Nie nadaję się na serialowego maniaka. Moja doba jest za krótka

Opublikowano Październik 4, 2013 | przez MB

seriale

Na pewno każdy z was ma przynajmniej jednego znajomego, który jest na bieżąco z większością topowych seriali. Ja mam tylko kilka ulubionych, które uważnie śledzę, dlatego moje rozmowy z tego typu ludźmi ograniczają się do pytania: skąd ty, człowieku, znajdujesz na nie wszystkie czas?

„Homeland”, „The Wire”, „Misfits”, “Sons of Anarchy”, “Zakazane Imperium”, “The Walking Dead”, “Masters of Sex”, „American Horror Story”, “Ray Donovan”, “The Newsroom”, “Mad Men”, “Magia Kłamstwa” – wszystkie te seriale są na szycie mojej listy “do obejrzenia”. Niektóre zacząłem i nie dokończyłem, innych nawet nie tknąłem. Nie mam zielonego pojęcia, jak miałbym je wszystkie ogarnąć. Nie mam zielonego pojęcia, jak robią to inni.

Praca (albo dwie), studia, szkoła, zainteresowania, siłownia, życie towarzyskie, oglądanie filmów, czytanie książek, uprawianie sportu, sen. Mniej więcej taki zestaw codziennych aktywności, którym spokojnie da się wypełnić okrągłą dobę, można przypisać każdemu przeciętnemu człowiekowi. Mijanemu przechodniowi, pani w sklepie, kumplowi z wykładów, złośliwemu szefowi albo kominiarzowi.

Różnice występują jedynie w porach dnia. Niektórzy mają tak zapchany grafik, że ciężko się z nimi spotkać na kawę w środku tygodnia albo wyciągnąć na imprezę pod jego koniec. Mimo wszystko wiedzą, kto tym razem zginął w „Grze o Tron” albo jakie obecnie rozterki przeżywa Dr Meredith Grey.

Co więcej, mówią, że potrafią obejrzeć pół sezonu przy jednym podejściu. Albo nawet cały. Przyjmując, że jeden odcinek serialu trwa około 50 minut, a jeden sezon ma około 13 odcinków, widz wygospodarowuje na obejrzenie tego wszystkiego prawie 11 godzin.

Biorąc pod uwagę wspomniane czynności, które każdego dnia musi wykonywać, 650 minut całkowicie wolnego czasu zdaje się być nieistniejącym wymiarem albo bonusem przyznanym za zebranie odpowiedniej ilości punktów. Te minuty w rzeczywistości nie istnieją.

Wiem jak jest, bo sam znajduję czas na góra trzy odcinki serialu na dobę (30 minut jeden). Musiałbym nie spać, nie spotykać się z ludźmi, nie wychodzić z domu. Czy tak właśnie wygląda życie serialowych maniaków? Bez rodziny, bez przyjaciół, z toną pokruszonych chipsów wokół siebie?

Póki co udaje mi się nadążać jednocześnie za „Californication”, „Grą o Tron” i „House of Lies”. Powoli nadrabiam „Suits”. Zacząłem genialnego ponoć „Sherlocka” – odpadłem. Półtoragodzinny odcinek? No way! Dziabnąłem trochę „Go on” z Matthew Perrym i „Mindy Project” (so gay, wiem). Teraz robię przymiarki do „Brooklyn Nine-Nine” z genialnym Andy Sambergiem oraz „Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.” (ten ostatni to dla mnie absolutny priorytet). Ciekaw jestem, jak długo pociągnę.

Nie mam bowiem pojęcia, jaki tryb życia należy prowadzić, aby nadążać, ale chyba wcale nie chcę go poznać.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑