Obśmiewamy 12 najgłupszych polskich powiedzonek w historii

Opublikowano Grudzień 16, 2013 | przez ZP

ogustach

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile polskich powiedzonek/przysłów jest głupawych? Stosujemy je w różnych życiowych sytuacjach traktując często jako argument ostateczny w dyskusji. Nie wiesz jak masz odpowiedzieć np. podczas kłótni na imprezie i nagle bum, oświecenie! Przecież jest stare porzekadło, którym można się wybronić, a kto wie, może nawet i wygrać debatę. Otóż przeważnie nie można, ponieważ są to idiotyczne, nic nie wnoszące do życia, oklepany frazesy. Oto ranking tych, które najbardziej mnie wkurwiają:

12. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść.

Ciekawe, że najfajniejsze wigilie/wielkanoce, które przechowuje w swoich wspomnieniach, kojarzą się ze straszliwą krzątaniną w kuchni mamy, babci i kilku cioć. Kobitki wpadały na siebie co chwila, było ciasno, nerwowo, ale z tego miszmaszu powstawały najlepsze dania jakie jadłem ever. Na pewno jedna kucharka nie zrobiłaby tak wypasionej imprezy, nie ma szans.

W innych branżach też nie jest tak, że duże zamieszanie zawsze równa się brakowi efektów. Przeciwnie, burze mózgów często dają dobre wyniki.

11. Klniesz jak szewc.

Przysłowie to sugeruje, że tylko przedstawiciele tego wymierającego powoli zawodu – z reguły starsi, niesympatyczni wdowcy – rażąco nadużywają bluzgów. A to nieprawda, ponieważ kurwią wszyscy. Dziennikarze, kierowcy autobusów, politycy, a nawet siostry zakonne. Dlaczego więc w powiedzonku ujęto akurat szewca, a nie przedstawiciela któregoś z wymienionych przeze mnie zawodów?

10. Stara miłość nie rdzewieje.

Akurat. Rdzewieje, i to brutalnie! Spotkałem niedawno przypadkowo w galerii handlowej dziewczynę, z którą byłem w związku w latach 2004-06. Porozmawialiśmy kilka minut i każde rozeszło się w swoją stronę. Owszem, było miło, ale czy na jej widok jebnęły mnie pioruny w asyście anielich śpiewów? Kompletnie nie. Dawna historia i tyle, bez żadnych sentymentów.

9. Nie chwal dnia przed zachodem słońca.

Latem miałem taką sytuację: koło 9 rano zaliczyłem fajny trening biegowy, koło 11 zjadłem pyszne śniadanko, a mniej więcej po 13 uprawiałem znakomity seks. Szczerze? W okolicach 14 byłem tym dniem tak ukontentowany, że humoru nie popsułoby mi nawet potrącenie przez ciężarówkę.

8. Nie kocha się za coś, tylko pomimo wszystko.

Bzdura stulecia. Zawsze kochasz za coś, przeważnie jest to wypadkowa kilku cech: intelektu, urody, dowcipu, stylu ubioru, umiejętności kulinarnych.

7. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Taaa, jasne. Powiedzcie to trzem moim znajomym parom, które są teraz małżeństwami – szczęśliwymi! – ale zanim powiedzieli sobie „tak” przy biciu kościelnych dzwonów, zaliczyli spektakularne rozstania. Trwały odpowiednio rok, rok i dwa lata. I co? I udało im się zejść, a teraz są mega happy.

6. Szczęśliwi czasu nie liczą.

A właśnie, że to robią i to częściej od tych smutnych! Dlaczego? Ponieważ jak ktoś kocha życie i jara się każdym detalem – dobrą kawą, fajną książką, kreatywnym treningiem, mądrym filmem – to CIĄGLE brakuje mu czasu na zaspokojenie wszystkich swoich zachcianek. Dlatego liczy go nieustannie, organizując sobie bardzo precyzyjnie każdą godzinę każdego kolejnego dnia.

5. Nadzieja matką głupich.

Pracujesz ciężko, po 12 h dziennie, licząc na to, że niebawem kupisz mieszkanie? Jesteś poważnie chory i robisz wszystko, żeby wyzdrowieć? Mocno trenujesz wierząc w to, że twoje ciało stanie się sprężyste i jędrne? Cóż, według tego przysłowia jesteś głupkiem. Nie martw się jednak zanadto, nie jesteś nawet w 1/10 tak durny, jak jego autor.

4. Winny się tłumaczy.

A niewinny zamyka gębę na kłódkę, tak? Wie, że i tak jego historia wyjdzie na wierzch, dlatego nie robi niczego w swojej obronie, wierząc w mądrość i sprawiedliwość tych, którzy go osądzą (ha ha ha).

3. Inteligentni ludzie się nie nudzą.

Każdy z nas sra, prawda? Ładny, brzydki, chudy, gruby, czarny, biały – wszyscy robią kupę. Wszyscy także jedzą, śpią i umrą. Oraz nudzą się, naprawdę. Nie znam osoby, która nie popadałaby raz na jakiś czas w znużenie. IQ nie ma tu nic do rzeczy.

2. Pieniądze szczęścia nie dają.

Oczywiście, że nie! Bo jak dobrze wiemy większość milionerów to smutni, sfrustrowani, załamani tym światem ludzie, którzy piją do lustra, rzadko kiedy wychodzą z domu, a tak w ogóle to są już o krok od popełnienia samobójstwa. Nie kupują zajebistych fur, nie próbują w knajpach wykwintnych dań, nie bzykają mega dup, nie, oni wszyscy kontestują smutek, spowodowany faktem, że zajebiście dobrze zarabiają.

1. O gustach się nie dyskutuje.

Naturalnie, to temat tabu. Bo przecież faceta nie obchodzi jakie filmy ogląda i książki czyta jego kobieta. Laska mdleje ze stresu emocjonując się „M jak miłość”? Krzyczy z podniecenia nad kolejnymi zdaniami Paulo Coelho? Rzuca wszystko i zaczyna tańczyć przy Polo TV? No i chuj, nie rusza mnie to, nadal będę kochał tę moją maniurkę, bo przecież o gustach się NIE DYSKUTUJE.

A teraz na poważnie: rozmowy międzyludzkie w 90% oparte są na dyskusji o gustach. Politycznych, filmowych, sportowych, kulinarnych itd. itp. Gdybyśmy o nich nie konwersowali, bylibyśmy jedną wielką planetą niemów, niczym więcej.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑