Paolo River: dlaczego Hipokrates nie znosił masturbacji

Opublikowano Grudzień 28, 2014 | przez ZP

American-Reunion-image-3

Dobrze, że minęły Święta – bowiem mój cykl o tematach „jajcarskich” nie pasowałby z dwóch względów.  Raz, powagi chwili. A dwa – jaja to raczej na inne Święta, takie bliżej wiosny.

Ale – i Jezus by się nie narodził, gdyby nie seks, no i Kościół już tak za bardzo nie optuje za dogmatem „niepokalanego poczęcia”, raczej sugerując, iż chodzi głównie o czystość Marii i Józefa, a nie o to, iż się nie kochali. Zresztą było to w dawnych tysiącleciach wskazane bardzo, i stąd w wielu kulturach znaleźli się wszyscy ci Bogowie i Boginie Płodności. Nie myślcie, że tylko dziś ludy martwią się o demografię, czyli przyrost naturalny, coś co u nas niestety jest – przyrostem ujemnym (coś jak plus minusowy). Żydzi chcieli też dzieci, by stawiać czoła liczniejszym plemionom, a i stadom zwierząt, ale – dwie ciekawostki.

Po pierwsze – czemu przynależność do grupy uznawano tylko po Matce? Ano, jak wytłumaczy każdy rabin – w dawnych czasach nikt nie potrafił skumać jaka karawana wędrowała przez pustynię jakieś dziewięć miesięcy wcześniej i nie wszystkie kobiety prowadziły kalendarzyk z imionami i datami. Ojciec jest dlatego mniej ważny, nieważny nawet bo nieznany – istotne, iż urodziło się dzieciątko! A ciekawostka druga – czemu w Starym Testamencie tak źle pisano o niejakim… Onanie?

Onan (hebr. אוֹנָן) – postać biblijna, drugi syn Judy i córki Kananejczyka noszącego imię Szua. Miał on starszego brata Era, oraz młodszych SzelęPeresa iZeracha. Występuje w 38. rozdziale Księgi Rodzaju jako ten, który po śmierci swego brata Era nie chciał mimo polecenia ojca dopełnić prawa lewiratu. Wiedział bowiem, że potomstwo przez niego spłodzone nie będzie uznane za jego, lecz zmarłego brata. Dlatego też unikał zapłodnienia ilekroć współżył z żoną brata,Tamar. Oryginalny hebrajski tekst biblijny, a za nim Wulgata podają, że Onan: (…) tracił z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudził potomstwa bratu swemu[1]Biblia Tysiąclecia szczegół o wydalaniu przez Onana nasienia na ziemię zamieszcza w przypisach, a w tekście głównym podaje tylko, że unikał zapłodnienia. Ten sposób postępowania Onana nie podobał się Bogu, więc zgładził Onana[2].

Od imienia Onana wzięło się również określenie onanizm – praktyka seksualna polegająca na samodzielnym zaspokajaniu popędu seksualnego. Biblijny Onan nie uprawiał jednak onanizmu, tylko stosunek przerywany.

Tyle Wikipedia o naszym bohaterze, dodam tylko, że w wielu polskich wsiach (znam i taką rodzinę) rodzeństwo do dziś ma obowiązek przejąć owdowiałe kobiety lub mężczyzn, tak by zaopiekować się osieroconymi dziećmi i mnożyć następne – zatem dzieje ludzkości zmieniły się doprawdy niewiele.

No, ale o tym Onanie jeszcze, którego „zgładził Bóg”. Otóż nie jest istotne czy był to Jahwe żydowski, czy inny – Mahomet w Koranie właśnie onanistów dopisał do listy siedmiu złych ludzi, których nie dopuści do siebie przed Sąd (co ciekawe – obok alkoholików, bo… też mieliby karne potomstwo bądź wcale!). No a Kościół Katolicki ma jednoznaczne podejście do zakładania rodziny i zwalczania masturbacji– interesujące wszelako, że prowadzi to jedynie do samogwałtów wzmożonych, zwłaszcza w tych kościołach objętych celibatem czyli rzymskich, no a u zakonnic w zasadzie wszystkich. Bowiem onanizm może odbywać się we śnie nawet, bezwiednie, i nie potrzeba ani świecy gromnicznej, ani pornosa i reni grabowskiej czy rączkowskiej.

No dobrze – żeby nie było tylko religijnie – oto ojciec współczesnej, ale i starożytnej etyki lekarskiej – Hipokrates (hipokryzja to już nie jest od niego). Otóż Ojciec Medycyny, poza tekstem przysięgi i swoimi dziesięcioma zobowiązaniami napisał był m.in. tak, o masturbacji, wedle niego „wyniszczeniu grzbietowym, które uznał za chorobę wynikającą z lubieżności: (znów nieoceniony Google):

Choroba ta napada lubieżników i niszczy im mlecz, czyli stos pacierzowy. Nie mają oni gorączki i chociaż dobrze jedzą, chudną i niszczeją. Zdaje im się, jakby mrowie z głowy wzdłuż pacierza im zstępowało. Ile razy na stolec lub z uryną idą, sok nasienny bardzo rozrzedzony tracą. Nie są zdolni do płodzenia i przez sen częstokroć lubieżne uczynki spełniają. Przechadzki, zwłaszcza po przykrych drogach, dech im odejmują, osłabiają ich, nabawiają szumu w uszach i ciężkości głowy. Na ostatek gorączka kończy ich życie.

Niezłe, co? No, Hipokratesie, w takim razie już wiemy skąd na świecie tyle chorób oraz wibratorów i pornoli – skoro aż 90 procent Amerykanów przyznaje się do onanizmu i 70 procent Brytyjczyków. W  Polsce jest to pewnie i 100 procent. Mimo pięknych kobiet, przystojnych mężczyzn – decydują o tym zapewne koszty wychowania dzieci, coraz wyższe. I – pamiętajmy – prezerwatywa czy stosunek przerywany jest tym samym czym tzw. koń czy grucha – marnowaniem nasienia. Bez którego nie byłoby nawet… a może zwłaszcza… Bożego Narodzenia!

Hihi, ale jak byście mieli z tego powodu kompleksy – polecam „Kompleks Portnoya”, to o dorastającym mężczyźnie, który przez trzepanie (tysiące określeń, ale mój nadzorca tekstowy znów by się zgorszył) nabawił się problemów z kobietami i trafił na kozetkę do psychoanalityka. Pewnie zrozumiałych kłopotów– tylko nieliczni z nas kochają brzydkie kobiety i pewnie dlatego w sypialniach na ogół… gasi się światło.

Ale często ludzie próbują łączyć jedno z drugim. Próbują. Kiedyś pojechałem na mecz i zapodział się nasz bramkarz. Wraca złachany nad ranem i głośno: „Ppppannowie, byłem z kierowniczką klubu „Niedźwiadek!”. Pppięć razy ją bzykałem!”.

Ktoś pyta: A konikiem jeszcze poprawiłeś, Romek?

A on, z wyraźnym żalem:

„Ppppróbbowałem! Ale już nie wyszło…”.

I pewnie przez to jednego idioty mniej, bo płodzenie dzieci łatwiejsze jest niż ich wychowanie.

Lecz to temat na inne opowiadanie.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑