Piwny smakosz analizuje dla was kolejny browar. Tym razem egzotyczną Kilikię

Opublikowano Lipiec 3, 2013 | przez qam

Marta ma nosa do piwa. Gdy podczas ostatniej wizyty w supermarkecie zachwycałem się i oglądałem regał pełen rarytasów z Belgii, jej w oko wpadła nietypowa, zielona butelka. Kilikia, bo tak nazywało się to egzotyczne piwo, przyjechała do nas prosto z Armenii. Nie zastanawialiśmy się długo – dwa rodzaje napitku z Bliskiego Wschodu szybko wpadły do naszego koszyka (byłby trzy, wliczając Dark Beer, ale okazało się, że jest ono po terminie – uważajcie!).

piwo1

Do rzeczy:
Kolor: W przypadku Jubilee bardzo jasny, żółty lub lekko złoty. Celebratory jest ciemniejsze, odrobinę bursztynowe, ale ogólnie rzecz biorąc oba piwa nie mają w sobie zbyt wiele zachęcającego koloru.
Piana: Jak widać na zdjęciach – idzie do góry jak szalona. Być może to wina dość wysokiej temperatury, być może złych szklanek, ale trudno narzekać na wysoką pianę. Jest ona bardzo drobna na powierzchni i średnia poniżej. Redukuje się wolno i efektownie oblepia szkło.
Zapach: Po samym otwarciu nieprzyjemny, typowy dla zielonych butelek, w których piwo potrafi stracić trochę ze swoich właściwości. Jubilee pachnie słodowo, natomiast Celebratory jest zrównoważone, odrobinę chmielowe, ale mocniej czuć w nim alkohol.
Smak: Największa niespodzianka. Jubilee jest, jak na lagera, zaskakująco słodowy, wręcz chlebowy. Pozostawia w ustach średnio goryczkowy posmak, który balansuje wcześniejsze wrażenia. Celebratory jest mniej charakterne, bardziej płaskie i podobne do naszych piw. Wyraźniej czuć w nim alkohol, ale ogólnie smakuje delikatnie.
Wysycenie: Jak na ten gatunek, w obu przypadkach średnie. Piwo pracuje, ale ilość dwutlenku węgla nie przeszkadza, co dość znacząco zwiększa jego pijalność.
Opakowanie: Egzotyczne – rzadko widuje się trunki w takich butelkach. W obu przypadkach mamy niezłe, stylowe etykiety oraz kontretykiety, brakuje tylko krawatek. Minus należy się importerowi, który opisy na nalepkach potraktował po macoszemu i trudno im zaufać.

piwo2

Kilikia okazała się piwem niezłym – biorąc więc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenia, stanowi miły wyjątek spośród egzotycznych napitków. Na szczególną uwagę zasługuje Jubilee Beer, które jest niezwykle słodowe i goryczkowe jednocześnie. Nie dam sobie ręki uciąć, ale chyba trudno będzie znaleźć lokalny odpowiednik tego smaku. Celebratory to natomiast przeciętny, typowy lager. Ciekawa obserwacja na koniec: Armeńczycy radzą sobie lepiej z rozlewaniem pod jedną marką dwóch, niezwykle różnych piw lepiej niż My (wystarczy spróbować chociażby Gronie i Klasycznego).

Ocena: 
4/5 dla Kilikia Jubilee Beer (niespodziewanie nietypowe, warte spróbowania)
3+/5 dla Kilikia Celebratory (przeciętne, choć dalej dobre)

PS. Więcej recenzji na: http://piwoszdomowy.blogspot.com/

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑