Opisujemy kolejny zwariowany pomysł rodem z USA

Opublikowano Czerwiec 9, 2013 | przez ZP

 Lunch-Beat-Sweden-550x366

 

Jeść w przerwie na lunch? Toż to banał. Amerykanie wymyślili nowy sposób na spędzenie tej wolnej godziny.

Jak myślicie, co mogą robić w USA, by odpocząć od pracy?

Uprawiać squasha? Nie, to już niemodne.

Chodzić na zakupy? W życiu, przecież trzeba jakoś zajmować weekendy, zostawmy to na sobotę.

A może korpo-mrówki parują się i w jakichś darkroomach oddają słodkiej kopulacji? Error, też nie.

Oto dzielni nowojorczycy wymyślili coś absolutnie szalonego – w przerwie na lunch… chadzają na imprezy.

IM-PRE-ZY.

Party trwa godzinę i jest zorganizowane w miarę profesjonalnie. Czyli żadna Susan nie podłącza swojego iPhone’a do głośników i nie puszcza ulubionych piosenek Justina Biebera, zamiast tego pracownikom przygrywa wynajęty DJ.

Przy wejściu na dancefloor każdy dostaje… drinka, no a potem zabieramy się za solidne wypacanie alkoholu poprzez wyginanie śmiało ciała.

Po około 60 minutach muza zostaje wyłączona, imprezowicze na szybko konsumują jeszcze jakąś przekąskę i już, wracają do swoich korpo-zagrodek.

Pomysł przyjął się w Nowym Jorku, ale też kilka innych miast Stanów Zjednoczonych, takich jak Boston i Chicago, zaczyna się do niego przekonywać.

Jako Polak zastanawiam się oczywiście od razu, czy coś równie szalonego miałoby rację bytu u nas i dochodzę do wniosku, że na pewno nie. Może w jakiś pojedynczych firmach codzienne kręcenie nóżką by się spodobało, ale nic więcej.

Jako konserwatyści jesteśmy bowiem przyzwyczajeni do tego, że podczas przerwy na lunch nie ma sensu pracować innymi mięśniami niż te, które poruszają żuchwą pomagając nam przeżuwać pokarm.

Jest wolna godzinka = trzeba się nawpieprzać i koniec, basta.

A szkoda, bo przecież jak się dobrze zastanowić, to takie korpo-tańce otwierają przed człowiekiem nowe możliwości.

Przykłady?

Jeśli praca zajmuje Ci zbyt dużo czasu, w związku z czym zacząłeś powoli przeobrażać się w knura, miałbyś okazję zrzucić wagę dzięki regularnemu ruchowi.

Jeżeli podoba Ci się Jola z księgowości, z którą akurat nie masz styczności, ponieważ pracuje na innym piętrze, byłaby wreszcie szanse, żeby do niej zagadać.

Ok, przeskoczmy jeszcze na chwilę płynnie do Ameryki: myślę, że tańczenie w trakcie przerwy na lunch, jak każda moda, po jakimś czasie przeminie. Łatwo wyobrażam sobie, że miejsce tej aktywności fizycznej wysublimowani nowojorczycy zajarają się dartem, jogą albo wyścigami psich zaprzęgów.

No ale co sobie do tego czasu schudną i pobzykają, to ich, prawda?

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑