Oto, co chcieli powiedzieć przeciwnicy związków partnerskich z PO, ale nie umieli, więc ich wyręczymy

Opublikowano Styczeń 29, 2013 | przez Redakcja

gazeta_partnerskie

Nigdy nie zrozumiem jednego u polityków lub ludzi władzy: po co oni właściwie się tłumaczą – i komu? Pamiętam, że zawsze kiedy czytałem o krwawych dyktatorach, zawsze się zastanawiałem, dlaczego w ogóle przyszło mu do głowy fingować procesy? Przecież jako władcy absolutni mogli zlikwidować każdego przeciwnika w swoim (a często nie tylko swoim) kraju i ani nikt by mu nic nie zarzucił, ani historia nie oceniłaby ich inaczej (w sensie: lepiej). Ale, z jakichś przyczyn, ludzie polityki wciąż uwielbiają zachowywać pozory, zamiast kłaść karty na stół i otwarcie mówić o tym, co w głębi duszy sądzą.

I podobną miałem refleksję teraz, kiedy przeczytałem wypowiedzi kilku polityków PO o tym, dlaczego głosowali przeciwko związkom partnerskim.

Piszę o tych konkretnie posłach, ponieważ opinie wielu innych przeciwników związków partnerskich są w tym kraju znane i nikt nie dziwi się, jeśli mniejszości seksualne obraża ktoś z PiS lub bliskich mu ideologicznie partii; oni nie potrzebują wymówek, by ładować ostrą amunicję. Ci z PO pewnych swoich prawdziwych przekonań powiedzieć nie mogą, muszą się kryć, lawirować, odwoływać do jakichś zapisów, kruczków prawnych, zwyczajów, czy geografii (tak – geografii).

Proponujemy więc lekturę prostego poradnika dla polityków, w którym przetłumaczymy te pseudonaukowe kawałki na szczery, prosty język chłopa ze wsi i zasugerujemy, co powinni zrobić autorzy tych słów, aby być bliżej swoich prawdziwych przekonań. Jeśli ich znacie, wyślijcie im linka. Tylko dajcie wcześniej znać, na tę potrzebę podmienimy logo na bardziej brunatne.

Co powiedział Jacek Żałek: „Definicja małżeństwa jest jednoznaczna: to związek kobiety i mężczyzny (…) byłoby to niezgodne z Konstytucją”.

Co chciał przez to powiedzieć: „Modlę się by nikt nie spytał mnie czy wiem, że jeszcze niedawno definicja mówiła, że ziemia jest płaska i niosą ją cztery słonie na żółwiu”.

Rada Wyszło: kiedy wrzucamy w Google zapytanie o ustawy niezgodne z konstytucją, mamy wrażenie, że w polskim prawodawstwie zgodność taka nie jest wymagana, a jest to raczej wskazówka, drogowskaz, coś w rodzaju sugestii, którą posługują się politycy, by prawo, które piszą w miarę trzymało się kupy. Rada dla posła Żałka: otwórz się. Powiedz, że ich nienawidzisz.

Co powiedział Antoni Mężydło: „Dzisiaj jest po prostu moda na homoseksualizm. Rozmawiam z młodymi ludźmi i niektóre kobiety mają problem ze znalezieniem partnera, bo większość potencjalnych kandydatów, nawet jak nie jest gejami, to udaje gejów (…) Ludzie w wolnych związkach nie biorą ślubu zwykle ze względów ekonomicznych”.

Co chciał przez to powiedzieć: „Zajebiście boję się, by mój prawnuk nie został pedałem i spędzę ostatnie lata życia, żeby temu zapobiec”.

Rada Wyszło: Słuchaj, Antek, nie sięgaj po półśrodki. Tylko kastracja. (I powiedz, że ich nienawidzisz). Aha, na ekonomię fotoradary.

Co powiedział Konstanty Miodowicz: „Zapewniam, że wśród milionów osób, które głosują na PO, są także tacy, którzy nie odnajdują się w optyce homoseksualnej. I w imię dobrze rozumianego pluralizmu i wkomponowania się w oczekiwania, nie tylko w oczekiwania głośnych ostatnio środowisk homoseksualnych, pozwalam sobie być wiernym linii, która została zakomunikowana Polakom.

Co chciał przez to powiedzieć: „Ilekroć zmysł polityczny i klasyczne wychowanie nie dają mi swobody powiedzenia moich skrajnie prawicowych poglądów, z nieba zlatuje na moje ramię biały gołąbek pokoju i podaje mi dzióbkiem słowo „pluralizm”, którym mogę wytrzeć gębę za każdym razem, gdy brudzę ją sobie nienawiścią”.

Rada Wyszło: najpierw wytłumacz nam, co to jest optyka homoseksualna, nie chcielibyśmy przypadkiem kupić złych okularów. Następnie odpowiedz sobie na pytanie, czy wśród Twoich wyborców są i tacy, którzy chcieliby z powrotem wprowadzić ludzi do pieców – i czy na pewno powinieneś być ich głosem. Aha, i powiedz przy okazji, że gejów nienawidzisz.

Co powiedział Piotr Tomański: „Ja wiem, że 90 procent osób chcących zalegalizowania takich związków jest heteroseksualnych, i ta ustawa mogłaby im pomóc, chociażby w sprawach wspólnego dziedziczenia. Ale jest też te 10 procent, jeszcze trudne w Polsce do zaakceptowania (…). Zdecydowanie nie akceptuję tych 10 procent. Nie chodzi o to, żeby nie mieli łatwiej w rozliczeniach, bo każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki. Ale my reprezentujemy Podkarpacie, a u nas to jeszcze bardzo odległe, żeby popierać mniejszości homoseksualne

Co chciał przez to powiedzieć: „Sram w gacie na myśl o tym, że ktoś w następnej kampanii mógłby mi wyciągnąć głos oddany na pedałów. Kiedy to sobie wyobrażam, gówno leci mi nogawkami. Panie, ja mam dom, rodzinę, ludzie wiedzą, gdzie mieszkam. Błagam, zmieńmy temat”.

Rada Wyszło: Zaproponuj u siebie w mieście oznaczenie gejów tęczowymi opaskami lub wyrejestruj ich z województwa. Przy okazji wytłumacz, dlaczego zostawisz w budżecie ich podatki. Powiedz coś o kosztach leczeniu ich chorób wrodzonych, tylko może w lokalnych gazetach, dalej od telewizji. Powiedz, że ich nienawidzisz.

Co powiedział Tomasz Głogowski: „Sam pomysł, żeby dwóch panów czy dwie panie jechały do urzędu stanu cywilnego rejestrować swój związek, jest absurdalną fanaberią, która co prawda jest teraz w kilkunastu krajach modna, ale myślę, że ta moda będzie ustępowała”.

Co chciał przez to powiedzieć: że ich nienawidzi. Bez rozdrabniania tematu.

Rada Wyszło: następnym razem przed powiedzeniem o występującej „teraz” modzie na homoseksualizm poszlibyśmy na miejscu pana Tomka do muzeum, w której stoją jakieś wazy z greckimi malowidłami.

Co powiedział Mariusz Grad: „Nie mam nic do homoseksualistów, ale parę powinni tworzyć kobieta i mężczyzna”.

Co chciał przez to powiedzieć: to samo, co mężczyzna, który na pytanie żony, czy przytyła, mówi: „Nie, ale mogłabyś trochę schudnąć”. Klasyka homofobii, powiedz, że ich nienawidzisz.

Co powiedział Marian Cycoń: „Wywodzę się ze środowiska, które opiera się na wzorcu rodziny opartym na wielopokoleniowej tradycji chrześcijańsko-narodowej i na społecznej nauce Kościoła. W uzasadnieniu do projektu Ruchu Palikota zawarto zdanie, że związek partnerski jest z założenia mniej stabilny niż małżeństwo. Czy zatem Polskę stać, w obliczu niekorzystnych demograficznych zmian, na mało stabilne rodziny czyli niestabilne związki partnerskie wychowujące dzieci?

Co chciał przez to powiedzieć: „Czy możemy, proszę, wrócić na moment do debaty o kreacjonizmie w podręcznikach do biologii”?

Rada Wyszło: Trzymaj się argumentów o demografii. W marcu wspomnij o delegalizacji prezerwatyw.

***

Na pytania o nasze poglądy w sprawie związków partnerskich odpowiadamy zgodnie: naszym zdaniem, jeśli kogoś nie krzywdzisz lub nie wykorzystujesz (bardzo ważne zastrzeżenie!), to Państwo jako organizacja nie powinno Ci zaglądać ani do łózka, ani do portfela. Ma Ci umożliwić takie życie, żebyś był szczęśliwy i lubił w nim żyć. Masz ochotę się przytulać do garnka? Przytulaj się do garnka. Masz ochotę się przytulać do laski? Przytulaj się do laski. Masz ochotę się przytulać do kolesia? A rób sobie, co tylko chcesz…

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑