Piszcie książki. Gruba kasa do zgarnięcia

Opublikowano Wrzesień 11, 2014 | przez MB

rowling

Jeśli ktoś, wzorem polskich pisarzy, uważa, że z pisania nie da się wyżyć, to lepiej niech zapozna się najnowszym zestawieniem najlepiej zarabiających autorów opublikowanym przez „Forbesa”. Nawet gówniarz może zarobić miliony!

Wystarczy mieć nosa i trafić w potrzeby rynku. Wiadomo, że pisząc o obskurnych podwórkach i szarej rzeczywistości, tworząc książki gorzkie i smutne, np. o dzieciach chorych na raka i ich w walce
z przeciwnościami losu, albo przedstawiając biografię natchnionego moczymordy rzadko kiedy da się zarobić kokosy. Można stworzyć wybitną literaturą, ale albo rybki, albo akwarium. Autorzy z rankingu „Forbesa” postawili na hajs.

Najbogatsi pisarze zdecydowanie poszli w trzy gatunki: literatura młodzieżowa, kryminał/sensacja
i romans/erotyk. Łaknącym sławy i bogactwa radzimy wziąć z nich przykład.

Uwzględnieni w zestawieniu autorzy książek dla nastolatków zarobili w zeszłym roku łącznie 67 mln dolarów! Suzanne Collins, autorka „Igrzysk Śmierci”, zgarnęła aż 16 mln. A to dopiero 7. miejsce. Oczko niżej uplasowała się babeczka, która historię młodego magika spisywała na zwykłej serwetce. J.K. Rowling przypadło 14 mln. W jej przypadku to jednak marny wynik. Rick Riordan, który też pisze dla dzieciaków, ale bardziej w stylu kiepskiego fantasy zarobił 10 mln (Percy Jackson to nowy bóg teensów z całego świata). Zaskakująca najlepszy jest więc Jeff Kinney ze swoją serią „Dzienniki cwaniaczka” (17 mln i 6. miejsce). John Green z kolei jest nieczęstym przykładem tego, że skuteczny marketing może iść w parze z literaturą tzw. ambitną. 9 mln to co prawda najniższy wynik w rankingu, ale za to za książkę „Gwiazd naszych wina”, opowieść o nastolatce chorej właśnie na raka oraz młodocianym koszykarzu, któremu amputowano nogę. Na jej podstawie powstał kinowy hit, opisany zresztą niedawno na Wyszło.

Hitowymi osiągnięciami finansowymi za ostatni rok mogą za to pochwalić się autorzy kryminałów i sensacji. Czytelnicy lubią czuć dreszczyk emocji a pisarze delikatną fakturę banknotów. Wilk syty i owca cała.

Zacznijmy od „najbiedniejszych” (odpowiednio miejsce 6. ex aequo i 5.). Stary wilk John Girsham – 17 mln
i autorka dotychczas trzynastu tomów o odważnej Stephanie Plum Janet Evanovich – 20 mln (to się nazywa okrągła sumka). Ponad nimi tylko niebo. Niezniszczalny i szukający za wszelką cenę sensacji Dan Brown, który za minione dwanaście miesięcy przyjął na konto 28 mln dolarów (2. miejsce), oraz prawdziwy krezus James Patterson. Ten ostatni, tylko dzięki wpływom za minione dwanaście miesięcy, mógłby sobie kupić wyspę, słonia, odrzutowiec, rakietę i wszystkie polskie księgarnie i wydawnictwa. 90 mln dolarów to jakiś obłęd i oczywiście tytuł najbardziej wypasionego autora na świecie. Odebrany E. L. James.

Jej historia na przestrzeni dwóch lat przebiegła zaskakująco. W zeszłym roku 1. miejsce i 95 mln baksów (szok!), teraz już „tylko” pozycja 9. ex aequo i 10 mln. Co się stało, Panie Grey?

Trzeba jednak przyznać, że w sektorze literatury kobiecej James ma z kim konkurować. Miejsca 3. i 4. okupowane są przez wyjadaczki: Norę Roberts – 23 mln i Danielle Steel – 22 mln. Sprawczyni chwilowej mody na sado maso nie mogła długo stawać w szranki z paniami, które prawie od czterdziestu lat regularnie robią z kobiecych umysłów papkę.

Obecność w zestawieniu Stephena Kinga (17 mln) i George’a R. R. Martin (12 mln) nikogo raczej nie dziwi. Za to Veronica Roth, która za tak okrutny szajs jakim jest „Niezgodna” chapnęła 17 mln i zajęła 6. miejsce
w rankingu mając dopiero 26 lat, to prawdziwy ewenement.

Nic, tylko pisać książki i kosić gruby szmal.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑