Nietypowa knajpa we Wrocławiu. Kawa za darmo, a minuta kosztuje 25 groszy

Opublikowano Wrzesień 12, 2014 | przez MB

panato

We Wrocławiu powstaje miejsce, które, jeśli się przyjmie, ma szansę wykreować nowy trend na polskim rynku gastronomii. W Panato Cafe zamiast za kawę zapłacimy za… minuty.

Pomysł niestety nie jest oryginalny, bo najprawdopodobniej podpatrzony w Londynie. Pierwsza kawiarnia „pay-per-minute” powstała tam w styczniu tego roku. Może więc Wrocław nie działa pioniersko, za to bardzo… na czasie.

Oryginalnie jest to przestrzeń dla sztuki. Młodzi ludzie spotykają się tam by malować obrazy, tworzyć kolekcje ubrań, urządzać warsztaty i rozmawiać o filozofii. Teraz będą mogli także napić się herbaty i skosztować tarty. W dodatku nikt nie będzie ich obsługiwał. W przeciwieństwie do tradycyjnych knajp, do Panato Cafe będzie można wnieść własne produkty i zjeść je na miejscu. Ba, nawet przygotować z nich kanapki i skonsumować w gronie znajomych. Dodatkowo klient otrzyma możliwość skorzystania z Internetu, wypożyczenia książki i pyknięcia w planszóweczkę. Ciekawostką mają być poukrywane w różnych miejscach kawiarni instrukcje. Klient dowie się z nich jak przechodzić do sedna albo lecieć w kulki (mistrz).

Idea miejscówki doskonale wpisuje się więc w panującą modę na tzw. slow life, czyli robienie wszystkiego we własnym niespiesznym tempie. Totalny chill i swoboda, spotkania z przyjaciółmi, praca poza biurem, freelance, te sprawy.

Wszystkie usługi i pyszności za darmo.  W nowym miejscu na wrocławskiej mapie gastronomicznej zapłaci się za czas w nim spędzony. Cennik prezentuje się następująco:

25 groszy za minutę przez pierwsze pół godziny, każde następne pół to cena niższa o 10%. Po pięciu godzinach czas przestaje być odmierzany a hajs naliczany.

Dla nas brzmi to wszystko bardzo zachęcająco. Pytanie tylko, czy we Wrocławiu znajdą się osoby takie jak my, które podjarają się tym pomysłem od razu? Biznes wydaje się być równie interesujący co ryzykowny, ale na pewno zasługuje na uznanie. Trzeba przyznać, że właściciele Panato Cafe poszli po bandzie, bo czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. O ile w Londynie to zaledwie jedna z wielu oryginalnych atrakcji i traktowana jest na porządku dziennym, o tyle we Wrocławiu może spotkać się z mieszanym przyjęciem okolicznej ludności. Plusem jest to, że została zlokalizowana na przeżywającym swój renesans Nadodrzu, które przyciąga sporo hipsterów, miłośników kultury alternatywnej oraz wielu artystów i aktywistów.

Na otwarcie 21 września przyjdą na pewno. Potem właściciele będą starali się utrzymać ich zainteresowanie pokazami filmowymi, wernisażami i dysputami.

Nasze już mają.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑