Oliwa sprawiedliwa – polski ksiądz zabity podczas orgii. Życzę śmierci kolejnym

Opublikowano Wrzesień 30, 2013 | przez Limonow

komiksowydebil

Tropiki, busz, dzicz, chaos, Amazonia. Taka zbitka wyrazów przeszła mi przez głowę, kiedy odpaliłem Pudelka i zobaczyłem, że polski ksiądz (konkretniej misjonarz) został zabity w Ekwadorze. Nie trafiłem – wszystkie zwyrolstwa wokół tej sprawy wydarzyły się wcale nie w lesie, a dziwnym zbiegiem okoliczności za murami klasztorów, za konfesjonałami. Pijackie eldorado na plebanii zdaje się nie dobiegać końca, chociaż „celibat” właśnie wyszedł bokiem jednemu z „duchownych”.

Próbowałem wymazać tego newsa jak najszybciej z pamięci, ale jednocześnie się wściekłem. Piszę na świeżo, a przez głowę przechodzi mi ciągle myśl, że jakieś bydle wyciągnęło kopyta w trakcie libacji i pukania w czoko z kolegami po fachu.

Chryste. Widzisz i nie grzmisz.

OK – nie będę rozwodził się na temat własnej wiary (nie istnieje), nie będę negował istnienia Boga (choć dla mnie nie istnieje), więc skupie się znowu na tych wszystkich obrzydliwych, plugawych szmatach. Tak, szmatach. Bóg jeden wie (oby!), ilu ludzi bez zasad, ilu ludzi kompletnie powykręcanych psychicznie siedzi w tych wszystkich kościołach. Nie przeczę, że są wśród nich jednostki fenomenalne – żyjące wiarą, poświęcające się temu, zrzekające majątków. Idealiści wśród zwierząt. Sam poznałem kilku z nich, m.in. mój kumpel wylądował w zakonie (o czym już pisałem) i w pewien sposób mogłem liznąć ten temat.

Skoro już o lizaniu mowa – kościół od paru lat kojarzy mi się ze sterczącą fają jakiegoś obrzydliwego nerda. To paranoja! Jakim cudem najbardziej skompromitowany zawód świata obok polityka i prostytutki dalej ma tylu fanów?

Pedofilie mamy wszędzie – nie potrzebujecie chyba, żebym robił mapę świata i zaznaczał kraje, w których podobne afery wychodziły na jaw. Jakiś ksiądz z polski na innym kontynencie puka dzieci, zagląda im tu i tam, a naszym radiu inny katabas tłumaczy go dzisiaj: – Tam jest gorąco, inny klimat…

Inny klimat powinni wszyscy poznać w więzieniach. Z zaostrzonym rygorem. Nie w Wałczu, a od razu w Guantanamo.

Szkoda, że tak jednak nie będzie. Szkoda, że ten mój krzyk to wycie baranim głosem. I tak biznes będzie się kręcił, a pieniądze wylądują na tacy. Tacy, z której – nie zdziwiłbym się – duszpasterze po godzinach wciągają koks. Oto mój obraz człowieka poczciwego, Św. Franciszka XXI wieku. Zakłamane zwierzęta niszczące tradycję godną szacunku. Szkoda tylko, że wybitność pewnych ludzi, papieża, Matki Teresy jakoś w tym wszystkim już ginie. Postacie historyczne są nakryte syfem, niestety.

***

Na koniec jeszcze do punktu wyjścia, wybaczcie, nie odpuszczę. Zdjęcie gościa, który natchnął mnie do tekstu, kameleon w białym fartuchu. Od 3 lat uznawany za zamordowanego przez rabusiów, bo tak było wszystkim wygodniej. Najchętniej bym splunął.

smiec

Dobrze, że już nie żyjesz. Niech wszystkich tobie podobnych spotka ten sam los.

Jak opowiedziałem newsa o tym oślizgłym patafianie z Ekwadoru własnemu ojcu, zaśmiał się i stwierdził, że nadzieja jest tylko jedna. Zstąpienie archanioła Gabriela, który mieczem ognistym rozgoniłby to całe barachło.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑