Otwarcie nowego lokalu z fast foodem to w Polsce nadal święto

Opublikowano Grudzień 22, 2014 | przez MB

burger king

We Wrocławiu otworzyły się drzwi nowego Burger Kinga. W Polsce tego typu wydarzenia to nadal powód do plebejskiego świętowania. Były balony, hostessy, promocje, darmowe Whoppery, przecinanie wstęgi, no i oczywiście długie kolejki.

„Ceremonia” przebiegła w prawdziwie amerykańskiej formule. Zdjęcia z pluszowym burgerem, maskotką sieci, tort w kształcie burgera, burgerowy prezes, burgerowe panienki, muzyka, czerwony dywan i Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Przed restauracją oczywiście tłum ludzi czekających na otwarcie kolejnego w mieście lokalu Burger Kinga. Gra była jednak warta świeczki i opłacało się czekać, bo dla stu pierwszych klientów sieć przygotowała darmowe Whoppery, swoje flagowe kanapki. Rozeszły się wszystkie, choć zapotrzebowanie było o wiele większe. Frekwencja dopisała, pracownicy mieli pełne ręce roboty, a prezesi uśmiechy od ucha do ucha i wypchane portfele. Wydarzenie stało się lokalnym newsem dnia, o którym pisały wszystkie gazety.

Można powiedzieć, że od czasów otwarcia pierwszego McDonaldsa w Polsce nic się nie zmieniło. Nadal bezmyślnie chłoniemy amerykańską kulturę fast foodu. I to jest mocno zastanawiające…

Niejednokrotnie pisaliśmy (czasem z podziwem, czasem kąśliwie) o tym, że nad Wisłą prężnie rozwijają się wszelkiego rodzaju mody na eko, wege, jedzenie bezglutenowe itp. Wśród Polaków spożywanie staje się coraz bardziej świadome, media lansują zdrowy tryb życia, a odbiorcy chętnie to podchwytują. Restauracje i kawiarnie coraz częściej prezentują prawdziwie europejski poziom serwując jedzenie pożywne, smaczne, ale i wartościowe dla organizmu, a także skłaniając się ku trendowi na tzw. slow food, czyli spożywanie bez pośpiechu i w dobrym towarzystwie. Są przy tym bardzo nowocześnie urządzone i schludne. Zmienił się także sposób postrzegania burgera. Czasy, w których jedynym skojarzeniem z tą kanapką był sflaczały cheeseburger z Maca, dawno już minęły. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać przyglądając się temu jak dobrze prosperują burgerownie, gdzie mięso znaczy mięso. O dziwo przyjęły się fajnie i teraz autor tekstu jest zmuszony odszczekać swoje niedawne słowa, w których wieszczył ich rychły upadek.

To wszystko, o czym piszemy powyżej, pozostaje jednak strefą dostępną tylko dla pewnych ludzi o określonym sposobie bycia, o określonych zainteresowaniach i odpowiednio szerokich horyzontach. Masowo pod względem kulinarnym nadal pozostajemy zachłanną i prymitywną tłuszczą bez wykształconych kubków smakowych. Byle było dużo, szybko, brzmiało po amerykańsku i zachęcało promocyjnymi kuponami. Taki właśnie jest Burger King, którego nowy lokal powstał… zaraz obok restauracji McDonald’s. Firma AmRest, właściciel Króla Burgerów, jest pewna sukcesu. Ma ku temu solidne podstawy.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑