tym czasie, chłopcy zmieniają partnerki. Przegrywa ten, który pierwszy osiągnie wytrysk.

Kiedy poznałem zasady tej gry, przeżyłem niezły szok i otrzymałem potężnego kulturowego kopa na ryj. O ile pamiętam, to palenie fajek w kiblu, okazyjne stawienie się na lekcjach po jednym browarze  i zrywanie się z bioli uchodziły za największe wybryki nastolatków. Czasy się jednak zmieniły, a „słoneczko” to już nie jedyna seksualna rozrywka.

Jeśli wymiękasz, jesteś lamusem. Nawet gimnazjaliści mają swój kodeks honorowy. Wykorzystują go w grze, którą, zgodnie z zasadą, nazywają „wymiękasz”.

Reguły są banalne. Uczeń/uczennica losują osobę do pary. Wylosowana osoba rozbiera się do bielizny i staje naprzeciwko losującego/losującej. Chwilę potem zostaje dotykana w różne części ciała. Na początek po włosach, twarzy i ramionach. Gracz wybiera kolejne części ciała tak długo, aż z ust osoby dotykanej nie padnie hasło „wymiękam”. Spragnione seksualnych doznań nastolatki najczęściej jednak nie wymiękają i pozwalają macać się po piersiach oraz kroczu.

Pozwalają sobie też na dużo więcej. Historie o nowym rodzaju domówki, tzw. „rainbow party”, stały się poniekąd miejską legendą. Impreza doczekała się już swojego wpisu na wikipedii oraz zaangażowania ze strony Oprah Winfrey. Popularna prezenterka poświęciła „tęczowym imprezom” jeden z odcinków swojego show. W Polsce ten wstrząsający trend nie jest jeszcze aż tak powszechny, jednak temat jego rozprzestrzenienia drogą pantoflową jest jedynie kwestią czasu.

„Rainbow party” to rodzaj zorganizowanej imprezy, na którą dziewczyny stawiają się z pomalowanymi ustami. Każdej dziewczynie przypisany zostaje ustalony wcześniej kolor. Na imprezie obecni są również chłopcy. Każdy z nich zostaje oralnie zaspokojony przez wszystkie koleżanki. Dzięki kolorowym szminkom na członkach chłopców pozostają ślady przypominające tęczę. Równie dobrze można nazwać to zwykłą orgią.

„Butelka” została wyparta na dobre z podręcznika szkolnych gier. Teraz w kole zasiada się do „kamiennej twarzy”. Przy stole zasiadają wyłącznie chłopcy. Pod stołem siedzi schowana dziewczyna. Zadaniem graczy jest odgadnięcie, któremu z chłopców dziewczyna robi dobrze.

Szczęście w nieszczęściu, że ekstremalne gry i zabawy młodzieży nie ograniczają się wyłącznie do seksu. Niektóre balansują na granicy życia i śmierci.

Jedna z nich to żniwo zbierane przez popularność sagi „Zmierzch” oraz innych historyjek o wampirach-nastolatkach. Dzieciaki za wszelką cenę pragną mieć ślad ugryzienia na szyi. Oczywiście jak największy i najbardziej krwawy. Dziara to już za mało.

Nie wystarcza również tradycyjna alkoholizacja. Znudzone doustnym przyjmowaniem wódki nastolatki wlewają ją sobie do oka (tzw. eyeballing). Podobno wówczas rausz jest większy, ponieważ alkohol szybciej przedostaje się do krwioobiegu.

W celu uzyskania błyskawicznego haju stosowane jest także podduszanie czyli choking. Tlen zostaje odcięty, a osoba duszona traci przytomność. W wielu przypadkach budzi się upośledzona z powodu niedotlenienia mózgu. Często nie budzi się wcale.

Nie wiem, czy to świat jest tak posrany, czy roczniki ’97 i wyżej to po prostu kretyni, którzy dla melanżu życia są w stanie zrobić loda tygrysowi. Opisane w powyższym tekście zjawiska szokują i w myśl sentencji, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, zmuszają mnie do społecznej refleksji.

Po pierwsze: kim są rodzice tych dzieciaków? Po drugie: czy wyrosną z nich zboczeńcy i zwyrodnialcy? Po trzecie: czy nieobliczalna pomysłowość nastolatków będzie się zwiększać wprost proporcjonalnie do poziomu trudności matury z matematyki?

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑