Nie trzeba już odgrzewać kotletów z Polsatu. Stopklatka TV daje radę.

Opublikowano Marzec 26, 2014 | przez Pato

stopklatka650

Ostatnio złapałem się na tym, że wszystkie filmy, które tak gorąco zapowiadały się w roku 2014, albo już obejrzałem albo obejrzę je w ciągu kilku tygodni, bo już od dawna hulają w kinach. Z tych, których jeszcze nie ma, na szybko przychodzi mi do głowy „The Grand Budapest Hotel”, chociaż sam nie wiem, czego się po tej pozycji spodziewać. Poza tym – bryndza.

Wszystko co najlepsze już za nami. Dla tych, którzy chwilowo nie mają czego oglądać – polecam Stopklatkę TV. Pierwszy darmowy program filmowy, który wystartował ponad tydzień temu i na pierwszy rzut oka daje radę.

Czasem z przerażeniem spoglądam na to, co serwują nam telewizje. Na te wszystkie seriale odbijane z jednej kalki, płytkie talent show albo coraz gorsze teleturnieje (tak w ogóle to mało ich ostatnio). To się w pale nie mieści, że w Polsacie po raz setny leci „Terminator”. „Szklana Pułapka”. „Punisher”. A na koniec, w święta, standardowo „Kevin Sam w Domu”. Nic innego jak odgrzewane kotlety Solorza, na widok których powoli trzeba zacząć łykać aviomarin.

No więc teraz Stopklatka. Po pierwsze – darmowa. Po drugie – z całkiem niezłym pomysłem na siebie. Przez ostatni tydzień dość często zaglądałem w ich progi. Obejrzałem świetny francuski film „Klasa”, po raz kolejny odświeżyłem genialne „Lost in Translation”, a na koniec, już po północy, dobiłem się „Pulp Fiction”. Reklamy – owszem, zdarzają się, ale w ciągu dwugodzinne go seansu bodajże dwa, trzy razy. Poza tym widać stempel jakości. Bez chłamu, ale też bez artystycznego zadęcia, czyli wszystko w normie. Niektórzy będą narzekać, że SD, że Polak pochwali wszystko, co darmowe, z drugiej strony – co tu krytykować? Że ktoś za darmo dołączył nam kolejny kanał, na którym zamiast „Predatora” leci Woody Allen?

Podobno na razie producenci badają rynek. Podobno głośne premiery dopiero nadejdą. Ma być nawet cykl dokumentalny opracowywany wraz z „Dużym Formatem” i 15-minutowe autorskie magazyny. Rzucam jeszcze raz okiem na ramówkę, a tam „Goodbye Lenin”, „Iluzjonista”, „Cube” i „Marzyciel”. Zestaw tak miły, że po kilku godzinach przed telewizorem wyrzuty sumienia raczej nie wchodzą w grę.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑