Nie macie jeszcze prezentu na święta? Pędźcie do księgarń po dzieła Radka i Krzysia!

Opublikowano Grudzień 24, 2013 | przez Dżordż

weekend Nie tylko podróże kształcą. Literatura również. Szczególnie ta z górnej półki. Jeśli więc jeszcze nie macie jeszcze prezentu dla bliskich, który sprawi, że na ich obliczach pojawi się banan, spieszę z pomocą. Za pięć dwunasta przedstawiam Wam dwa hity książkowe, dobre bo polskie! Jeden trochę starszy, ale ciągle zajebisty, drugi to nowość, jeszcze pachnąca drukarnią.

Rozpocznę od pozycji, która wyszła na rynek niedawno. To rzecz, której bohaterem jest Czesław Niemen disco polo, prawdziwy wizjoner i człowiek, który na nowo zdefiniował rodakom słowo weekend. Radek Liszewski.

Niektórzy twierdzą, że z wyglądu przypomina trochę młodego Bono, inni doszukują się w jego looku inspiracji Justinem Timberlakiem. Nie mnie oceniać czy słusznie, wiem natomiast jedno – to jest prawdziwy gość. Człowiek, który wdrapał się na szczyt i teraz z niego napierdala z megafonu: czytajcie moje historie, oglądajcie zdjęcia!!!

Nie miałem jeszcze okazji spotkać się z radkową książką, ale i tak polecam ją w ciemno. Jestem pewien, że będzie tak dobra, jak jego wokal. Nie brakuje w niej soczystych anegdot, w reklamie czytam np. że Liszewski jako dziecko pracował przy wycince lasu. Nie wiadomo co prawda czy przy okazji wyciął sobie co innego, stąd ten charakterystyczny, wysoki głos, ale dobrze, że autor nie zdradził wszystkiego. Nie ma przecież jeszcze 40 lat, wiele życia i hitów przed nim, spokojnie będzie mógł wydać za jakiś czas kolejną część swoich przygód.

Wiek Stefana Karwowskiego osiągnął już, i to ładnych pare lat temu, Krzysztof Ibisz. Piszę o nim nie bez powodu – to właśnie książkę najsłynniejszego/najpiękniejszego/najmłodszego wizualnie z prezenterów chciałbym Wam polecić jako drugą. „Jak dobrze wyglądać po 40” to pozycja, którą licealistki mogą nabyć tatusiom. Studentki sponsorom. A żony mężom dla których szczytem fizycznego wysiłku jest pomaszerowanie dziesięć razy w ciągu wieczoru z salonu do kuchni po browar.

Będę szczery – dzieła Krzysia też jeszcze nie miałem okazji przetrawić, ale tutaj sprawa ma się identycznie jak z Liszewskim – wiem, że to musi być książka wybitna. Bo przecież jest o facecie, który w wieku 48 lat wygląda na maksymalnie 30 (pewnie obrazi się, że nie napisałem 29). O gościu, który podczas prowadzenia telewizyjnych show wznosił się na podobny poziom co Luis Suarez w ostatnich meczach Liverpoolu i Jack Nicholson w „Lśnieniu”.

A propos tego ostatniego – Ibisz czasem, w szale sylwestrowej euforii, prezentował na scenie miny identyczne jak amerykański aktor w kultowym horrorze. Skoro jego osoba wyglądała jakby dyszała żądzą mordu, to oznacza, że za kulisami noworocznych spektakli musiały się dziać rzeczy straszne.

W tym miejscu chciałem coś wyraźnie zaznaczyć: liczę, że książka KI jest nie tylko o żmudnych fizycznych ćwiczeniach, ale także pokazuje nam świat celebrytów od kuchni. Kto wie, może nawet jest w niej fragment poświęcony… Liszewskiemu? To byłoby coś, prawdziwa klamra spinająca niebanalne egzystencje dwóch wybitnych postaci polskiej sceny kulturalnej.

 ibisz2

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑