Pamiętniki z wakacji, odcinek 2: kiedy spotykasz… dzika

Opublikowano Czerwiec 6, 2014 | przez ZP

krynica

Piosenki z dzieciństwa przypominają się człowiekowi w najbardziej niesamowitych momentach życia. Mi np. przyszedł do głowy utwór „dzik jest dziki, dzik jest zły” z Akademii Pana Kleksa kiedy biegłem sobie po plaży w okolicach Krynicy Morskiej. – Dlaczego akurat wtedy? – spytacie. No bo właśnie wówczas na trasie mojego joggingu stał sobie spokojnie ów zwierz.

Kiedy go zobaczyłem, zgłupiałem. W pierwszej chwili chciałem zrobić w tył zwrot i biec w tempie, w jakim Mo Farah zdobywał olimpijskie złoto na 10 000 m. W drugiej przyszło mi na myśl, żeby rzucić się w morze, dziki chyba nie umieją pływać. W trzeciej, kiedy się już trochę uspokoiłem, zauważyłem, że zwierzak… kompletnie nie zwraca na mnie uwagi. Chodzi po plaży, węszy i chociaż jestem niedaleko, wcale nie szykuje się do ataku.

Czyli że przeżyję? Nie będę miał kłów w dupie ani innych miejscach? Chyba tak, odbiegam dobrych kilkaset metrów, zwierze mnie nie ściga. Kiedy jestem już w mieście, pytam kelnera zaprzyjaźnionej restauracji o dziki, odpowiada z uśmiechem:

– One tu są kompletnie oswojone. Często spacerują po centrum, ludzie je dokarmiają, nie musi się pan niczego bać. No, chyba że trafi się na matkę z młodymi, wtedy może być różnie – mówi mi sympatyczny Tomek, a następnie podaje kartę.

Uważnie ją studiuję i mam jedną impresję: wyjechałem z Warszawy, a ceny ze stolicy podążyły za mną nad morze. Zwykła zupa – 10 zł. Drugie danie – najmarniej 30. Piwo – 12 , kawa też, jak widać na Mierzei Wiślanej doi się turystów na całego. Prawie wszystkich, poza emerytami. Ci mają swoje enklawy w postaci zamkniętych ośrodków, w których wszystko – ponoć – jest w bardziej dostępnych cenach. Poza tym – ponoć – dochodzi tam do niezłych zabaw. Sugerowała to pewna babcia, która wylegując się na plaży rozmawiała przez komórkę z kimś z rodziny, chyba z córką:

– Kochanie, ale wczoraj mieliśmy wieczorek zapoznawczy! Alkohol, muzyka, swawole! Super było, teraz też jest fajnie. Z tatusiem rozłożyliśmy już kocyk i PAROWAR, i opalamy się.

Hm, nic dziwnego, że emeryci na plaży i wokół niej są jacyś tacy śnięci. Na moje oko to nie starość, a kac spowodowany grubą zabawą. Tej z kolei brakuje pośród młodych z jednej prostej przyczyny: na tym etapie sezonu brakuje w Krynicy takowych. Czasem zdarzy się jakaś parka, czasem człowiek uświadczy jakiejś ładnej buzi, która poda (a nie zrobi!) w kawiarni loda lub kawę i tyle, więcej szaleństwa nie zaznasz.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑