Nie zapalisz na przerwie, bo nie wypuścimy cię ze szkoły

Opublikowano Marzec 5, 2013 | przez Dżordż

No smoking

„Gazeta Wyborcza” opisuje dziś ciekawą historię. Właściciel prywatnego gimnazjum i liceum w Bydgoszczy zakazał wypuszczania uczniów podczas przerw ze szkoły. Zrobił to, ponieważ dzieciarnia regularnie wychodziła na dwór, by jarać szlugi.

Pełnoletni uczniowie oczywiście narobili w mediach rabanu, że ograniczono ich prawa. Mało tego, donieśli o sprawie na policję. Czują się pokrzywdzeni i traktowani niepoważnie. Szczególnie ci, którzy na co dzień nie palą.

Zapewne pośród zwykłych Polaków nie zabraknie gorliwych obrońców praw człowieka, którzy zgodzą się z wkurzonymi nastolatkami. Zapewne niejeden telewizyjny ekspert powie dziś przed kamerami, że zachowanie władz szkoły jest skandaliczne. Ja tak nie myślę. Więcej: w stu procentach popieram właściciela placówki, niejakiego Mariusza Nowowiejskiego. Faceta, który naraził się na napiętnowanie przez opinię publiczną, bo postąpił niekonwencjonalnie i odważnie. A dla mnie także mądrze.

Skąd taka diagnoza? Pamiętam czasy, gdy sam chodziłem do LO. Akurat nie paliłem wtedy fajek, ale wiem, że 50% z moich znajomych wychodziło na przerwach ze szkoły tylko w tym celu. Pozostałe 50 %, którym nie chciało się siedzieć w budzie, szło do sklepu naprzeciwko po colę, rogalika albo inne świństwo, które sprawiało, że rosła dupa. Praktycznie NIKT z kolegów i koleżanek nie załatwiał podczas dziesięcio czy piętnastominutowego fajrantu czegoś naprawdę ważnego.

Dlatego też nie demonizowałbym zakazu wprowadzonego przez Nowowiejskiego. Szczególnie, że facet nie robi problemów z wyjściem ze szkoły tym, którzy skończyli już lekcję. Nie robi też kłopotu ze zmianą placówki tym, którzy nie przyjmują jego reguł gry.

– Rodzice oczekują, że powstrzymamy dzieci od palenia. Jeżeli komuś to nie pasuje, może się przenieść – konkretnie mówi właściciel, który nawiasem mówiąc tępi też jaranie w łazienkach.

90 % moich rówieśników przeklina czasy liceum. Właśnie przez to, że zaczęli w nich palić i nie było wtedy nikogo, kto by ich kontrolował: nauczyciele zawsze przymykali na to oko. Teraz wielu z tych ludzi nie umie zrezygnować z uzależnienia, w wieku 30 lat są już nikotynowymi weteranami. Gdyby spotkali na swojej drodze takiego gościa jak Nowowiejski, dziś nie mieliby takich problemów.

Ciekaw jestem, ilu z tych buńczucznych dzieciaków z Bydgoszczy za dekadę podziękuje dyrektorowi za jego nieprzejednaną postawę. Moim zdaniem będzie ich całkiem sporo…

 

 

 

 

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑