Nicholson jako Han Solo, asteroida-but, miecz świetlny „bad motherfucker”. Czego nie wiedziałeś o Star Wars

Opublikowano Grudzień 12, 2015 | przez ZP

Wy też już nie możecie się doczekać nowych Star Wars? To raptem kilka dni. Dlatego pompujemy balonik przypominając najlepsze naszym zdaniem ciekawostki dotyczące poprzednich trylogii. Zapraszamy!

Han Solo jako potwór z bagien grany przez Jacka Nicholsona

Pierwsza koncepcja Lucasa odnośnie Hana Solo była zupełnie inna. W ogóle nie miał być człowiekiem, a kosmitą wyglądającym trochę jak potwór z bagien (Yoda też uciekł spod topora – w pierwotnej koncepcji był gadającą małpą).

han solo

Blisko roli byli Jack Nicholson, Nick Nolte, Christopher Walken, ale ostatecznie stanęło na Harrisonie Fordzie. Darth Maula miał grać Benicio del Toro, ale wściekł się, że Maul ma finalnie tak małą rolę. Co ciekawe, w nowej trylogii miał wystąpić również Michael Jackson, a Tupac Shakur ubiegał się o role Mace Windu.

Samuel L.Jackson pozostanie Samuelem L.Jacksonem

Skoro jesteśmy przy Mace Windu. Pewnie jedna z najnudniejszych ról Samuela L. Jacksona, kompletnie do niego nie pasująca. Ale podobno Samuel zadbał o to, by jego miecz świetlny miał wygrawerowany podpis „bad motherfucker”.

ET w uniwersum Gwiezdnych Wojen

W galaktycznym senacie zasiadają również posłańcy z planety ET. Tak samo w filmie ET pojawia się Yoda – chłopiec przebrany za mistrza Luke’a z okazji Halloween, ale którego ET poznaje i idzie w jego kierunku mówiąc „home, home”.

Tatooine w Tunezji

Wiele z obiektów, które zbudowano na potrzeby starej trylogii, wciąż stoi w Tunezji. Aktualnie są użytkowane jako atrakcja turystyczna.

TUNEZJA

Najlepszy zakład w historii

Lucas i Spielberg to starzy, dobrzy kumple. Gdy powstawała pierwsza część Star Wars, w tym samym czasie Spielberg pracował nad „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Lucas był pod wrażeniem tego jak wyglądają prace nad filmem, a nie do końca wierzył w swój własny projekt. Spielberg zaproponował zakład: on weźmie 2.5 % zysków ze Star Wars, a Lucas może mieć 2.5% procenta z „Bliskich spotkań”. Kto wyszedł na tym lepiej – nie trzeba mówić. Szacuje się, że tamten niepozorny układ zarobił dla Spielberga 40 milionów.

Ciągłe kłótnie na planie. Na szczęście!

Pierwsza trylogia była ciągłą walką Lucasa z współpracownikami. I bardzo dobrze, że była, bo widzieliśmy doskonale co dzieje się, gdy George ma pełną kontrolę nad każdym aspektem filmu – druga trylogia nie dorasta wszak starej do pięt.

Harrison Ford raz powiedział „George, możesz pisać to gówno, ale ja za cholerę tego nie wypowiem”. To Ford sam wpadł na to, by do dialogu, w którym pierwszy raz Leia mówi Hanowi Solo, że go kocha, powiedzieć „I know”. Lucas obstawał za banalnym „I love you too”. I znowu – spójne z wypowiedziami młodego Anakina w stylu „I don’t like sand”, prawda?

Nawet pierwszy film miał zostać uratowany przez edytorów. Pierwotna wersja, którą zmontował Lucas, miała być bardzo miałka. Edytorzy nadali jej głębi, tempa, a także charakteru. Co ciekawe, Topher Grace (możecie go kojarzyć z głównej roli w „That’s 70’s show”) edytował wszystkie trzy filmy nowej trylogii w jeden 85 minutowy film, który w opinii branży jest znakomity, opowiadający o wiele lepszą, spójniejszą historię niż propozycja Lucasa.

Stare dobre efekty

Niektóre asteroidy w starych wersjach były tak naprawdę ucharakteryzowanym ziemniakiem albo… butem. Śmieszne? Może, ale to się sprawdzało. Wszechobecne CGI w opinii wielu było jedną z największych wad nowej trylogii – wiedzieliście, że żaden ze szturmowców nie jest prawdziwy, każdy był wykreowany na kompie?

ZIEMNIAK I BUT

Ten sukinsyn Jar Jar

Jar Jar nie tylko jest jednym z najbardziej wpieniających, irytujących postaci Star Wars, ale również pośrednio stoi w fabule za zmianą Anakina. W Episode II, gdy zastępuje w senacie senator Amidalę, to właśnie Jar Jar sugeruje by Palpatine miał znacznie większą władzę, co wkrótce prowadzi do szeregu mrocznych konsekwencji, włącznie z upadkiem Republiki i wybiciem Jedi.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑