Pięć NAPRAWDĘ dziwnych dyscyplin sportowych

Opublikowano Grudzień 11, 2014 | przez Jaskier

12203-992190057

Polak Piotr Łobodziński (na zdjęciu) zdobył ostatnio złoty medal mistrzostw świata w biegu po schodach. Ot ciekawostka z rodzaju tych, na które trafisz w internecie, a następnego dnia nie będziesz o nich pamiętał. Tak przynajmniej myślałem, jednak coś mnie podkusiło, by sprawdzić, jak wyczyn tego sportowca odbierają rodacy. I co? Jako dziennikarz internetowy powinienem być chyba przyzwyczajony (o ile do głupoty można się przyzwyczaić), ale po prostu się zdziwiłem. Otóż Pana Piotra zalał… wartki strumień hejtu.

Zapewne domyślacie się, jaki był punkt wyjścia komentujących. Bieganie po schodach – kretyński sport. Na tyle kretyński, że nie należy mu się wzmianka na głównej stronie ogólnopolskiego serwisu, który zajmuje się również totalnymi pierdołami. Z medalisty robiono roznosiciela ulotek, dostawcę pizzy, petenta w urzędzie. To i tak wyżyny kreatywności, bo nie zabrakło również swojskiego „niech spierdala”.

Poczułem się w obowiązku stanąć w jego obronie. Nie zrozumcie mnie źle, znam kilkadziesiąt poważniejszych dyscyplin sportowych i nie mam zamiaru wciskać go do grona nominowanych do nagrody Sportowca Roku Przeglądu Sportowego. Ale już do „teleexpresowej galerii ludzi pozytywnie zakręconych” jak najbardziej. Facet znalazł swoją niszę, jest najlepszy, zwiedza świat, o tym, że jest konkurencja wymagająca dużego wytrenowania nawet nie wspominam.

Głupi sport? Znam kilka głupszych. Ba! Znam kilka takich, których sportem w ogóle nie wypada nazywać, bo to obraza dla innych dyscyplin. To raczej dziwne happeningi i przypały, jednak ktoś kiedyś stwierdził: a co tam, załóżmy federację, zorganizujmy mistrzostwa świata! Po zapoznaniu się z tą krótką listą, nikomu raczej nie powinno przyjść do głowy wyśmiewanie się z faceta, który wbiega po schodach.

Puszczanie bąków…

Nie wiadomo, jaki rodzaj przyjemności z oglądania tych wysublimowanych zawodów mają widzowie, ale faktem jest, że mistrzostwa USA w puszczaniu wiatrów (odbywają się w stanie Nevada) cieszą się sporym zainteresowaniem. Zwycięzca może liczyć na nagrodę w wysokości 10 tysięcy dolców. Jury ocenia: kontrolę, czas trwania, zróżnicowanie dźwięków (uniwersalność?), artyzm prezentacji i smród (im większy, tym lepiej). Nie pytajcie o metodykę treningu, współczujcie rodzinom tych czempionów.

Plucie gównem…

Tak, tak, takie zawody też się odbywają. Co prawda marnym, ale jednak pewnym pocieszeniem może być fakt, że nie chodzi o odchody ludzie, a antylopie. Bawią się w to w RPA, pan poniżej wyjaśni dlaczego.

 

Trzymanie fretek w majtkach…

Śmiałkowie pozwalają, by te nie do końca przyjazne istoty masakrowały ich klejnoty. Drogi ucieczki praktycznie nie ma, bo nogawki są związane. Rekordzista świata wytrzymał przez 5 godzin i 26 minut. Zawody popularne są w Nowej Zelandii, Australii i Wielkiej Brytanii.

 

Nurkowanie w bagnie…

Podobno “zabawę” wymyślił jeden z właścicieli brytyjskiego pubu znajdującego się prowincji. Zakładając federację i organizując mistrzostwa świata liczył, że przyciągnie turystów w niezbyt popularną, bagnistą okolicę. Ku zdziwieniu wszystkich, wypaliło. Zawodnicy mają za zadanie jak najszybciej przepłynąć przez bagno pod powierzchnią wody. Mogą korzystać z płetw i masek z rurką.

Ekstremalne prasowanie…

Legenda głosi, że zabawę wymyślił niejaki Phil “Para” Shaw, który pewnego popołudnia bardzo chciał wybrać się na wspinaczkę, ale nie mógł, bo czekało go prasowanie. Postanowił więc połączyć jedno z drugim, a pomysł wypalił na tyle, że dziś organizuje się mistrzostwa świata w tej dziwnej konkurencji. Ustalaniem zasad zajmuje się Biuro Ekstremalnego Prasowania, którego szefem jest rzecz jasna Shaw. Pięciokrotny mistrz olimpijski w wioślarstwie Steve Redgrave zaproponował nawet, by włączyć tę dyscyplinę w poczet sportów olimpijskich.

 

foto: www.bieganie.pl

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑