Nowy rodzaj lenistwa. Czy jesteś cyber-paniczem?

Opublikowano Czerwiec 16, 2013 | przez Redakcja

ksieciunio

„Ile to jest 14 funtów?” – pyta kolega, siedząc w pracy przed komputerem.

„Nie wiem… Czekaj, sprawdzę” – odpowiada koleżanka przy biurku obok i 15 sekund później mówi: „jakieś 70 złotych”. Kolega dziękuje, siedzi cicho przez kilkanaście minut, a potem odzywa się znów.

„Wiecie może, jaka będzie pogoda w weekend”?  „Onet pisze, że średnia: trochę deszczu, 20 stopni” – odparowuje ta sama koleżanka, znów sprawdzając to w sieci. Gdy tego samego dnia gamoń zawraca nam jeszcze głowę o to, ile jest kilometrów z Warszawy do Gdańska, mam ochotę roztrzaskać mu głowę o ścianę i zwolnić, wpisując do akt: „Osioł. Nie umie używać Google’a, prawdopodobnie uważa, że jestem jego służącym”.

W niektórych firmach wrzuca się po parę złotych na piwo dla kumpli za jakiś głupi błąd. Za takie coś stawka powinna być pięciokrotna.

Okej, okej. 20 lat temu jeśli nie zdążyłeś wyjść z kibla na prognozę pogody, mogłeś się o nią dowiedzieć tylko pytając innych. Jeśli nie pokonywałeś wielokrotnie trasy po Polsce, też miałeś prawo nie znać jakiejś odległości na pamięć. Kursy walut drukowano w gazetach, więc też nie było wstydem podpytać, po ile stoi marka niemiecka (ha, dobre, pamiętacie jeszcze, że takie coś istniało? W mojej pamięci ZAWSZE kosztowała 2 złote, była więc ulubioną walutą piłkarskich transferów).

Ale zadanie w 2013 roku pytań, na które przy użyciu Google’a znajduje się odpowiedź szybciej, niż w ogóle werbalizując je, świadczy o tym, że albo zaczyna u kogoś postępować demencja, albo że jest tak leniwy, że gdyby mógł, poprosiłby też o zawiązanie mu butów. Umyć ci stopy, księciuniu? Napisać ofertę za ciebie? Skończyć raporcik?

Jeszcze bym pewnie rozumiał, gdyby to był wstęp do rozmowy. „Ma padać? Cholera, szkoda, bo jadę nad morze. A Wy coś robicie”? Ale nie. Leń 2.0 chce Cię tylko do jednego: żebyś oszczędził jego palcom wciśnięcia Ctrl+T i wpisania w okno wyszukiwarki tych kilku słów na krzyż. Jemu się nie chce dokładnie tego: zmarnować pięciu sekund królewskiego czasu wybitnej jednostki.

Rada: nie róbcie tego w pracy. Kary oficjalnej pewnie nie będzie. Ale nieoficjalnie mogą na Ciebie zacząć mówić: „panicz”.

Komentarze


Tagi: ,



Back to Top ↑