Uff, od kilku dni wreszcie zarabiamy na siebie!

Opublikowano Czerwiec 14, 2015 | przez Tomas

Happy businessman

Pora otworzyć szampany, bo oto nadszedł właśnie czas, w którym… zaczynamy zarabiać na siebie. Dotychczas, przez pierwszych pięć miesięcy i kilka dni czerwca tego roku, nie zgarnęliśmy ani złotówki. Wszystko poszło na podatki.

11 czerwca Dniem Wolności Podatkowej – informuje Centrum im. Adama Smitha (dla nieobeznanych: poważna instytucja, nic z półki „wyliczeń amerykańskich naukowców”). Czyli jest to dzień, w którym zdążyliśmy zarobić tyle, by pokryć wszelkie podatki i zobowiązania, jakie w tym roku zapłacimy państwu. Zajęło nam to pięć i pół miesiąca!

Dla porównania: kraje europejskie swój próg osiągają przeważnie między majem a czerwcem. W Stanach Zjednoczonych licznik wyzerował się w połowie kwietnia.

Dzień Wolności Podatkowej podawany jest do wiadomości publicznej od wielu lat. Nie cieszy się on zbyt dużą popularnością i… to chyba dobrze. Pomyślcie sobie, ile czasu minęło od 1. stycznia, ile się napracowaliście i natrudziliście, ile włożyliście wysiłku w dobrze wykonaną robotę. A teraz przeczytajcie informację, że cały zarobkowy efekt tej pracy zamienił się w daniny pobierane na rzecz państwa.

Jest i dobra strona medalu: podatki już zapłacone. Czyli przez pół roku zarabiać możemy na siebie. Uff!

***

Akurat wczoraj natknąłem się na tekst, który bardzo dobrze przypomina, dlaczego Polacy tak chętnie decydują się na zakładanie firmy w Wielkiej Brytanii. Ano dlatego, że na początku własnej działalności w ojczyźnie płaciliby niespełna 450 złotych, a na Wyspach płacą 11 funtów. Czyli… siedem razy mniej.

Zresztą ile razy słyszeliście wstrząsające dane o ponad połowie upadających biznesów na początku swojej działalności? Wiele, bo liczby te wskazują 70 proc. firm. Być może ma to związek z dość wysokimi kosztami w pierwszych dwóch latach od startu, a być może z tymi, które trzeba zapłacić później. Otóż, kiedy tylko przyjdzie ci do głowy, by po 24 miesiącach otworzyć szampana, że wciąż jesteś w grze, przypomnij sobie przepisy. Te mówią jasno: od teraz trzeba do ZUS-u oddać 1095 złotych miesięcznie. Nie wspominamy o podatku, który później również trzeba odprowadzić.

Tylko, że o jakim podatku my w tej chwili mówimy? Te jedenaście stów miesięcznie płacisz nawet wtedy, gdy biznes przynosi straty.

***

I jeszcze słówko o politykach. Radosław Sikorski domaga się większej pensji dla parlamentarzystów, bo: a) „zarabia 7 tysięcy i 2 tysiące diety”, przez co „środowisko adwokackie patrzy na mnie z politowaniem” b) poseł w Niemczech zarabia więcej od posła w Polsce

Uwadze Sikorskiego umknął jednak jeden fakt. Pensja posła w Polsce to prawie trzykrotność średniej krajowej, a posła w Niemczech – prawie dwukrotność.

No ale kto pogardziłby podwyżką?

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑