Pharrell, Cash i Beck. Płyty, które w marcu rozsadzą wasze iPody

Opublikowano Luty 27, 2014 | przez MB

Dla muzyki dawno nie było tak dobrego miesiąca. Marzec 2014 równa się „wysyp płyt niosących spustoszenie po wsiach, erekcje melomanów i spazmy wśród fanów”. Te poniższe to absolutna jazda obowiązkowa niechybnie nadchodzącej wiosny. Wasze iPody eksplodują, wasze twarde dyski spuchną bardziej niż skręcona kostka – wszyscy kupują przecież na iTunes’ie, wasi sąsiedzi będą mocno wkurwieni.

Wielka heca zaczyna się już 4 marca. Tego samego dnia wychodzą albumy trzech wielkich kosiarzy. Największej gwiazdy mainstreamu, najbardziej wyrazistego polskiego rapera i totalnego rockowego świra, który na swój kolejny album kazał czekać aż sześć lat.

farell

Solowy album Pharrella Williamsa będzie pewnie tak dobry jak okładka. Duety z Justinem Timberlake’iem, Alicią Keys i Daft Punk, przebojowe jak Maryla Rodowicz „Happy”, ładne dupeczki i tytuł, który mówi wszystko – „G I R L”.

Z równie dużym impetem wbija O.S.T.R., który nadchodzącą „Kartaginę” nagrał do spółki z kanadyjskim producentem Marco Polo. Kawałki zwiedziły Amsterdam i Nowy Jork, gdzie były miksowane. O jakość martwić się nie trzeba, bo Ostremu asystują prawie sami Murzyni. Beckowi za to na „Morning Phase” nie asystuje nikt i dobrze. Amerykański wizjoner i szaleniec, który od lat powinien być bożyszczem, wydaje dwunastą płytę w karierze, dzięki której na pewno znów nim nie zostanie. Za to pozamiata konkurencję i wróci na salony.

 

Niecały tydzień oddechu (10 marca) i w sklepach ukaże się czwarty album Metronomy, jedynej grupy, która dorasta do pięt samemu Ultravox (i Kapitanowi Nemo). „Love Letters” promowana jest hiciorskimi kawałkami i jak zwykle mega klipami. Iskry z odtwarzaczy murowane. Jeśli w 2014 nie pojadę na ich koncert, to ogolę klatę. A jeśli ktoś z was wybierze się na gig The Pretty Reckless na pewno zakocha się w ich wokalistce, Taylor Momsen. Seksapilu jakim bucha nie pomieści żadna karta pamięci. Płytę „Going To Hell” (premiera 17 marca) promuje teledysk, który ciśnienie podniósłby nawet Świętemu Franciszkowi. Poza tym nie dość, że ładna, to jeszcze ma wygar. Pretty Reckles to jedyna kapela z laską na wokalu, która może jednocześnie mierzyć się z pojęciem hard rocka i wysokimi oczekiwaniami estetycznymi mężczyzn. Zdecydowanie gorący towar.

foster

Podobnie jak „Supermodel” Foster The People, którzy już teraz zacierają ręce na wielki komercyjny sukces. Autorzy „Pumped up Kicks” mają talent do potupajek, a słuchacze potupajki lubią. Na szczęście te w wykonaniu indie-chłopców z Los Angeles wchodzą lepiej niż Żołądkowa Gorzka (choć podobno nic nie wchodzi tak dobrze jak Żołądkowa Gorzka). 18 marca pewnie będzie już wystarczająco ciepło, by wbić się w krótkie spodenki, dlatego wszyscy będą słuchać Fosterów.

Marzec to także miesiąc, w którym ukaże się pierwszy od szesnastu lat krążek legendarnego Illusion. Wujkowie i starsze rodzeństwo czekali na ten moment od waszych chrzcin.

cash

Z największym jednak niedowierzaniem przyjmuję wieść o „Out Among The Stars” (25 marca), czyli nowej płycie nieżyjącego od jedenastu lat Johnny’ego Casha. Choć akurat w jego przypadku nie zdziwiłby mnie głos zza grobu. Prawdziwy Szatan siedział w tym gościu, a teraz podrzucił wydawcy zaginione numery z lat osiemdziesiątych. Wasze iPody nawiedzi diabelska siła country.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑