Nowy Jork – miasto marzeń. Również onanistów

Opublikowano Styczeń 26, 2016 | przez lucky bastard

Screen-Shot-2016-01-18-at-12.11.43-PM-640x480

Masturbacja. W naszym kręgu kulturowym temat ciągle dość drażliwy. Utożsamiany bardziej z pryszczatym nastolatkiem, który szanse na zaliczenie ma mniej więcej takie, jak Wojciech Mann na przegranie walki z anoreksją, niż ze zdrowym mężczyzną sukcesu w sile wieku. Nie każdy ma w sobie odwagę Mirosława z Młodych Wilków, który otwarcie potrafił przyznać, że produkcja, dystrybucja (amfetaminy) i masturbacja to jego koniki. Jednak istnieją na świecie miejsca, w których „klepanie Niemca po hełmie” nie jest żadnym tematem tabu, a traktowane jest przez społeczność bardziej jak zdrowy odruch, mający w dodatku zbawienny wpływ na zmniejszenie poziomu stresu.

Pamiętacie jak w „Wilku z Wall Street” Matthew McConaughey jako straszy kolega z branży zachęcał Leo di Carpio do regularnego rozładowywania napięcia w pracy? Scenarzyści nie wzięli tego pomysłu z sufitu, to nie wynik ich wybujałej fantazji, ale dość powszechna praktyka w biurowcach położonych przy jednej z najpopularniejszych ulic na świecie. Według badań blisko 40% pracujących mężczyzn znajduje w trakcie wykonywania obowiązków służbowych czas nie tylko lunch, kawę i papierosa, ale również na małe co nieco, najszerszy z miłosnych aktów.

Naprzeciw ich oczekiwaniom postanowiła wyjść jedna z firm z szeroko rozumianej branży erotycznej, która postawiła przy ulicy… specjalną kabinę, w której w centrum miejskiego zgiełku można na chwilę zapomnieć o trudach dniach (widzicie ją na zdjęciu głównym). Masturbacja w centrum dużego miasta jest teraz łatwiejsza niż kiedykolwiek.

Oczywiście jest również niezgodna z prawem, dlatego twórcy tego sympatycznego zakątka nie zachęcają wprost do jego odwiedzenia w celu zrobienia sobie dobrze. Reklamują go jako miejsce, w którym można się uspokoić, wyciszyć… A że za progiem znajduje się komputer z dostępem do konkretnych treści i wygodne siedzisko – cóż tak się akurat złożyło. Nasze wątpliwości budzi natomiast sterylność tego miejsca, bo umówmy się – każdy odwiedzający może w nim coś po sobie, co niezbyt szczególnie komfortową myślą.

Mimo to już pierwszego dnia z budki do masturbacji skorzystało ponad 100 mężczyzn.

Miała to być tylko oryginalna reklama dla firmy (udana, o inicjatywie wspomniały już media na cały świecie), ale sukces miejsca spowodował, że pomysłodawcy poważnie myślą o zwiększeniu liczby punktów. Przede wszystkim w Nowym Jorku w okolicach Manhattanu, ale również w innych miastach m.in. w Londynie. Czy pomysł miałby rację w Polsce? Nie odpowiadajcie, to oczywiście tylko pytanie retoryczne. I nie chodzi tylko o to, że chętnych na komputer pewnie by nie zabrakło.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑