Palenie – wstydliwy sekret moich koleżanek

Opublikowano Grudzień 2, 2013 | przez Dżordż

 palenie

Obserwuję uważnie relacje moich koleżanek z rodzicami i powiem Wam, że jestem w lekkim szoku. Dziewczyny wcale nie boją się przyznać starym, że nadużywają alkoholu, sypiają z dziwacznymi facetami, czy olewają studia. Nie, moje znajome naprawdę stresują się tylko jednym: wyznaniem rodzinie, że… palą papierosy.

Dagmara, lat 27. Pali od pięciu, starzy nie mają o tym pojęcia. Kiedy jedzie do domu rodzinnego na weekend, przeżywa katusze. Musi wytrzymać kilka dni bez dymka, a to dla niej wieczność. Jasne, mogłaby zajarać np. na spacerze z psem, ale nie robi tego, ponieważ boi się, że tata, wytrawny…palacz, mógłby coś wyczuć. Daga nie ma za to problemu, by opędzlować z mamą w jeden wieczór dwie butelki wina!

Emilia, lat 21. Pali od trzech, mniej więcej paczkę dziennie. Była w stanie przyznać się rodzicom, że spotyka się z o… dwie dekady starszym motocyklistą, brzuchatym i wytatuowanym, a nie dała rady powiedzieć o jaraniu.

Takich przykładów mam jeszcze kilka, chyba nie ma sensu ich tu mnożyć. Raczej wypada zapytać: dlaczego akurat ten nałóg jest dla DOROSŁYCH babek aż tak wstydliwy? Jakim cudem dziewczyna mówi spokojnie o odjechanym partnerze, skłonnościach do nadużywania %, a nie umie stanąć przed rodzicielami i wyznać: lubię Marlboro.

Myślałem nad tym i myślałem i nic, nie byłem w stanie znaleźć sensownej odpowiedzi. Wobec czego poprosiłem uzależnione od dymka koleżanki, aby wyjaśniły mi powody, dla których milczą.

Daga: Ojciec nie może rzucić szlugów od 20 lat, co strasznie go wkurza. Uporał się z podniesionym cholesterolem i z kilkoma innymi problemami, a z paleniem nie umie. Boi się, że kiedyś dostanie raka. Gdyby odkrył, że palę i ja, to wpadłby w niezły dół.

Emilia: Wstydzę się tego, że mogę mieć żółte zęby i że uzależniłam się od czegoś tak głupiego jak fajki.

Ola (lat 25): Kiedy opowiadam starym, że mam gdzieś uczelnię i rozwijam się w innych aspektach, takich jak taniec, malowanie czy pisanie, czuję się dumna, oznajmiam w ten sposób rodzinie, że idę do przodu, nawet kosztem nauki. Jeśli natomiast miałabym przyznać, że nałogowo palę, byłoby to pokazanie rodzicom, że jestem słaba, bo nie umiem czegoś kontrolować.

Jak widać panie łączy jedna kwestia- każda z nich jest zażenowana faktem, że dała się złapać w sidła nikotyny. Rozumiem ich smutek, bo przecież dopadł je wróg, który świat zna od dawna. A skoro tak, można było uniknąć spotkania z nim.

– Wystarczyło na imprezkach pić samo piwko, bez popalania szlugów i już, teraz miałabyś spokój – mówię Emilii.

– No tak, ale znajomi częstowali, więc z początku głupio było mi odmówić. No a potem się uzależniłam – odpowiada.

Strasznie banalna riposta, ale niestety również bardzo życiowa. Wiele dziewcząt (ale i facetów) dało się złapać papierosom właśnie w ten sposób – „przy okazji” balowania. Strzelam sobie piwko w miłym towarzystwie, rozmawiamy, no więc przy okazji można też zajarać. Raz, drugi i dziesiąty mam nad tym kontrolę, a potem? Kilka stów miesięcznie idzie w błoto na kolejne paczki, a poza tym kryję moją tajemnicę przed rodzicami bardziej pieczołowicie niż Clark Kent przed Lois Lane fakt, że jest Supermanem…

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑