Nauczyciel z powołania kontra zagubione kobiety

Opublikowano Styczeń 23, 2013 | przez Dżordż

detachment-prostitututes

Przyzwyczaiłem się do tego, że filmy o amerykańskich liceach są cukierkowe. Tępy przystojniak chodzący z królową czirliderek, a ostatecznie wybierający intelektualistkę w okularach wielkości narciarskich gogli, która dawała mu korepetycje – taki przeważnie jest schemat. Ale na szczęście nie zawsze.

Oto trafiłem na film o high-schoolu, który mnie rozbroił. Jednak nie idiotycznymi dialogami, czy absurdalnie ładnymi buziami i ciałami głównych bohaterów. Zostałem rozbity z innego powodu: zobaczyłem coś, co jest smutniejsze niż piosenka „Spadam” Pezeta, bardziej przygnębiające niż informacja o stracie pracy, zobaczyłem coś, co uderza do głowy mocniej niż pół litra wódki wypite wieczorem na pusty żołądek.

– Adrien Brody to dupek. Narcyz, który nie szanuje zwykłych ludzi i na każdym kroku gwiazdorzy – opowiadał znajomy, który statystował na planie „Pianisty.

Możliwe, że miał rację, nie wiem, nie znam człowieka. Za to jestem pewny czego innego – Brody to genialny aktor. Władysława Szpilmana zagrał w sposób, który pamiętam do dziś, choć oglądałem ten film z dziesięć lat temu.

Przez najbliższą dekadę będę też zapewne wspominał inną rolę Brody’ego – nauczyciela Henry’ego Bathesa z filmu „Detachment”. Polecił mi go znajomy muzyk jazzowy, człowiek o dużej wrażliwości, lubiący smutną twórczość.

– Włącz, zapamiętasz to na długo – przekonywał.

Po dziesięciu minutach filmu wiedziałem, że ma rację. „Detachment” to nie jest film, który włączamy sobie na poprawę humoru. To nie jest coś, na co zabierasz dziewczynę na pierwszą randkę. Gdybyś to zrobił, laska od razu po spotkaniu zmieniłaby numer telefonu.

Bathes to niespotykanie dobry człowiek. Nauczyciel z powołania. Facet wierzący, że można pomóc zagubionym ludziom, których spotyka na każdym kroku swojego życia. Facet, który opowiada o literaturze z taką pasją, z jaką Bogusław Kaczyński rozprawia o operze. Więcej fabuły nie zdradzę, nie ma sensu o niej pisać, obraz lepiej odda dramatyzm tego filmu niż jakiekolwiek słowa.

Powiem wam tylko, że ja myślałem o „Detachment” jeszcze ze dwa dni po projekcji, a przecież to zdarza się rzadko w przypadku współczesnych amerykańskich filmów, o których człowiek zapomina z reguły w sekundę po odejściu od telewizora.

Komentarze

Kreacja Adriena Brody'ego
Zabawne sceny
Realność
Dramatyzm

Podsumowanie: Nauczyciel, który z zasady pracuje tylko na zastępstwo - ponieważ boi się, by za bardzo nie przywiązywać się do uczniów - spotyka na swojej drodze trzy ciekawe kobiety. Uwaga, stężenie smutku w tym filmie jest wyższe niż substancji radioaktywnych w Czarnobylu tuż po wybuchu.

3.8


Ocena użytkowników: 4 (14 głosów)

Tagi: , ,



Back to Top ↑