Niesmaczne, wulgarne, po bandzie. Jesteśmy zachwyceni!

Opublikowano Styczeń 30, 2016 | przez Gofrey

maxresdefault

Ustalmy na wstępie: prawdopodobnie nie jesteśmy zwykłymi odbiorcami kina. Raczej nie jarają nas ambitne filmy o facecie w łódce, mamy wysoką tolerancję na wulgaryzmy i żarty prosto z okopów, a w dodatku kompletnie nie przeszkadza nam jazda po bandzie. Film „Dirty Grandpa” (nieszczególnie trafnie przetłumaczony jako „Co ty wiesz o swoim dziadku”) ma wszystko: żarty z dupy, soczyste wiązanki a nawet szydery z gejów i Murzynów, co nie zdarza się w dzisiejszym kinie często.

Mamy niezbyt wyszukane słowotwórstwo, w którym aż roi się od kurew i chujów. Mamy jakieś osiemdziesiąt różnych pocisków i pojazdów po jednym z głównych bohaterów, większość w stylu Seby pod blokiem, a nie sędzi Anny Marii Wesołowskiej. Gadanie o dzikim seksie to jakieś 30% filmu. Ale jednocześnie, w przeciwieństwie choćby do gniotowatej „Sekstaśmy” czy innych infantylnych komedyjek, jest tu pewien głębszy przekaz, a po drugie: jest tu sporo niekontrolowanych wybuchów śmiechu, które – jesteśmy pewni – płynęły także od tych, którzy tuż po filmie zżymali się w Internecie na jego płytki humor.

Historia? Z jednej strony dość banalny patent na zestawienie dwóch skrajnych osobowości, z drugiej jednakże szalenie interesująca para bohaterów. Robert De Niro zdejmuje garnitur z „Praktykanta”, w którym grał miłego starszego dżentelmena z zasadami, a wkłada hawajską koszulę i cygaro w usta. Znów mamy dziadka, tym razem jest to jednak (i tu już czapki z głów przed tłumaczami) „zwyrodziadek.”. Były wojskowy z ciężką łapą, niewyparzoną gębą oraz 40-letnim okresem wierności swojej właśnie zmarłej małżonce. Na łożu śmierci ta ostatnia ma tylko jedno życzenie: „baw się”. Po czterech dekadach monogamii, zwyrodziadek rusza na łowy, zabierając jako skrzydłowego cipowatego wnusia.

Tymże wnusiem jest Zac Efron. Kojarzony z przesłodzonych filmów dla młodzieży, zaczyna właśnie w takiej roli. Prawnik (jak każdy prawnik, chwali się tym mniej więcej co dwanaście minut), syn bogatego ojca, właśnie przygotowuje się do ślubu z despotyczną Meredith. Uosobienie japiszona i wymarzonego „Modern American Dream” o tyrce w kancelarii prawniczej i talerzach z Villeroy and Boch. Duży plus dla samego Efrona za ogromny dystans, który musiał wykazać biorąc tę rolę. Miks twardziela De Niro i wymiotującego po pierwszym piwie wnuczka to samograj – doświadczony aktor przez sporą część filmu znęca się nad juniorem, desperacko próbując obudzić w nim męskość i… dziecięce marzenia o barwnym życiu.

I tu dochodzimy do sedna. Ostra jazda w stylu „Kac Vegas” ma tu bowiem głębszy sens, zawierający się w haśle – nie pozwól na kilkadziesiąt lat lunatykowania. Nie pozwól, by spokojne życie na przedmieściu było tak naprawdę powolnym umieraniem i czekaniem, aż w luksusowym mieszkaniu, w którym odpoczywasz po nudnej pracy zastanie cię śmierć. Banalne? Na pewno, ale to i tak więcej, niż spodziewaliśmy się po komedii o seksie po siedemdziesiątce. Do tego prześliczna Zoey Deutch, do tego wulgarnie seksowna Amber Plaza, do tego scena, która utkwi nam w pamięci na lata: Robert De Niro rapuje „Today was a good day” na imprezie karaoke.

Czy śmiech bywa podczas tego filmu głupawym rechotem? Bez wątpienia. Czy niektóre dialogi szorują po dnie („masz chuja po dziadku, na szczęście, bo twój ojciec ma po babce”)? Tak, ale nadal bawią. Czy można było pokusić się o ambitniejszą formę? Tak, ale właściwie po co? Miało być niesmacznie, miało być po bandzie, miało być z humorem piłkarskiej szatni albo motocyklowego baru i właśnie tak było. Jedni wyjdą z kina oburzeni, drudzy zadowoleni z rozrywki. Ale czy tych pierwszych faktycznie w filmie irytują wulgaryzmy, a nie dość prawdziwa krytyka idealnego życia w trójkącie praca-telewizor-łóżko? De Niro wywraca to do góry nogami. A spójrzmy prawdzie w oczy – cokolwiek robi De Niro, musi to być dobre.

Komentarze

Dupy
Bluzgi
Dobry smak
Humor z okopów

Podsumowanie: Miało być niesmacznie, miało być po bandzie, miało być z humorem piłkarskiej szatni albo motocyklowego baru i właśnie tak było. Jedni wyjdą z kina oburzeni, drudzy zadowoleni z rozrywki.

4


Ocena użytkowników: 3.5 (20 głosów)

Tagi: , , , ,



Back to Top ↑