Pentameron, czyli piękna i odrażająca baśń, którą trzeba zobaczyć

Opublikowano Listopad 1, 2015 | przez ZP

Widywaliśmy już różne filmowe próby ujęcia baśni. Zazwyczaj dominowały te piękne i wygładzone, które mogłyby być reprezentowane przez najgłośniejsze ekranizacje dzieł Tolkiena. Czyli filmy, w których nawet te najgroźniejsze postaci były estetyczne i do pewnego stopnia mogły budzić sympatię. Gdzie przykładowe krasnoludy były na tyle przyjazne, że każde dziecko chciałoby mieć jednego w swoim pokoju. W tym kontekście film Pentameron może na nowo zdefiniować pojęcie baśniowości. Bo zobaczycie baśń, która – przynajmniej niektórym – nie pozwoli w nocy zasnąć.

I nawet nie chodzi nam o to, że obraz jest straszny, bo nie jest. Właściwszym słowem byłoby surrealistyczny, czyli wirujący pomiędzy ciepłymi, pociesznymi scenami, a tymi zwyczajnie obrzydliwymi, po których – jak to się zdarzyło podczas naszego seansu – niektórzy będą wychodzić z kina. Ale nie zrozumcie nas źle, film sam w sobie nie jest obrzydliwy. Przeciwnie, jest piękny. Wygląda jakby składał się wyłącznie z malowniczych obrazów i po pocięciu na klatki mógłby robić za zupełnie wyjątkową galerię.

Nie zrobimy wam wielkiego spoileru pisząc, że w jednej ze scen grana przez Salmę Hayek zła królowa – chcąc urodzić dziecko – zjada serce potwora. Tą sceną, jedną z pierwszych w całym filmie, twórcy zapraszają ludzi do kin. Prezentują ją we wszystkich trailerach oraz na plakatach, bo między innymi po niej widać, jak dopieszczony w szczegółach jest to obraz. Czarna królowa na czarnym krześle siedzi pośrodku pięknej białej sali. A na białym stole leży krwawiące serce, które zdążyło już ubrudzić jej ręce i twarz. Naprawdę robi wrażenie, tym bardziej, że tak dopieszczonych ujęć jest znacznie więcej.

Pentameron składa się z trzech luźno powiązanych historii, żywcem zaczerpniętych z twórczości XVII-wiecznego włoskiego pisarza, Giambattisty Basilego. Historii ponadczasowych, barwnych i zaskakujących, w których – w odróżnieniu od innych tego typu opowieści – nie uświadczycie wielu rycerskich zachowań czy pozytywnych zakończeń. Przeciwnie, Matteo Garrone zaserwuje wam dosyć gorzki obraz, tylko raz na jakiś czas przerywany humorystycznymi wstawkami. A w niektórych przypadkach włoski reżyser będzie potrzebował zaledwie kilku sekund, by zdjąć wam uśmieszek z ust.

Wielką zaletą Pentameronu jest też gra aktorska. Mamy bardzo dobrą rolą Salmy Hayek oraz genialnego Vincenta Cassela, który do odgrywanej przez siebie postaci – jej pragnień i obsesji – przekona każdego sceptyka. Są świetnie wystylizowani bliźniacy, czyli bracia Lees oraz niesamowita epizodyczna rola Franco Pistoniego, który wcielił się w tajemniczego nekromantę. I wreszcie perfekcyjna śmieszno-straszna kreacja Guillaume Delaunay’a, który zagrał… ogra. Tak naprawdę do żadnej z postaci nie potrafimy się specjalnie przyczepić.

Pentameron to też film wciągający i zapraszający do swojego świata, w którym widz wcale nie czuje się wygodnie. I właśnie ta swoista gra na emocjach jest jego największą siłą. Obraz Matteo Garrone wyciąga odbiorców ze strefy komfortu, przez co jego oddziaływanie i przekaz stają się znacznie mocniejsze. A po zakończeniu seansu następuje pewna konsternacja, bo z jednej strony pojawia się pewna ulga, a z drugiej pytanie „co my właściwie widzieliśmy?”. I, jak przypuszczamy, żal z wybrania akurat tego tytułu pojawia się u widzów stosunkowo rzadko.

Pentameron z całą pewnością wart jest polecenia, ale nie dlatego, że właśnie mieliśmy Halloween, a film pasuje do klimatu. Przeciwnie, obraz Matteo Garrone trzeba zobaczyć właśnie pomimo tych wszystkich okolicznościowych przebierańców. Jest to baśń tak inna, tak zaskakująca i nietypowa, że z pewnością się nie zawiedziecie. Nie wybierajcie jednak tego filmu przy okazji rodzinnego wyjścia, czy nastrojowej randki z dziewczyną, podczas której chcecie się poprzytulać. Co prawda nastrojowo z pewnością będzie, ale w trochę inny sposób, niż może się wydawać…

Komentarze

Rola Vincenta Cassela
Siła przekazu
Baśniowy klimat
Pchła

Podsumowanie: Naprawdę warto, bo Pentameron to baśń, do jakiej nie przywykliście. Wyciągnie was ze strefy komfortu i będzie rzucać od radości do obrzydzenia. A na koniec zmusi do refleksji.

4.5


Ocena użytkowników: 2.3 (10 głosów)

Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑