Oto największy dyletant z całej kadry Polski, która poleciała do Soczi

Opublikowano Luty 3, 2014 | przez ZP

kubacki

W polskiej reprezentacji skoczków na igrzyska w Soczi znalazł się kompletny ignorant. Facet, który robi z siebie publicznie idiotę i nawet tego nie zauważa. Smutne.

Gość nazywa się Dawid Kubacki. Nawet jeśli oglądacie sporty zimowe, możecie człowieka nie znać, w sumie nie wyróżnia się na skoczni tak bardzo, jak w wywiadach. A konkretnie w jednym, udzielonym niedawno „Przeglądowi Sportowemu”.

Przeczytaliśmy dziś rozmowę z tym blondowłosym aniołkiem i jesteśmy zszokowani. I jego wypowiedziami, i tym, że przez kilka dni od ukazania się artykułu nikt nie starł dzieciaka na proch. Cóż, skoro tak, my uczynimy to z przyjemnością.

Bywają sportowcy na maksa zakochani w dyscyplinie, którą uprawiają. Piłkarz Kamil Glik każdą wolną chwilę poświęca na oglądanie meczów. Wariat, ale pozytywny, uwielbiający swój zawód.

Zdarzają się też oczywiście ludzie, którzy nie patrzą w telewizor na swoją dyscyplinę kilkanaście godzin na dobę. Ale nawet jeśli tego nie robią, to w 999 przypadkach na 1000 mają pojęcie o sporcie, który uprawiają. Ten tysięczny to Kubacki, niestety.

Facet rzucił w wywiadzie dla „PS” dwie myśli, które rzuciły nas na ziemię z większą siłą niż atak padaczki chorego. Zaprezentujemy je w kolejności od najmniej do najbardziej szokującej, choć stopniowanie jest tu chyba nie na miejscu, tak naprawdę wszystkie zwalają z nóg:

„Czy gdyby gratulował Panu w Soczi legendarny Matti Nykaenen, rozpoznałby go Pan?
DAWID KUBACKI: Wątpię, skoro czasami nawet nie poznaję współczesnych zawodników (śmiech). Kiedyś pomyliłem Jakuba Jandę. Myślałem, że to Martin Hoellwarth.

Ale oni wcale nie są do siebie podobni.
DAWID KUBACKI: Jakoś mi się wtedy pomieszało. Chłopcy z kadry największy ubaw mieli podczas Letniego Grand Prix w Hinterzarten. Zająłem wtedy 6. miejsce. Przyszedł mi pogratulować jeden z zawodników. Koledzy zapytali mnie, czy go rozpoznaję. Ja tylko wzruszyłem ramionami. Okazało się, że to był… Anders Bardal.”

W tym miejscu wypada dodać, że Nykanen to taki trochę Robert De Niro skoków narciarskich. Wyobrażacie sobie, że jakiś młody, mało utalentowany aktor w Hollywood wyznaje światu z uśmiechem na ustach, że nie poznałby tego genialnego artysty? No właśnie. I że ten sam beniaminek opowiada dalej, iż na jakiejś gali podszedł do niego Christian Bale z wyciągniętą dłonią, a on nie miał pojęcia kto zacz?!

Swoboda, z jaką Kubacki zrobił z siebie kretyna, jest szokująca. Gdyby miał taki sam talent do skoków, jak do paplania bez sensu ozorem, dwa złote krążki w Soczi byłyby już dla nas zaklepane…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑