Pisarze jak akrobaci i kucharze. Włosi wyprodukowali literacki talent show!

Opublikowano Listopad 26, 2013 | przez MB

pisarz2

Po utalentowanych wokalistach, kucharzach, aktorach, tancerzach, komikach, akrobatach i zdecydowanie mniej utalentowanych modelkach przyszedł czas na pisarzy. Pokojowi literaci dostają swoje pięć minut w mediach. Co prawda jedynie we włoskich, ale chwytliwy format ma to do siebie, że szybko się rozprzestrzenia.

Telewizja państwowa RAI 3 ruszyła w tym miesiącu z telewizyjnym talent show z włoska nazwanym „Masterpiece”, czyli „Arcydzieło”. Program oparty jest na podobnych zasadach co „X Factor” albo „Mam Talent”.

Na castingi do pierwszej edycji zgłosiło się pięć tysięcy chętnych na rozgłos domorosłych pisarzy. Spośród nich trzyosobowe jury, w którym zasiada między innymi gorąca jak Sardynia w sierpniu mistrzyni słowa, wyłoniło siedemdziesięciu najsprawniejszych literatów.

pisarz3

W każdym z odcinków widzowie RAI 3 oglądać będą czwórkę szczęśliwców, których zadaniem będzie napisać tekst na zadany temat w przeciągu trzydziestu minut. Pracę uczestników uważnie śledzi oko kamery, dzięki któremu kolejne etapy powstawania tekstu mogą śledzić zarówno jurorzy, goście w studiu, jak i widzowie przed telewizorami. Po pół godzinie następuje odczyt przed obliczem wymagającego panelu jurorskiego. Dwóch najsłabszych autorów żegna się z „Masterpiece”.

Pozostała dwójka przez 59 sekund jeździ windą, w której każdemu z dwóch uczestników towarzyszy gość-celebryta (a jakże!). Ich zadaniem jest przekonanie go do wyższości swojego tekstu nad tekstem przeciwnika. W ten sposób w lutym zostanie wyłoniona pierwsza finałowa szóstka, do której na zasadzie zielonej karty dołączy następna (po trzy osoby wybierają jurorzy i publiczność).

Nagrodą główną „Arcydzieła” jest kontrakt na wydanie książki. Publikacja ukaże się w oszałamiająco wielkim jak na debiutanta nakładzie stu tysięcy egzemplarzy.

Nie wiem, co takiego zwycięzca programu musiałby napisać, by wydawnictwu Bompiani hajs wrzucony w to wydanie się zwrócił. Szanse na drugi „Kod Leonarda Da Vinci” są raczej marne. Wartością dodaną na pewno jest gwarantowany status mega gwiazdy i osobowości telewizyjnej, który przy promocji wydawnictwa z pewnością okaże się całkiem przydatny, ale w takiej liczbie to i nawet Dawid Podsiadło ciastek by nie sprzedał.

Ale to już nie nasza brocha. Poczekajmy aż „Masterpiece” przywlecze się do Polski. Obstawiam, że w jury zasiedliby Katarzyna Grochola, Jerzy Pilch i Wojciech Kuczok, który ostatnio wszem i wobec opowiada światu o swoich seksualnych szarżach z Agatą Passent. A może i Głowacki by się zgodził? A co! Jeden z jurorów „Arcydzieła” stwierdził, że nawet Caravaggio i Michał Anioł dobrze czuliby się na planie programu. To i pan Janusz by się nie odnalazł?

Innym pomysłem, który ze swojej strony mogę podrzucić producentom, jest zatrudnienie tzw. pisarzy-celebrytów. Pisarski sznyt plus obycie przed kamerami zapewnią sukces na szeroką skalę. A i wybór będzie zdecydowanie większy. Zamiast ograniczać się do hermetycznej grupy polskich literatów współczesnych, można przebierać i żonglować w takich nazwiskach jak Dowbor, Cichopek, Ibisz, Hołowczyc, Felicjańska, Rusin, Jabłczyńska, Marczuk czy Wolszczak. Gejzer kompetencji.

Warto dodać, że nie jest to pierwsze literackie show w historii telewizji. W grudniu 2012 roku w Stanach Zjednoczonych nakręcono „Literary Death Match” czyli pojedynek na prozę. Rolę jednego z jurorów pełnił Michael C. Hall (Dexter). Jak widać program szału nie zrobił i nikt na miarę Dana Browna się nie pojawił. Mimo wszystko Włochy próbują. A ja im kibicuję i czekam na polską edycję. O ile w jury zasiądzie wylewny Kuczok oczywiście.

pisarz

 

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑