Płacenie za zakupy to obecnie bieg z przeszkodami

Opublikowano Październik 16, 2013 | przez MB

cash

Kiedyś robienie zakupów było niezwykle proste. Wystarczyły następujące składowe: klient + towar + pieniądze + ekspedient. Dziś ten proces jest znacznie bardziej rozbudowany.

Nie wystarczy po prostu być. Trzeba też mieć. Gotówkę, kartę kredytową, kartę debetową, kartę płatniczą, kartkę punktową albo anielską cierpliwość. Najlepiej mieć przy sobie wszystkie wymienione, ponieważ nigdy nie wiadomo, która forma płatnicza obowiązuje w konkretnym sklepie. Płatność kartą – nie. Płatność kartą – powyżej 20 zł. Potem należy ustalić, czy proponowany czytnik kart to ten, w którym wpisać trzeba pin, czy ten do którego zwyczajnie wystarczy przyłożyć kartkę. Tzw. pay pass jest jednak zdradliwy, ponieważ nie odciąga pieniędzy z konta od razu tylko dopiero po jakimś czasie, kiedy już nazbiera Ci się kilka transakcji. Stąd tak częste i głębokie zdziwienie po sprawdzeniu stanu konta.

Element technologiczny jest więc zajebiście utrudniającym życie elementem. Gdyby tego było mało, za każdym razem należy odpowiedzieć na tryliard pytań ekspedienta. Po drodze do pracy mijam kiosk, w którym dzień w dzień kupuję różne napoje. Jest najbliżej, więc działam strategicznie. Wszystkie panie są tam miłe do porzygu i opóźniają mnie dziennie średnio o dwie, trzy minuty. To niby niedużo, ale nie lubię się spóźniać. A przez nie notorycznie mam problemy z dotarciem do roboty na czas.

Najczęściej biorę tylko Colę i energetyk. Tyle. Nigdy nie kupiłem tam niczego innego i chodzę tam na tyle często, że babeczki na pewno już mnie kojarzą. Za każdym jednak razem ich kodeks pracy nakazuje, by pytać mnie o coś słodkiego, o gazetkę codzienną, o punkty payback, albo polecać „Vivę”. Kierowniczka stoi i się przysłuchuje, czy cała formułka została odklepana.

To samo dzieje się np. w fast foodach, w których nie można już po prostu zamówić hamburgera. Przyjść, zamówić, zapłacić – to by było zbyt proste. Może chcę do tego frytki, może chcę napój? A może powiększone frytki i powiększony napój? W zestawie, w parze z drugim tańszym o dwadzieścia groszy, zapakowany czy na serwetce? Na wynos, na miejscu, a może wysłać pocztą? Szereg przeszkód do pokonania jest naprawdę długi.

W marketach, restauracjach, kawiarniach, na stacjach benzynowych (oj, tam to na pewno) – wszędzie setki niepotrzebnych pytań. Oczywiście nie jest to wina pracowników, tylko konsultantów podsuwających psychologiczne sztuczki.  Systemy się zmieniają, technika idzie na przód, myśl idzie naprzód. Lecz co z tego, gdy zupełnie prozaiczna czynność potrafi zostać zamieniona w długotrwały i męczący proces?

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑