Ostateczna motywacja dla leniwców – sportowcy starsi od waszych pradziadków

Opublikowano Styczeń 23, 2015 | przez lucky bastard

100-Year-Old-Fauja-Singh-Completes-26.2-mile-Marathon

Za oknem zimowa szarówka. Kompletnie nic się nie chce. Bieganie? Za zimno. Narty? Za drogo. Nawet osiedlowa siłownia wydaje się być o sto kilometrów dalej, niż w rzeczywistości. W dwóch słowach – brakuje motywacji? Nie chwyciliście mody na zdrowy tryb życia? Chyba znaleźliśmy receptę, przynajmniej dla tych ambitniejszych. Pokażemy wam bohaterów. Tak, bohaterów prawdopodobnie starszych od… waszych pradziadków. Jeśli nie zmotywują was oni, to już chyba nie zrobi tego nikt.

Mówisz maraton, myślisz… mission impossible? Łapiesz zadyszkę po dziesięciu minutach truchtu? Fauja Singh urodził się przed pierwszą wojną światową – w 1911 roku. Pierwszy w życiu maraton przebiegł mając… 89 lat. To wiek, którego dożyje przy pomyślnych wiatrach dożyje jakieś trzy procent z nas. Później jeszcze trzykrotnie udało mu się pokonać wspomniany dystans. Jest też pierwszym stulatkiem, który przebiegł 42,125 km. Sympatyczny, ekstremalnie chudy starszy pan zyskał międzynarodową sławę. Wziął nawet udział w kampanii Adidasa, obok chociażby Davida Beckhama.

Singh na nowo zdefiniował pojęcie długowieczności. Przy nim schorowani 90-letni dziadziusie – z całym szacunkiem – nie robią już takiego wrażenia. Sposób? Nie, żaden tajemny eliksir. Wręcz przeciwnie, jego dieta przez prawie wiek składała się z najbardziej oczywistych produktów. Chleb, soczewica i kilka szklanek wody dziennie. Zero, podkreślmy ZERO alkoholu. Druzgocące bo przez ten fakt już na starcie, nawet gdybyśmy chcieli mu dorównać, zostajemy daleko w tyle.

– Wierzę w zdrowy styl życia, abstynencję, jestem przeciwny paleniu papierosów i temu wszystkiemu, co szkodzi ciału, które dostaliśmy od Boga. Stosując się do tych zasad, pozytywnie świadczę o mojej wierze – mówi 104-latek, który urodził się przed zatonięciem Titanica.

Siłownia budzi mieszane uczucia. Jedni autentycznie się nią jarają, inni uważają za pustą i nudną. Fakty są jednak takie, że to właśnie tam najszybciej można uzyskać coś, co nazywamy wymarzoną sylwetką. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, a do jego zrobienia być może popchnie was pewien Duńczyk – 95-letni Sven Stensgaard. Odpowiedzią na podstawowe wśród pakerów pytanie – ile bierzesz na klatę? – może zakasować nie jednego dresa. Ledwie pół roku temu był na intensywnej terapii po ataku serca, a dziś? Dziś wyciska 130 kg.

 

Wiadomo, powyższe przykłady są tak skrajne, jak tylko to możliwe. Nie wyciągajcie swoich dziadków z domów. Nie odcinajcie ich od codziennej dawki leków i nie wysyłajcie ich na maratony. Fakty są jednak takie, że coraz więcej starszych ludzi w Polsce podąża za trendami wyznaczonymi przez młodych i garnie się do ruchu. Kijki do nordic-walkingu rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. 60-latkowie chcą pokazać, że też potrafią i, zamiast narzekać, ruszają na spacer do lasu, a to – szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy 30-latkowie narzekają na “łupanie w krzyżu” – jest nie byle jaki wyczyn.

Drogą puenty, życzymy wam, żebyście na starość byli w takiej formie, jak “dziadzio” z filmiku poniżej.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑