Oto najbardziej niedoceniany trener w Polsce

Opublikowano Marzec 4, 2013 | przez Dżordż

serwinski

Pracuje w  jednym klubie dłużej niż Alex Ferguson w Manchesterze United. Zaczynał jako szkoleniowiec juniorek, a ostatnio wywalczył ze swoim zespołem… europejski puchar. Mimo że osiąga oszałamiające wyniki, środowisko ciągle uważa go za niekompetentnego naturszczyka. Poznajcie Bogdana Serwińskiego, prawdopodobnie najbardziej niedocenianego trenera w Polsce.

Fenerbahce Stambuł to taki Manchester City kobiecej siatkówki. Drużyna, która płaci astronomiczne sumy swoim gwiazdom: najlepiej opłacana laska zarabia tam netto rocznie 900 tys. euro!

Turcy dają kasę to wymagają sukcesów, to oczywiste. Na początku 2013 roku po głowie chodziło im jedno: by zdobyć puchar CEV. Nie tak prestiżowy, jak Liga Mistrzów, ale jednak ceniony w środowisku.

Sowicie opłacane zawodniczki Fenerbahce nie wywalczyły tego trofeum. Dwukrotnie w finale poległy bowiem z drużyną prowadzoną przez… wuefistę i biologa. Bank BPS Fakro Muszyna Serwińskiego nie dał rywalkom szans: i w Polsce, i w Turcji ograł je 3:2. W taki oto sposób po raz pierwszy w historii nasz kobiecy klub zdobył europejski puchar.

– Denerwuje mnie asekuranctwo, dlatego kazałem grać dziewczynom odważnie – mówił po sukcesie Serwiński.

Irytuje go coś jeszcze: niechęć ludzi ze środowiska. I nie ma się co dziwić – facet zdobył cztery mistrzostwa Polski, właśnie rozbił Fenerbahce, a w naszym zacofanym kraju i tak z niego kpią. Dlaczego? Bo w połowie lat 80. Serwiński uczył w Muszynie wuefu. Zdolne dzieciaki trenowały u niego między innymi siatkówkę. W 1985 roku awansował z nimi do III ligi. Potem, po kilku chudych latach, drużyna wystrzeliła w górę.

– Siedzieliśmy z nauczycielem biologii Grzegorzem Jeżowskim i szukaliśmy sensu naszej pracy z dzieciakami, które pod naszym okiem odbijały piłkę w szkole. Poszliśmy na całość i wymyśliliśmy budowę zespołu na ligę. Dwa lata graliśmy w drugiej lidze, później tyle samo w serii B, aż przyszedł awans do ekstraklasy. No i zaczęło się kręcić – wspomina Serwiński.

Kręci się do dziś co chyba boli paru idiotów. Dlatego też ten znakomity szkoleniowiec wielokrotnie słuchał, że nie powinien pracować z seniorkami, bo nie ma odpowiedniego wykształcenia. Nas taki argument śmieszy. Pan Bogdan mógłby być nawet mechanikiem samochodowym, o ile odnosiłby sukcesy ze swoimi zawodniczkami. Co to ma za znaczenie, że gość uczył biologii i wuefu, skoro zajebiście radzi sobie jako trener?

Zresztą Serwiński sprawdził się nie tylko w tej roli:  poza siatkówką prowadził swoje przedsiębiorstwo, był też… przewodniczącym rady miasta Muszyna. No i przez pewien czas prezesem klubu, który trenował. Właśnie wtedy złośliwcy żartowali, że szkoleniowiec jest słaby, więc powinien wylecieć. Ale to raczej niemożliwe – przecież prezes go nie zwolni.

– Pan Bogdan to sympatyczny, uroczy człowiek. Taki dobry wujek – zawsze miły dla zawodniczek, otwarty dla dziennikarzy. Często wymyśla sobie przed konferencjami ciekawe powiedzonka, żeb dać nam dobry materiał – opowiada mi Kamil Drąg z „Przeglądu Sportowego”.

Pytam go jak to możliwe, że środowisko po tylu latach i sukcesach nie przekonało się do Serwińskiego. – Może dzieje się tak dlatego, że popadał w konflikty z kolejnymi szkoleniowcami kadry? W jego zespole grało przeważnie sporo reprezentantek, Serwińskiemu było nie po drodze z tym, że selekcjonerzy zabierali je na zgrupowania, czego nie krył w wielu wypowiedziach. Przyjaciół sobie nimi nie przysporzył – tłumaczy Drąg.

Nie jestem specjalnym fanem siatkówki. W sumie ta dyscyplina w żenskim wydaniu kojarzy mi się głównie ze złotem Polek w 2003 roku, ładnymi nogami większości zawodniczek, słodką buzią Kasi Skowkrońskiej i jakiejś blond Włoszki, której nazwiska nawet nie pamiętam, oraz z luzackim stylem bycia Andrzeja Niemczyka, miłośnika trunków wszelakich.

Od minionego weekendu siatkówka pań będzie mi się zespalać w głowie z jeszcze jedną postacią: oczywiście z Bogdanem Serwińskim. Gość zasługuje na mega szacunek za to, jaką potęgę zbudował w Muszynie. I na coś jeszcze: nominację do nagrody trenera 2013 roku w naszym kraju. Kto wie, może nawet powinien ją zdobyć? Na pewno byłoby to piękne ukoronowanie ponad pół wieku ciężkiej pracy w jednym mieście.

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑