Optymistyczny samobójca, który do końca wierzył, że dostanie drugą szansę

Opublikowano Wrzesień 15, 2013 | przez Pato

PA270809

Sypiał z Brigitte Bardot. Uwiódł Jane Birkin. Dał kosza wnuczce Lwa Tołstoja. I chciał zerżnąć w programie na żywo Whitney Houston. On – pijak, narcyz, człowiek, który miał tyle samo kompleksów, co szczęścia. Właśnie wpadła mi do rąk jego biografia. Ikona francuskiej popkultury. Artysta pełen wzlotów i upadków. Dobre czytadło na pierwsze jesienne wieczory.

To opowieść o nieśmiałym żydowskim uchodźcy, który uważał, że jest brzydki, a potem pieprzył najlepsze laski w Paryżu. O mizantropie, nienawidzącym ludzi, chociaż koniec końców zawsze się nimi otaczał. Był aktorem, reżyserem, piosenkarzem. Przede wszystkim prowokatorem, który śpiewał o kazirodztwie i pierdzeniu, by za chwilę przejść do legendy ze słynnym „Je T’aime,…Moi Non Plus”.

Był jednym wielkim zaprzeczeniem. Chodzącą huśtawką nastrojów. Facetem, którego nie da się opisać za pomocą prostych formułek, a mimo to autorka biografii, Sylvie Simmons, spróbowała.

Nie jest to może najlepsza biografia, jaką przeczytałem. Nie mieści się nawet w pierwszej trójce. Ale najważniejsze jest to, że nie męczy. Nie zasypuje faktami. Nie zniechęca chronologią. Mamy więc nietuzinkową postać, klimat lat 70. i otoczkę artystycznego Paryża. Mamy też kapitalnie zebrane obrazy, w których Simmons czasami gubi narrację, czasami niepotrzebnie oddaje głos większej liczbie osób, ale ostatecznie i tak dostajemy to, na czym nam najbardziej zależy. Pikantne smaczki, nieopowiedziane wcześniej historie albo sprostowania na temat człowieka, o którym od pół wieku krążą legendy.

„Spytaj kogokolwiek w Paryżu – mówił Nicolas Godin z duetu Air – a okaże się, że pamięta, co robił w chwili, gdy się dowiedział o śmierci Gainsbourga.”

To zdanie dobrze podsumowuje jego ważność. Trudno wyobrazić sobie bardziej fascynującego bohatera. Z jednej strony nastolatek, na którego krzyczały prostytutki, z drugiej dorosły facet, usprawiedliwiający spóźnienia słowami „Za każdym razem, gdy wkładam koszulę, ona mi ją ściąga”. Nieśmiały ekstrawertyk. Surrealistyczny realista. Powtórzę jeszcze raz – do bólu skrajny i chyba dlatego aż tak interesujący.

Trzydzieści lat na scenie. Dziesiątki skandali. Można powiedzieć, że był niewolnikiem własnej kreacji. Niedogolonym, szokującym idolem tłumu, który wchodząc raz na karuzelę, podpisał pakt, że prędko z niej nie zejdzie.

Z książki dowiecie się, dlaczego przerobił Marsyliankę na reggae, czemu tak bardzo lubił pokój Salvadora Dalego albo w jaki sposób udało mu się zaciągnąć do łóżka tyle kobiet, skoro nawet biografka pisze o jego urodzie, że to skrzyżowanie żółwia z wilkiem. Zobaczycie też, jak przez lata POTRAFIŁ radzić sobie z mediami. I jak NIE POTRAFIŁ radzić sobie z alkoholem.

Tak, ten wątek warto prześledzić. Drżące zmysły. Boleśnie czuła świadomość. Typowy artysta nad przepaścią. Dekadent. Optymistyczny samobójca, który do końca wierzył, że dostanie drugą szansę…

Komentarze

Brzydota vs uwodzenie
Muzyczna melancholia
Kompleksy Gainsbourga
Prowokacje Serge'a

Podsumowanie: Dobre czytadło, Francja-elegancja.

4.5


Ocena użytkowników: 0 (0 głosów)

Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑