Pamiętniki z wakacji, odcinek 3: podryw? jaki podryw?!

Opublikowano Czerwiec 9, 2014 | przez ZP

plaza

– To ile lasek wyrwałeś? – spytał kolega po moim powrocie z Krynicy Morskiej.

– Ani jednej.

– Serio?! Niemożliwe! Były aż tak niedostępne?

– Nie, po prostu nawet nie próbowałem z żadną flirtować.

Znajomy nie mógł się nadziwić mojej bierności. Wy pewnie też, dlatego uprzejmie tłumaczę jej powody.

Wbrew pozorom, o tej porze roku nad morzem wcale nie jest łatwo o spektakularne trofeum. Jeśli już trafia się kobieta ładna, nieźle ubrana i szczupła, przeważnie jest z obstawą. Czytaj dwumetrowym, wytatuowanym kolosem, którego sam oddech połamałby moje wątłe kończyny, o ciosie nie wspominając, ten zapewne zasiałby śmiertelne spustoszenie.

Czasem w okolicy plaży można też dostrzec atrakcyjne licealistki, ale z nimi jest jeszcze gorzej. Tatusiowie, którzy pilnują tych nastoletnich ślicznotek, są bowiem gotowi bić po ryju za samo dwuznaczne spojrzenie w kierunku ich pociech.

Poza tym… jest bryndza. Początek czerwca to jeszcze nie czas licznych eskapad wyposzczonych, miejskich dziewuch, które przyjechały na Mierzeję tylko z czterech powodów: by się wytańczyć, napić, opalić i, przede wszystkim, podymać. One pojawią się nad morzem w okolicy końca czerwca, na razie jeśli już natrafia się na grupę pań, przeważnie jest to grupa odstręczająca.

O tej porze roku po nadmorskich okolicach wałęsa się najwięcej emerytek, które z oczywistych powodów odpadają już w przedbiegach. Poza nimi widoczne są też samotne mamuśki z dziećmi, czyli spasione trzydziesto-czterdziestolatki, które niby to narzekają na swoją figurę, ale robią to połykając jednocześnie kolejnego gofra albo delektując się piątą tego dnia gałką lodów.

Ohyda i żałość.

Niejakim pocieszeniem dla oczu strapionego wczasowicza mogą być dziewczęta pracujące w restauracjach. Te przeważnie są szczupłe – choćby nawet chciały przytyć, nie bardzo by im się ta sztuka udała; dziesiątki kilometrów robionych dziennie przy stolikach nie pozwoli im nabrać masy. Turysta obserwuje te dzierlatki z niekłamaną uciechą, głównie dlatego, że dla większych napiwków nie żałują one swoich wdzięków i ubrane są przeważnie dosyć skąpo. Krótkie, postrzępione jeansowe spodenki, dopasowane do ciała polo z dekoltem – tak to mniej więcej wygląda.

Człowiek oczywiście chciałby nie tylko popatrzeć, ale i podotykać te delicje, niestety nie jest to prosta sprawa. Głównie dlatego, że taka kobietka po 12 h tyrki owszem, ma ochotę udać się do łóżka, ale sama.

Spanie nad spółkowanie – oto jej hasło.

Oczywiście poza tymi wszystkimi sytuacjami można podczas wypoczynku mieć nadzieję na tzw. złoty strzał. Można liczyć, że pacnie się atrakcyjną, znużoną życiem w małej wiosce córkę gospodarza, od którego wynajmuje się pokój, albo miejscową wdowę, jeszcze szczupłą i ponętną, ponieważ mąż opuścił ten łez padół o wiele za wcześnie.

Jednak nie łudźcie się moi drodzy, takie szczęście spotyka naprawdę nielicznych. Zdecydowana większość wczasowiczów musi obejść się smakiem, a jedyną drobną rozkoszą jaka spotka ich na początku czerwca nad morzem, jest obejrzenie biustu ślicznotki, która opala się topless myśląc naiwnie, że nikt jej nie widzi, ewentualnie przypadkowe zetknięcie się dłońmi z ładną kelnerką podczas rozliczania rachunku.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑