Niemożliwe jednak możliwe. Film o sile rażenia jak tsunami…

Opublikowano Styczeń 19, 2013 | przez kozak

impossible

Marzyłem, żeby ten film się wreszcie skończył. Bo jest tak kurewsko dobry.

To nie jest tak, że siadasz, a właściwie się rozsiadasz, chrupiesz pop-corn, co jakiś czas spoglądasz na komórkę. To nie jest film, który się… po prostu ogląda. No, może przez początkowe dziesięć minut. Później biorą cię za łeb i zaciągają pod wodę. Ten film boli, skręca i wyczerpuje. Po godzinie myślisz: już, błagam, już mi wystarczy wrażeń. JESTEM USATYSFAKCJONOWANY, KOŃCZCIE!

Ale nie kończą.

Dalej boli jeszcze bardziej, skręca jeszcze bardziej. Rzadko tak mam, ale teraz miałem: odwracałem głowę od ekranu w poszukiwaniu czegoś banalnego, na chwilę. Gdyby w środku seansu puścili reklamy krzyknąłbym: „Bogu niech będą dzięki”. A gdyby ogłosili przerwę na papierosa, zaciągnąłbym się pierwszy raz w życiu.

Historia na faktach, niemożliwa, jak głosi sam tytuł. Ale błędem jest czytanie o tym filmie, przed jego obejrzeniem. Ja przeczytałem i niestety znałem zakończenie. A może – na szczęście. Może gdybym nie znał, to w trakcie seansu osiwiałbym jak gołąb.

Uwaga, dziewczyny się zbeczą na pewno. U facetów to niewykluczone.

PREMIERA: 25 stycznia.

Komentarze

Napięcie
Efekty
Wyciskanie łez
Reklama wakacji

Podsumowanie: Pewnie należałoby wyciągnąć z tego filmu jakieś mądre wnioski, w stylu "obraz nakręcony przez hiszpańskiego reżysera ukazuje nam wartości rodzinne jako ciągle najważniejsze w XXI wieku". A my tylko napiszemy - zajebiście się oglądało.

3.8

Dobre


Ocena użytkowników: 3.4 (36 głosów)



Back to Top ↑