Facet czyta „50 Twarzy Greya” – odcinek 3: Milioner-perwers traci mój szacunek

Opublikowano Marzec 29, 2013 | przez ZP

 

grey3

Upadł mit Christiana Greya. Upadł, mimo że w ciągu zaledwie 60 stron książki (127-187) – czyli kilkunastu godzin akcji – gościu zdążył rozdziewiczyć Anastazję, podać jej do ust, a na końcu przedstawić macosze. Zawrotne tempo, przyznaję, ale i tak już go nie poważam.

<Wszystkie odcinki analizy książki „50 Twarzy Greya” znajdują się pod tym linkiem>

– Bardzo cię pragnę. Zwłaszcza teraz, kiedy znowu przygryzasz wargę – Grey wypowiada to zdanie niemal tak często, jak panna Steel się rumieni.

Nie byłem nigdy Panem suki, ale wyobrażam sobie, że ktoś taki musi być brutalny. Bezwzględny. I mało uczuciowy. Tymczasem Christian obnosi się z tą dziewczynką jak piętnastolatka z nowym iPhonem 5 – stanowczo za delikatnie. Duży błąd.

Ja rozumiem, że Ana jest jeszcze koło 130 strony dziewicą, ale porządek musi być. Grey nie jest konsekwentny, za to dostaje pierwszego minusa.

Właśnie: sprawdziły się moje podejrzenia z premierowego odcinka. Przed Greyem nie było żadnego absztyfikantna w ciasnej jaskini rozkoszy panny Steel (wybaczcie infantylność tego porównania, przesiąkam książką na dobre). Laska czekała 22 lata na księcia na białym koniu. Zamiast tego pojawił się co prawda sadysta, ale nie ma dramatu, bo… ma całkiem fajnego rumaka. Tak przynajmniej wnoszę po opisach:

„Klęczy, zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość”

” Jest jednocześnie miękki i twardy, jak stal owinięta aksamitem, i zadziwiający smaczny: słonawy (nie domył go czy jak?) i delikatny.”

Spokojnie napaleńcy, do seksu dojdziemy za chwilę. Na razie poczytajcie sobie, jaki z tego młodego milionera jest wysublimowany komplemenciarz:

„Masz taką piękną skórę, jasną i nieskazitelną. Pragnę całować każdy jej milimetr”.

„Pięknie pachniesz – mruczy”.

„Jesteś bardzo piękna. Nie mogę się doczekać, kiedy znajdę się w tobie”.

Christian wypowiada te wyświechtane frazesy (łapie za nie drugiego minusa) na kilka chwil przed godziną zero. Na miejscu Anastasii wysnułbym taki wniosek: Jeśli gościu pieprzy się tak, jak mówi, to nawet nie poczuję go w śodku. Czas brać nogi za pas.

Oczywiście tak się nie dzieje. Nasza permanentnie spąsowiała studentka zostaje w łożu Greya. Ten z kolei jedzie z nią bardziej spektakularnie niż Ukraina z naszymi na Stadionie Narodowym (mowa o zwykłym seksie, nie sadystycznych zabawach). Laska jęczy tak długo i głośno jakby rodziła trojaczki. Okazuje też przy okazji słabość:

„Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu. To prawie bolesne”.

Dziewczynko, z czym do ludzi? Chcesz za chwilę uprawiać sado-maso, a rusza cię zwykłe gili-gili? Oj, możesz mieć problem.

Z drugiej strony… nie wierzę, że Grey potrafi być naprawdę ostry. W „Poranku Kojota” prezes Stefan naczytał się głupot o żabach i popierdoliło mu się w głowie: myślał, że jest super mafiozem. Jak skończył, wiadomo (jeśli jednak nie kojarzycie: wrzucono go do wybiegu dla szympansa, który się nie cackał, sto procent, że był ostrzejszy niż Christian u szczytu kariery).

U bogacza z Seattle dostrzegam podobny problem: pewnie obejrzał dziesięć mocniejszych filmików na redtjubie, bzyknął mocniej ze dwie panienki i uwierzył już, że jest królem mrocznej strony życia. Moim zdaniem to raczej przerośnięty gimbazjusz, a nie złowrogi sadysta, na co może wskazywać reakcja Greya, gdy dowiedział się, że matka zrobiła niezapowiedziany najazd na chałupę, w której był z Aną:

„Christian mruga szybko, wpatrując się we mnie oczami otwartymi w rozbawionym przerażeniu (trzeci minus):

– Cholera! To moja matka.”

Powiedzcie sami: czy prawdziwy Dominator speńkałby w takim momencie? Nie sądzę.

Poza jajami Greyowi brakuje jeszcze doświadczenia z paniami (sorry za głupawy rym):

„Och, maleńka, uwielbiam, że stajesz się dla mnie taka wilgotna”.

Gościu, masz prawie trzydzieści lat i nie wiesz, że stopień wilgotności dziewczyny nie jest przez nią nijak kontrolowany? To naprawdę nie działa tak, że ona na zawołanie uruchamia fontannę albo zakręca kurek. Nie staje się tak mokra dla Ciebie, a przez Ciebie, a to zasadnicza różnica. Co za amatorka (czwarty minus)!

***

Kilka luźnych myśli na koniec tego tekstu:

Mam podejrzenia, że Grey jest gołodupcem, a w najlepszym przypadku skąpcem. Wskazuje na to rozmkinka Any:

„Jego kuchnia mnie onieśmiela (swoją drogą jak, do kurwy nędzy, kuchnia może onieśmielać???!). Jest taka stylowa i nowoczesna, i żadna z szafek nie ma uchwytu”,

Moim zdaniem to, co naiwne dziewcze bierze za przejaw oryginalności, jest tak naprawdę oznaką czego innego: Christian należy do grona centusiów. Żal było mu dorzucić kilku dolców na porządne uchwyty, każdy logicznie myślący człowiek zapewne by to zauważył, no ale nie wymagajmy za dużo od laski, która chwilę wcześniej po raz pierwszy wpuściła między uda węża.

***

Dobrze, że Ana posłuchała przyjaciółki Kate i wydepilowała się. Jest w tej książce scena, w której zdawkowo wspomina o swoim bujnym owłosieniu na całym ciele. Odrzuca nawet mnie, dlatego daruję sobie jej przytaczanie. Mam tylko nadzieję, że Steele potraktowała sprawę poważnie i nie zostawiła żadnego kukułczego gniazda*.

***

Myślałem, że już nic nie przebije kultowego już zapewne pośród czytelników Wyszło zwrotu: Chcę, aby połknęły mnie azalie na klombie. Ha, a jednak znalazłem coś równie dziwacznego. Oto za każdym razem, gdy Anastasia czuje się podniecona, w myślach wykrzykuje: O święty Barnabo!

Dlaczego akurat odnosi się do tej postaci? Dlaczego w trakcie spółkowania po głowie chodzi jej apostoł? Doprawdy nie wiem. I nawet nie zamierzam się w tym zagłębiać. Czasem ignorancja bywa… błogosławieństwem.

* wielu panów „dopadła” ta przykra kobieca przypadłość. Brali dziewczynę od tyłu, rozkładali pośladki i widzieli między nimi… bujne owłosienie (mimo że z przodu próżno było zaznać choćby paseczka!). Znam kilku, co w tym momencie zostawiło dziewczynę w stanie wrzenia, i spierdoliło gdzie pieprz rośnie. Tak, higiena bywa ważniejsza niż orgazm.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑