Od 2016 świeżo upieczeni kierowcy będą mieć przegwizdane

Opublikowano Wrzesień 22, 2015 | przez lucky bastard

Od 4 stycznia 2016 roku wejdą w życie nowe przepisy, a przyszli kierowcy będą mieć jeszcze trudniej. Trudniej, ale nie dlatego, że będzie wymagać się od nich większych umiejętności, tylko w górę pójdą koszty oraz dojdzie sporo absurdalnych obostrzeń. Nie ukrywajmy jednak – skłamalibyśmy pisząc, że spodziewaliśmy się czegoś innego.

Co dokładnie się zmieni? Przede wszystkim wprowadzony zostanie okres próbny dla nowych kierowców. Po pierwsze, każdy świeżak pomiędzy 4. i 8. miesiącem od wydania dokumentu będzie musiał przejść obowiązkowy kurs doszkalający. Rzecz jasna słówko „kurs” jest tu swego rodzaju nadużyciem, bo całość będzie trwać ledwie trzy godziny, ale – przyznacie sami – cena 300 złotych dodaje tu trochę powagi.

Na początek zaserwują kierowcom dwugodzinną pogawędkę teoretyczna, a później godzinną jazdę na polanym wodą placyku, gdzie ponoć można się nauczyć wychodzenia z poślizgu. Jako że wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego jest w Polsce ledwie kilkanaście, spodziewamy się tłumów, kolejek i pakowania po czterech kursantów do hamującej w kałuży Toyoty Yaris. Nie ulega wątpliwości, że po takim szkoleniu nic już na drodze zaskoczyć nie może.

W okresie ośmiu miesięcy od odebrania prawka nie będzie można też podejmować pracy w charakterze kierowcy oraz wykonywać działalności gospodarczej polegającej na kierowaniu pojazdem. Czyli możecie sobie jeździć cały dzień tam i z powrotem bez celu, siekać tysiące kilometrów, ale jeżeli zechcecie dostarczyć komuś pizzę, złamiecie przepisy. Zabawne, bo do tej pory wydawało nam się, że dostawcą pizzy może zostać każdy…

W czasie dwuletniego okresu próbnego bardzo łatwo będzie też prawo jazdy stracić. Jeżeli świeżo upieczony kierowca spowoduje wypadek lub popełni trzy wykroczenia, zabiorą mu prawko. A chyba nikomu nie musimy tłumaczyć, za jakie gówna i drobiazgi potrafią czepiać się nasi dzielni policjanci. Trzy wykroczenia na przestrzeni dwóch lat dla często jeżdżącego kierowcy to bardziej kwestia szczęścia, niż umiejętności.

Każdy nowy kierowca przez pierwsze osiem miesięcy będzie musiał też poruszać się z zielonym listkiem naklejonym na przedniej i tylnej szybie. Gdybyśmy zrobili prawo jazdy w 2016 roku, kupilibyśmy sobie cały plik takich naklejek i zawsze nosili przy sobie. Jeżeli nagle pojawiłaby się potrzeba wypożyczenia lub poprowadzenia czyjegoś pojazdu, bylibyśmy odpowiednio przygotowani. A w przeciwnym razie – mandat.

Wszystko to jednak nic, bo właśnie dochodzimy do najbardziej absurdalnej zmiany, która nakrywa czapką wszystkie pozostałe. Otóż w okresie próbnym początkujący kierowcy będą musieli przestrzegać specjalnych ograniczeń prędkości – 50 km/h w obszarze zabudowanym, 80 km/h poza obszarem zabudowanym oraz – uwaga, uwaga – 100 km/h na autostradach i dwujezdniowych drogach ekspresowych.

Co to będzie oznaczać w praktyce? Na naszych pięknych dwupasmowych autostradach nowicjusze jadący 100 km/h (albo mniej, bo przecież przepis oznacza, że stówą jechać nie wolno) będą wyprzedzani przez jadących 105 km/h emerytów i kierowców ciężarówek. Natomiast na jednopasmowych jezdniach poza obszarem zabudowanym wlekący się debiutanci będą omijani kilkanaście razy na minutę, zazwyczaj na trzeciego lub – co u nas typowe – bez zachowania bezpiecznego odstępu. Po prostu brawo nowe przepisy.

W ogóle odnosimy wrażenie, że efektem ubocznym wprowadzenia tego całego okresu próbnego będzie sytuacja, w której nowi kierowcy nie będą jeździć wcale. A po dwóch latach, kiedy już zapomną o wszystkich cennych wskazówkach z kursów – jak np. „zacznij skręcać, kiedy zobaczysz w lusterku róg innego samochodu” – wyjadą na drogi. I wtedy dopiero będzie masakra.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑