Olej system! Nowa aplikacja drwi z zasad transportu publicznego

Opublikowano Kwiecień 4, 2014 | przez MB

mam

– Nie namawiamy do jazdy na gapę. Wręcz przeciwnie. Przypominamy, żeby skasować bilet – mówią wrocławscy twórcy aplikacji „Mam Kanara”, dzięki której pasażerowie mogą się wzajemnie… ostrzegać o kontroli.

Darmowa aplikacja na androida „Mam Kanara” to kolejny po Yanosiku tak bolesny pstryczek w nos systemu. Wśród pasażerów kontrolerzy biletów cieszą się podobną renomą, co policjanci wśród kierowców, a może jeszcze gorszą. Dlatego program robi tak dużą furorę. Od początku tego miesiąca jest najchętniej pobieraną aplikacją w kategorii „Podróże i informacje lokalne” na Google Play.

Z Wrocławia zawędrował do Warszawy i Gdańska, gdzie sieje popłoch wśród lokalnych instytucji transportu miejskiego. Skandal, barbarzyństwo i zniewaga – mówią rzecznicy. Sami twórcy i pasażerowie nic sobie z tego nie robią i nie boją się konsekwencji prawnych, którymi straszy wrocławskie MPK, ponieważ nie ma ku nim żadnych racjonalnych podstaw. Aplikacja doczekała się więc nawet swojej strony internetowej, na której, twórcy reklamują ją bezczelnie dobrym hasłem „Złap kanara, zanim on złapie Ciebie”. Zachwalają także jej łatwy i intuicyjny interfejs oraz szwajcarską precyzję, z jaką podawane są komunikaty o kolejnych atakach kanarów.

mam3

Dla nas – genialne. Gości od „Mam Kanara” polubiliśmy nie tylko za pomysłowość i perfekcyjne wstrzelenie się w oczekiwania użytkowników smartfonów. Ujmuje nas niezmiernie ich postawa wobec mediów. Bo choć każdy wie, w jakim celu aplikacja powstała, twórcy twardo obstają przy jednym stanowisku: program ma charakter wyłącznie informacyjny. Robienie głupków z dziennikarzy, prezesów i członków zarządu bardzo nam się podoba.

Podobnie jak sama aplikacja, którą uważamy za rewolucyjną. Nieprzyjemne, opryskliwe, podejrzliwe i patrzące spod byka na każdego pasażera kanary w końcu dostają to, na co długie lata same sobie zapracowały. Tak samo jak chociażby wrocławskie MPK, które w tej chwili jest najmniej rzetelną instytucją w mieście, instytucją, która zawodzi i roluje pasażerów jak chce.

Zainstalowanie „Mam Kanara” na swoim telefonie traktujemy więc jak osobisty odwet za godziny na mrozie, za regularne spóźnienia, za niekończące się postoje w środku trasy, liczne awarie, wypadki i niekompetentnych motorniczych.

Staramy się jednak być w pełni obiektywni i musimy przyznać, że aplikacja doskonale wpisuje się w to typowe polskie cwaniactwo. Jak zrobić żeby się nie narobić, jak obejść żeby wyszło na nasze, jak uniknąć płacenia, jak kolegę wpuścić w maliny itp. Chyba taka nasza cecha narodowa, że kiedy można gdzieś zakręcić, pomataczyć i zachachmęcić, to czemu nie spróbować?

Twórcom „Mam Kanara” wróżę wielki sukces w tej materii. A jeśli fama pójdzie w świat, na pewno też nieźle na tym zarobią. Cała Polska im kibicuje, bo kogo jak kogo, ale kanara nie da się lubić.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑