Pijany Estończyk to Estończyk oczytany

Opublikowano Sierpień 31, 2013 | przez MB

elu algab

Pomysłów na popularyzację literatury jest wiele. Targi książki, tania książka, książki w tramwajach, książki w kinach, bookcrossing, pchle targi itp. Jednak żaden z nich nie jest tak skuteczny, jak inicjatywa estońskich ustawodawców.

W 1994 roku w kraju o nieco ponadmilionowej liczbie ludności wprowadzono najbardziej rewolucyjne dla rozwoju czytelnictwa prawo, które powinno służyć za przykład dla światowych mocarstw. Zgodnie z nim, im więcej naród pije, pali i im częściej łajdaczy się w kasynach, tym więcej książek będzie mógł przeczytać w skali roku (to tak na chłopski rozum). A akurat z literatury Estonia słynie. Jeżeli miałaby się czymś chwalić w Europie, to właśnie nią. Pod warstwą oczytania kryją się jednak mocna głowa i gardło bez dna.

Krajowa literatura jest bowiem wspierana z hajsu, jaki w postaci podatków ze sprzedaży alkoholu, tytoniu i gier hazardowych, wpłynie do państwowej kielmany. Na ten cel Estonia przeznacza 6% ogólnych wpływów.

W 2012 roku sami tylko Finowie odwiedzający Estonię w celach rekreacyjnych nabyli w sumie 28,5 miliona litrów alko. Dokładnie 84% fińskich turystów chodziło zbombionych estońską wódą, co po części przyczyniło się do wydania aż 4000 pozycji.

Co ciekawe, wynik Finlandii jest zdecydowanie mniej imponujący.

Pozostaje pogratulować fantazji i wyobrażać sobie, jak wyglądałby literacki rynek w Polsce, gdyby podobną ustawę wprowadzono przy ul. Wiejskiej.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑