„Nocny pościg”, czyli niekonwencjonalne starcie Neesona i Harrisa

Opublikowano Maj 3, 2015 | przez lucky bastard

Film 11181394_850407738367900_130232497_o

Opublikowano Maj 3, 2015 | przez lucky bastard

0

Współczesne kino nie znosi kryształowych, pomnikowych figur. Bohater powinien być obciążony solidnym bagażem wad, kłopotów, słabości, a czasem nawet balansować na cienkiej linii i do końca walczyć o to, by w opinii widza nie stać się antybohaterem. Nigdzie ten trend nie jest wyraźniejszy, niż w kinie akcji. Tam, gdzie kiedyś królowali ratujący za uścisk dłoni wszystkich i wszystko Van Damme, Stallone czy Schwarzenegger, dzisiaj mamy na przykład Liama Neesona. Faceta stworzonego do grania tak niejednoznacznych postaci jak Jimmy „Gravedigger” Conlon, którego aktor portretuje w „Nocnym pościgu”.

Conlon to pogardzany z rozsądnych powodów wyrzutek z okropną przeszłością, dołującą teraźniejszością i pozbawiony jakiejkolwiek przyszłości. W pierwszych minutach dowiadujemy się, że mieszka sam, chleje na potęgę, nie ma pieniędzy, syn go nienawidzi, a prawie nikt nie szanuje. To były mafijny cyngiel, któremu został już tylko jeden prawdziwy przyjaciel – potężny boss mafii (grany przez Eda Harrisa), dla którego dawniej Conlon pracował. I oczywiście żeby dopełnić obrazu, nasz bohater (?) właśnie w tej jedynej osobie, którą miał po swojej stronie, zyska śmiertelnego, diabelnie niebezpiecznego wroga.

Wiecie jak to jest z hollywoodzkimi produkcjami. W gruncie rzeczy wiemy, że wszystko i tak skończy się mniej więcej dobrze. Oglądając „Nocny pościg” też cały czas mieliśmy tę myśl z tyłu głowy i choć zdarzały się filmy, w których zabijało to suspens, to nie tym razem. Cholera jasna, Conlon sam ze sobą ma pełno problemów, a jeszcze staje się najbardziej poszukiwanym człowiekiem w mieście, ściganym zarówno przez mafię jak i policję – zwyczajnie nie jesteś w stanie wymyślić jak też miałby sobie dać z tym wszystkim radę. Oczywiście wtedy na wierzch wychodzi ta jedna cecha, w której był zawsze dobry – zabijanie i tak zwana znajomość realiów brudnego miejskiego podbrzusza.

To jednak wciąż mógłby być fundament pod dość sztampowy film. Ot, jednostka kontra cały świat, widzieliśmy to milion razy. Współczesna wariacja „Commando” albo „Rambo” w miejskiej dżungli. Ale tej pułapce „Nocny pościg” skutecznie ucieka, bo garściami czerpie z kina dramatycznego. Nie strzelaniny są tutaj najważniejsze, ale relacje z innymi ludźmi, ich ewolucja – głównie z synem jak i dawnym przyjacielem, wspomnianym mafijnym bossem. Przykładowo wymowne, że najmocniejsza naszym zdaniem scena filmu to zwykła rozmowa telefoniczna pomiędzy postaciami granymi przez Neesona i Harrisa, a zważcie na to, że mamy przecież do czynienia z kinem akcji, względnie – thrillerem! Nie zdradzimy na czym polega siła tej rozmowy – musicie przekonać się sami, wówczas z pewnością zrozumiecie o co nam chodziło.

Nikt nie jest tu jednoznacznie zły czy jednoznacznie dobry, działania wszystkich, także tych ścigających Conlona, dają się sensownie uzasadnić. Wypatrujcie scen, na których razem są Neeson i Harris – stare wygi nie zawodzą, napięcie elektryzuje. „Nocny pościg” to inteligentne kino akcji z nieszablonowymi bohaterami. Niepozbawione wad, bo pewnie mało przekonujące wytrychy fabularne też są obecne i przeszkadzają, ale to ambitny projekt, przy którym minusy nie przesłaniają plusów.

Komentarze

Gra aktorska weteranów
Gra aktorska młodzików
Sceny akcji
Sceny dramatyczne

Podsumowanie: Dowód, że mariaż kina akcji oraz kina dramatycznego może być receptą na bardzo smakowite danie. Zaserwowane przez weteranów aktorskich w wysokiej formie, a wszystko podlane lekkim nastrojem noir.

4


Ocena użytkowników: 2.6 (1 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑