– Nie angażujmy w to emocji. Skupmy się na seksie. – OK…

Opublikowano Listopad 21, 2013 | przez ZP

Agressive woman

– Możemy się spotykać, ale bez zobowiązań. Rozmowa, kolacja, seks i już. Zero uczuć – przynajmniej dziesięciu moich kumpli wypowiedziało podobne formułki laskom w ostatnim roku. Każda z nich zgodziła się na luźną relację, a następnie wszystkie próbowały… rozkochać w sobie moich kolegów. Oczywiście bez powodzenia.

Dziewczyny nie potrafią zrozumieć, że my, faceci, czasem po prostu nie chcemy się wiązać. Nie mamy ochoty na trzymanie się za rączki w parku, oglądanie mdłych filmów w kinie, szeptanie sobie czułych słówek na kanapie przy lampce wina. Zamiast tego chcemy po prostu konkretu – ciekawej, pozbawionej słodkości rozmowy, a potem pieprzenia i już, starczy.

Kiedy laski słyszą o naszych zamiarach, z początku ochoczo przystają na taką relację. Niestety, sytuacja szybko się zmienia. Gdzieś tak po 3-4 spotkaniu kobieta angażuje swoje emocje. A także koleżanki. No i zaczyna się cała ta burza babskich mózgów przy latte w Coffee Heaven, w którym przyjaciółka wypowiada w końcu jak jej się zdaje kultowe zdanie: zobaczysz, w końcu go w sobie rozkochasz.

Uszczęśliwione takim stwierdzeniem dziewczę zaczyna się starać. Na spotkania (w jej oczach są to randki) używa takiej ilości perfum, że myślisz o zakupie maski gazowej. Zakłada coraz krótsze sukienki, z coraz większym dekoltem, w związku z czym kiedy odchodzi od stolika do łazienki, przez knajpę przechodzi pomruk podniecenia. Coraz intensywniej mruga rzęsami, naturalnie dłuższymi z każdą kolejną schadzką. Jeszcze ze dwie, a będzie nimi mogła wycierać podłogę w restauracji.

A facet? Ślepy nie jest, dostrzega co jest grane. Wie, że z wyznania X, która miesiąc temu wykrzyknęła z entuzjazmem „yes, yes, yes” na pomysł bzykanka bez zobowiązań, nie zostało już nic. Jest pomny faktu, że jego seks-randka powoli przemienia się w Meg Ryan, która liczy na to, że w końcu z głębi człowieka wyjdzie Tom Hanks. Mężczyzna zdaje też sobie sprawę, że kobieta niebawem zrozumie, iż nie uda jej się ugrać nic więcej.

Dlaczego nie przerwie więc całej tej gry? Ponieważ, wybaczcie drogie panie, jesteśmy samolubnymi dupkami. I dopóki udostępniacie nam swoje Gwiezdne Wrota, dopóty my będziemy zdecydowani przez nie przechodzić. To nic osobistego, po prostu czysta biologia.

By uniknąć całego tego rozczarowania, skamlania, picia martini z oliwkami z przyjaciółką, radziłbym kobiecie odpowiedzieć „nie” na propozycję luźnej relacji. Tylko jak to zrobić skoro my, mężczyźni, przeważnie jesteśmy tacy fajni? Elokwentni, dobrze ubrani, ba, czasem nawet przystojni. Gdyby każdy z nas minął samego siebie na ulicy, na pewno aż by się za sobą obejrzał. W tej sytuacji jestem w stanie zrozumieć, że rzeczywiście trudno nam odmówić… 😉

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑