O ile byłoby piękniej, gdyby każdy z nas miał w życiu tylko taki PRO8L3M

Opublikowano Kwiecień 15, 2016 | przez ZP

4f38d975a92a7bd2bd43ccd71e494f11.960x960x1

Gdy karierę zaczynał robić Taco Hemingway jakoś nie mogłem zrozumieć jego fenomenu – tysiące ludzi chodzi na koncert faceta, który składa rymy pokroju „proszę – Karkonosze”. Zapanowała ogólnokrajowa euforia, a przecież na wyciągnięcie ręki była zupełnie inna, nowa propozycja, tyle że w moim odczuciu po prostu zdecydowanie lepsza. Steez i Oskar, czyli po prostu PRO8L3M.

Piszę to z pozycji rapowego laika, który w ich muzyce się zakochał – może nie od pierwszego słuchania, bo miłość to była trudna, ale każdy kolejny repeat przekonywał coraz bardziej, kawałki wchodziły do głowy z coraz większą śmiałością, aż w końcu zadomowiły się na dobre. Naprawdę, „Art Brut” (nielegal z 2014 roku) to jest majstersztyk – oparty w większości na loopach z polskiego synthpopu lat osiemdziesiątych. Jedno wydanie, a spotkacie w nim Sośnicką, Prońko, Frąckowiak, też Kukiza, w tle przewijają się wstawki ze Sztosu i Wielkiego Szu, gdzie pamiętne role miał Jan Nowicki. Wszystko ze znakomitą nawijką Oskara. Hołd klasyce, brudne ławki na ogromnych blokowiskach wysyłają telegram do równie upapranych dyskotek falujących do hitów pani Frąckowiak w czasach, których obecna młodzież nie może pamiętać.

On urzeka tym, że w odróżnieniu od wielu innych raperów nie składa hołdów amerykańskiej kulturze, nie pieprzy o metafizyce, czy innych bzdurach – macie tu samo życie, jak u Kękego. To nie jest sto piętnasta płyta o tym, jak „fantastyczne wersy kładę na te tłuste bity”, to nie jest enta kalka z amerykańskich patentów, to nie jest kolejna podróż do „złotej ery”, w której koszykówka przeplatała się z graffiti. Nie, mamy tu i teraz, czyli z jednej strony wóda, narkotyki, kac, z drugiej głębsze przemyślenia o miłości, dążeniu do sukcesu, a więc i pieniędzy – nie ma co ściemniać. Oskar ma niesamowitą łatwość w opowiadaniu historii, przykładem niech będzie kawałek „TEB 200-1”. Gość budzi się po dobrej imprezie, ale nie pamięta gdzie schował towar, zaczyna panikować, że zgubił, albo gorzej – ktoś go ukradł. Próbuje więc sobie przypomnieć cały wieczór – i tego się słucha znakomicie, możesz znać tę historie z każdej strony, a i tak chcesz by ten facet opowiedział ci ją setny raz. Pobudka u boku niezbyt urokliwej pani? Oskar ubierze to w takie słowa, że złożysz podpis pod każdym wersem.

Albo ta zajebista wyliczanka w „Ritz-Carlton”, sprawdźcie tylko fragment:

Jak kiedykolwiek to teraz
Jak kochać to ideał
Zamknięta butla to gadka szczera
Jak chce parodię – to otwieram

Niby nic wielkiego, ale ta prawdziwość wali w mordę: bzdura – nie jesteśmy szczerzy po alkoholu, jesteśmy jedynie parodią samych siebie. Zresztą nie ma co wyróżniać tylko dwóch kawałków, cała płyta jest równa, żadnych zapychaczy, które automatycznie się przewija.

PRO8L3M doceniają krytycy, „Art Brut” zbierał świetne noty i to z każdej strony. Glamrap wystawił 6-/6, na Onecie pisano: „Art Brut” to wstrząs, który dla PRO8L3Mu oznacza tyle, że mają klasyczną pozycję w dyskografii zanim jeszcze zdążyli nagrać oficjalny longplay, pointując recenzję notą 10/10. Trudno się nie zgodzić.

Ufa się też tym chłopakom, bo są autentyczni, nie mają parcia na szkło. Jak ktoś nie był na koncercie, to pewnie nawet nie wie jak wygląda Oskar, rzadko udzielają wywiadów. Ktoś może powiedzieć, że są jeszcze za mało znani, by błyszczeć w świetle fleszy – i prawda, ale z pewnością mogliby swój sukces przekuć na większą popularność. Jak mocno żyją tym osiedla? Dość powiedzieć, że okładkę i tytuł jednego z utworów odtworzono w Łodzi tak:

12654484_1079097215463430_3572578618346029853_n

Oskar i Steez to oczywiście nie tyko jeden mixtape, na koncie mają też dobry minialbum C30-C39, który również warto sprawdzić – jest tam utwór „Tori Black”, czyli ich trampolina do świadomości większej liczby słuchaczy. W tym roku wychodzi pełnoprawny longplay, wydany już legalnie, jest nawet singiel – „2040”. Panowie zmienili trochę koncepcję, idą w kierunku futurologii. Niektórych to pewnie wkurzy, chcieliby przecież dalszych kawałków w stylu tych na „Art Brucie” – ale patrząc na to co wcześniej nam przynieśli, wypada im zaufać i pozwolić robić swoje.

To przecież najlepiej zawsze każdemu wychodzi.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑