Owoc miłości nauczycielskiej narodził się pod Kaliszem

Opublikowano Październik 14, 2013 | przez Deszczowiec

sexy_teacher

Według badania, jakie zostało przeprowadzone jakiś czas temu przez pewien portal, najczęstszą fantazją seksualną Polaków jest sex z nauczycielką. Jednemu gostkowi, gdzieś pod Kaliszem, udało się ją spełnić. Tyle, że są z tego dwa problemy. Pierwszy – gość miał 14 (!) lat gdy zapylił. Drugi problem ma dwa tygodnie i sra w becik. 14-letni ananas strzelił córeczkę. Żeby było ciekawiej – szczęśliwą mamą jest jego wychowawczyni.

Co napisać o takiej akcji? Szczerze mówiąc do końca nie wiemy. Nadal jesteśmy w ciężkim szoku. Owszem, śliniliśmy się do pewnej sympatycznej nauczycielki angielskiego, która była ruda i miała nogi jak stąd do Brazylii. Owszem, pewnie raz (no dobra – nie raz) zrobiliśmy to, o czym śpiewał Kazik w „Spalam się”. Ale coś takiego? To już wyższy poziom abstrakcji.

Powtórzymy to jeszcze raz, żebyście nie mieli wrażenia, że to sen: pani wychowawczyni 36 lat, uczeń 14. Córeczka – dwa tygodnie. Media donoszą, że szczęśliwy (?) ojciec był przy porodzie. Podobno wyglądał na starszego. Ciekawe, czy dostał usprawiedliwienie z nieobecności na chemii?

No dobra, to teraz na poważnie. Oddajmy głos Kodeksowi Karnemu:

art. 200

§ 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej.

Czyli teoretycznie sytuacja jest jasna. Jeśli pani profesor jest przypadkiem (sporo ich w tej sprawie) fanką piłki nożnej, to w myśl prawa najbliższe MŚ powinna obejrzeć w więziennej świetlicy. Smaczku dodaje fakt, że zdaniem belferki to uczeń ją uwodził.

Hm…36-letnia kobieta wskakuje do łóżka nie dość, że z 14-latkiem, to w dodatku z własnym uczniem. No i jeszcze zaszła w ciążę. Nie chcemy ferować żadnych wyroków, zostawiamy to innym. Jednak jesteśmy zdania, że sprawa jest zwyczajnie brudna. Tu już kończą się gierki i cielęce zauroczenia. Tu wkraczają twarde paragrafy.

Jak przeczytaliście wyżej, nie zamierzamy nikogo osądzać. Ale wyrazimy swoje zdanie: nie jest sytuacją normalną, że 36-letnia kobieta, nauczycielka, zaczyna swojemu uczniowi tłumaczyć świat na tyle… dogłębnie, że kończy się to dzieckiem. Coś tu jednak poszło nie tak. Coś zawiodło. Może instynkt samozachowawczy, może rodzice, może cały system.

Mamy nadzieję, naprawdę, że całą sprawa zakończy się w jakiś rozsądny sposób. Tylko… właściwie jak? Matka powinna iść siedzieć, a ojciec sam jest dzieckiem. Pozostaną dziadkowie? Nie wiemy. Dobrze, że nie musimy tej historii rozplątywać. Świeżo upieczonemu ojcu życzymy wytrwałości. I tego, by jego nowo narodzona córka niekoniecznie wdała się w mamę.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑