Nauka w służbie człowieka, czyli dwa miliardy powodów dla których warto chłodzić browar

Opublikowano Listopad 5, 2013 | przez Deszczowiec

Untitled

 

Wiadomo, że aby otworzyć browar powodów nigdy za mało, ale tym razem pojawiło się aż dwa miliardy nowych. Tak tak, dobrze przeczytaliście: dwa miliardy. Czyli – z przodu dwójka, a za nią dziewięć zer. O co chodzi? Już mówię.

Dane z teleskopu Keplera wykazały, że co piątą żółtą gwiazdę w naszej galaktyce okrąża planeta podobna do Ziemi. Co więcej – układ orbitalny sprawia, że na planetach tych może być woda. Czyli podstawa życia na Ziemi i baza popularnego, niskoprocentowego napoju alkoholowego, zwanego u nas browarem. Zważywszy na przybliżoną ilość gwiazd w Drodze Mlecznej, planet tych może być właśnie ok. dwóch miliardów.

Rodzi to ogromne możliwości.

Załóżmy, że na choćby jednym procencie z owej gargantuicznej liczby ogólnej zaistnieje życie. Da nam to oszałamiająca liczbę 20 milionów planet. Idąc dalej – niech życie rozumne rozwinie się   na co piątej, a z tego 1/10 przybierze humanoidalną formę. Jak w mordę strzelił: 400 000. Na tylu planetach życie może przybrać miłą i bliską nam formę damskiego łona, krągłego tyłeczka, lub jędrnego cycuszka. 400 tys. planet! Wyobrażacie sobie, panowie, jaki balety będą kręcić nasze wnuki? A może nawet nie? Podobno narodził się już na naszej planecie człowiek, który będzie żył 150 lat. Tak w każdym razie prognozują jajogłowi z USA, a przez 150 lat niemal na pewno uda nam się zagospodarować jakąś planetkę. Czy na taką okazję nie warto wstawić do lodówki kilku buteleczek bursztynowego trunku?

Ileż to wspaniałych melanży będzie można rozkręcić, przenosząc się na orbitę, łamać prawa grawitacji i bezkarnie widzieć gwiazdy? Ileż nowych światów, by zrobić kosmiczny biznes?

Oczywiście, idą też za tym pewne nieprzyjemności. Zamiast tak pożądanej przez nas, krągłej piersi możemy się natknąć na jakąś paskudę z kwasem w żyłach, i nie będzie to, niestety, Jimi Hendrix. Prawdopodobnym jest, że ten obcy będzie miał mordę jak nasza szkapa lub Predator. A wtedy biada, albowiem nie żaden przypadkowy Antek, ale jeden tylko emerytowany gubernator był w stanie szkaradę cieleśnie uszkodzić.

Zachodzi również obawa, że szkarady nie tylko nie mają miłych oku krągłości ale już się szykują, by zrobić nam z dup dzień niepodległości. Ale o tym chyba poinformowałby nas będący obecnie na fali Edward Snowden. Swoja drogą – ciekawe, czy wali już gorzałę z Gerardem Depardieu, jak przystało na rosyjskiego neofitę?

No ale wracając na moment na ziemię, czyli do gwiazd: jest za co pić! A jako, że dziś w Lidze Mistrzów gra chcący nawiązać do ery „galacticos” madrycki  Real, jest to jeszcze jeden powód, by schłodzić to i owo, a potem golnąć potężnie (za jedno mi: z radości czy smutku) i w pijanym widzie liczyć gwiazdy. Pamiętajcie tylko, by jak w tym sucharze, wypatrując wielkiego i małego wozu, nie wpaść czasem na radiowóz. A jeśli już tak się stanie, to… per aspera, ad astra!

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑