Oto sumienie narodu. Specjalista od wszystkiego, który ma zdanie na każdy temat

Opublikowano Lipiec 10, 2013 | przez ZP

terlikowski

Są w tym kraju ludzie, którzy powinni mieć dożywotni zakaz publicznego wypowiadania się. Ludzie, których trzeba by było ubrać w kaftan bezpieczeństwa, żeby nie mogli pisać i zakleić im buzię taśmą, aby nie byli w stanie dyktować swoich przemyśleń. Z tych dziwacznych jednostek ostatnimi czasy najbardziej wkurza mnie niejaki Tomasz Terlikowski, jak to się dziś zwykło mówić – publicysta.

Publicysta to w sumie wzniosłe słowo. Mnie kojarzy się z kimś na poziomie, kto swoimi niebanalnymi przemyśleniami jest w stanie wpłynąć na tłumy. A skoro tak, to z Terlikowskiego taki publicysta jak ze mnie zawodowy koszykarz. Czyli żaden. Bo ten facet nie inspiruje ludzi, on ich tylko irytuje, a przy okazji ośmiesza siebie. I tych, którzy dopuszczają go do głosu.

– Nie widziałem zdjęć Agnieszki Radwańskiej, i nie zamierzam ich oglądać. A powód jest niezmiernie prosty. Mam wrażenie, że nagość kobiety przeznaczona jest dla jej męża, tak jak nagość mężczyzny dla jego żony.

To słowa, które wyprodukował dziś nasz bohater. Jakże znamienne dla całego jego życia. Facet nie zgłębił tematu, ale oczywiście nie przeszkadza mu to w tym, żeby się o nim wypowiedzieć. Bo przecież Terlikowski, wzorowy mąż i ojciec uczęszczający zapewne co niedziela do kościoła, dałby nawet głos na temat wyścigów psich zaprzęgów na Alasce gdyby ktoś poprosił go o komentarz w tej materii, jestem pewien. A wiecie dlaczego? Bo to typ kolesia, którego jara życie na świeczniku. Medialny poklask to coś, dla czego budzi się każdego ranka. Wysmarować jakiś tekst, zaistnieć w świadomości Polaków –  to nieodmiennie cel nr 1 tego faceta. A że przy okazji oceni się kogoś niesłusznie, a czasem nawet skrzywdzi? Cóż, jest wojna to są i ofiary.

Jeśli ktoś przeczytałby wypowiedź Terlikowskiego o Agnieszce bez oglądania jej zdjęć, mógłby dojść do wniosku, że Radwańska pokazała Bóg wie co. Że cały świat zobaczył, za przeproszeniem,  jej cycki, waginę i dupę. A tak się nie stało. Fotki, które wykonano dla „The Body Issue”, są wysmakowane, subtelne, nie ma w nich  żadnego erotyzmu, co więcej – nie widać nawet narządów płciowych „Isi” ani jej piersi. Ta cała „nagość”, o której wspomniał Terlikowski, jest więc de facto zakryta. Mówię oczywiście o tych zdjęciach, które udostępniono w internecie, cała sesja ma ukazać się 12 lipca. Ale nie wierzę w to, że będzie jakoś specjalnie różnić się od tej zajawki, Aga to osoba publiczna, kobieta subtelna, więc nie zafunduje fanom czegoś na granicy pornografii, możemy być tego pewni.

Terlikowskiemu nie przeszkodziło to w wymądrzaniu się na temat naszej gwiazdy sportu. Taki dobry chrześcijanin, a bez mrugnięcia okiem ocenia innych ludzi. On nie nadstawia policzka. On podnosi rękę i wali z plaskacza po twarzach innych. Choć umówmy się, Agnieszki jeszcze tak mocno nie trafił. W niedalekiej przeszłości nasz publicysta idealny uderzał dużo silniej, choćby wtedy, gdy  uznał koncert Madonny za „narzędzie w rękach złego”, a w programie u Tomasza Lisa stwierdził, że ludzie, którzy decydują się na in vitro, wiedzą, że skazują na śmierć 95 procent istnień ludzkich.

Dla mnie to jest szok, że tego gościa traktuje się w Polsce po tylu latach jego dziwacznych wypowiedzi na tyle poważnie, że ktokolwiek zaprasza go do publicznej telewizji. Ktoś taki powinien być raz na zawsze odrzucony przez wszelkiego rodzaju szanujące się media. To, że mamy w Polsce wolność słowa, nie jest równoznaczne z tym, żeby dopuszczać do świadomości milionów jednostek kogoś tak skrajnego w swoich poglądach i tak zacietrzewionego, jak Terlikowski.

Ktoś w tym miejscu powie, że serwis, który mocno korzysta z wolności słowa nie powinien zabierać tego prawa innym. Uprzejmie odpowiadamy: nawet my mamy swoją granice szaleństwa. Terlikowski, już nie raz, ją przekroczył.

foto: www.eostroleka.pl

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑