Pierdolę swoje dotychczasowe prace. Będę jutjuberem!

Opublikowano Październik 10, 2013 | przez Dżordż

Youtube_logo

Błądziłem. Przez ostatnich trzynaście lat.

W tym czasie pisałem teksty do różnych gazet. Mniej lub bardziej popularnych. Dzienników, tygodników i miesięczników. Pracowałem w kilku telewizjach. Regionalnych i ogólnopolskich. Miałem pare dłuższych epizodów w stacjach radiowych. Patrzę na to, co dzieje się w ostatnich dniach w Polsce i naglę doznaję oświecenia – to, co robiłem, było bez sensu. Kompletna strata czasu.

Wszystkie moje prace były nudne, sztampowe, mało rozwijające. Niepotrzebne. Na szczęście łaskawy Bóg zesłał na mnie, w przededniu trzydziestych urodzin, iluminację. Niezbadane są wyroki Najwyższego, dlatego nie dziwię się, że przybrała ona postać Filipa Chajzera. Sympatycznego chłopaka, syna króla „Viziru”.

Jak doskonale wiecie, rzeczony Chajzer wybrał się na Fashion Week w naszej pięknej stolicy. Pośród wielu intrygujących postaci Filip dostrzegł kogoś takiego:

jutjuber

Kto zacz – spytacie. Już odpowiadam: nie, to nie jest nowa nadzieja polskiego rapu. Nie jest to również ofiara molestowania księży w zaciszu plebanii, choć umówmy się, trochę tak wygląda.

Dobra, dosyć tego trzymania w niepewności. Napięcie zbudowane, to oznajmiam: ów koleś jest JUTJUBEREM.

Spieszę wyjaśnić starszym czytelnikom, że nazwa ta nie ma nic wspólnego z maklerem, ale już z wizjonerem – jak najbardziej tak. Jutjuber jest to bowiem człowiek, który za pośrednictwem popularnego na całym świecie portalu przemawia do mas. Wróć, złe słowo. On nie mówi, on wieszczy. Wskazuje kierunek. Wprowadza na odpowiednią drogę. Gdy zbłądzisz, możesz być pewien, że jutjuber pomoże ci się odnaleźć. Zrobi to z ojcowskim, wyrozumiałym uśmiechem na ustach, czasem, kiedy wpadniesz w naprawdę duże tarapaty, może klepnąć cię w plecy w celu naprostowania.

Też chcę taki być!

Wiem, że moje marzenia sięgają gwiazd. Że cholernie trudno będzie je spełnić. Że łatwiej zrobić włam na Konklawe niż dostać się do elitarnego grona jutjuberów.

Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, ale mimo to podejmę rękawicę. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana albo inaczej: kto nie ryzykuje, ten nie jutjubuje. A nie jutjubować znaczy w dzisiejszych czasach nie istnieć. Jest dokładnie tak, jak wspomniałem na wstępie: cała ta praca w gazetach, telewizjach i radiach nie ma sensu. Przy prawdziwym błyskotliwym jutjubowaniu jest tylko namiastką dziennikarstwa.

Filip Chajzer i jego kolega w zajebistej bluzie mi to uświadomili, za co jestem im wdzięczny. Teraz pozostaje pytanie: o czym mam wieszczyć do was, społeczeństwa?

W tym miejscu aż chce się zakrzyknąć z wesołym uśmiechem na buzi: o wszystkim!

Wiadomo bowiem, że prawdziwy jutjuber jest trochę tak, jak Irena Kwiatkowska w „Czterdziestolatku”: ona nie bała się żadnej pracy, on żadnego tematu. W sumie nic dziwnego, człowiek tak obyty w świecie może się wypowiedzieć o modzie, wojnie, nurkowaniu, a także kolumbijskich plantacjach kaw. Bez różnicy – co temat, to słowna perełka.

Mam już profesjonalną kamerę, pomysł i dobre chęci. Czekajcie z napięciem na twarzach, niebawem rozpocznę swój nowy, lepszy żywot, co w sumie równa się nowe, lepsze żywoty także dla was – dzięki mnie WRESZCIE zrozumiecie jak żyć.

Oczywiście jutjuber, nawet ten początkujący, przekornym stworzeniem jest, jak każdy artysta zresztą. Może więc zdarzyć się i tak, że zrezygnuję z mojej kariery zanim tak naprawdę ją zacznę, a swój profesjonalny sprzęt wykorzystam w innej, dochodowej branży, kręceniu porno na przykład. Ale spokojnie, jeśli nawet się spontanicznie przebranżowię, na pewno wam o tym powiem. I podrzucę na Wyszło adres do strony, na której będą dostępne moje filmiki. Hardcorowe, nie jutjubowe.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑