Piątek 13-ego nie musi być taki straszny

Opublikowano Marzec 13, 2015 | przez MB

piatek-13-go

Jakiś nadzwyczajny układ planet spowodował, że drugi miesiąc z rzędu wypada piątek 13-ego. Na przesądnych padł blady strach, bo takiej dawki pecha nie było już dawno. My jednak uważamy, że ten dzień wcale nie jest taki zły, a strach ma wielkie oczy i nie taki diabeł straszny, jak go malują. Ten tylko teoretycznie pechowy dzień ma kilka szczególnych konotacji, które warto docenić.

Przede wszystkim piątek 13-ego to… piątek. A piątek to weekend. Heloł! Piątek, piątunio, piąteczek. Bawiąc się brawurowo, wlewając w siebie hektolitry alkoholu i tańcząc z pięknymi kobietami w żadnym wypadku nie można, a nawet nie wolno, mówić o jakimkolwiek pechu. Opisana sytuacja to właściwie jego przeciwieństwo, więc mit obalamy właściwie na starcie.

Ponadto trzynasty dzień miesiąca oznacza, że to już praktycznie jego połowa i pojawiają się wspaniałe widoki na to, że uda się dociągnąć do początku następnego. Wypłata przyszła stosunkowo niedawno, jesteśmy przy forsie, możemy szastać jak Rockefeller: spłacić ratę, opłacić rachunki, oddać samochód do warsztatu, zapisać się na wizytę u dentysty, czyli żyć na poziomie.

Trzynastka sama w sobie również nie jest demonem wśród liczb. Wyobraźcie sobie, że to jedyna liczba naturalna będącą pierwiastkiem czwartego stopnia z sumy kwadratów dwóch kolejnych liczb naturalnych (119 i 120). Nieźle, co? To także liczba atomowa glinu, co już można nazwać małym zaszczytem. Nawenumerologia nie wypowiada się aż tak niepochlebnie o „przeklętej” trzynastce. Według jednej z wielu interpretacji oznacza budowanie trwałych struktur i fundamentów, bo po zsumowaniu daje zwykłą 4, która nikomu nie wadzi. Idąc dalej tym tropem zsumowane 1 i 3 symbolizują człowieka twórczo zmagającego się z materią. W postaci tradycyjnej zaś liczba ta oznacza człowieka, który powinien czerpać ze swojego potencjału twórczego. O, i gdzie tu miejsce dla nieszczęścia?

„Trzynasty wojownik” z Banderasem nie był aż tak złym filmem, „Apollo 13” z Hanksem był bardzo dobrym filmem, Trzynastka z „Dr House’a” była niezłą szprychą, najlepsza płyta zespołu Blur nosiła tytuł „13”, tak samo nazywał się album Black Sabbath, którym wrócili w świetnej formie, z kolei grupa Trzynasta W Samo Południe brzmi bardzo dobrze. Na samym zaś przesądzie bazuje sporo kultowych horrorów klasy B.

Jednak nawet zakładając, że faktycznie jest coś feralnego w tym legendarnym piątku 13-ego i jeśli faktycznie tego dnia wydarzy się coś absolutnie fatalnego, to przecież nie można zapominać o znanych porzekadłach, które chętnie się mu przeciwstawiają zabierając mu 10 punktów mocy i 2 mieszki złota: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło oraz co cię nie zabije, to cię wzmocni. Mając takie karty na ręce piątek 13-ego to mały pikuś.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑