Płyta Luxtorpedy kosztuje 54.99 zł. Litza zdziwiony

Opublikowano Grudzień 9, 2014 | przez MB

litza

Na oficjalnym fanpage’u zespołu Luxtorpeda Robert „Litza” Friedrich zamieścił jakiś czas temu zdjęcie, na którym jest wyraźnie… zaskoczony ceną najnowszej płyty jego kapeli. Fotografię opatrzył stosownym komentarzem o wygórowanej marży. Ziemia do Litzy, Ziemia do Litzy…

„Dzisiaj musiałem kupić jeden egzemplarz własnej płyty bo, spotkałem na świątecznych zakupach w Malta Markecie starego przyjaciela i chciałem mu dać Buraki. Więc odważyłem się wejść do empiku. Patrzę i oczom nie wierzę. Cena 54,99 !!!! Nie polecam tej marży.”

Tak dokładnie brzmi brzmi wpis zdziwionego muzyka. A „Buraki” to skrócony tytuł płyty Luxtorpedy, który w całości jest jeszcze bardziej specyficzny – „A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki”. Lecz nie o nazwę się tu rozchodzi, a o zupełny brak świadomości.

Ten sam krążek bezpośrednio na stronie wydawcy, czyli firmy Metal Mind Productions, można było do niedawna kupić za 52.99 zł. W innych miejscach produkt dostępny jest za 49.99, 56.00, 61.90 (o tym Litza pewnie też nie ma pojęcia). Dla osób śledzących polski rynek wydawniczy ceny nie są szczególnie zaskakujące. Za nowości zazwyczaj trzeba zapłacić w granicach 40 zł, zaś gdy mamy do czynienia z albumem dwupłytowym, czyli np. z „Burakami”, cena automatycznie wzrasta. Przykładowo na specjalną edycję płyty „Migracje” Meli Koteluk w Empiku trzeba było wyłożyć prawie 60 zł (teraz o 10 zł mniej). Jej podstawowe wydanie kosztuje w granicach 35 zł. Tyle, ile według Litzy maksymalnie powinny kosztować wszystkie albumy. Zapewnia, że zrobi wszystko, by następne płyty Luxtorpedy były dostępne w takiej właśnie cenie. Nie ma chyba tylko pojęcia jak, ponieważ żadnej poprzedniej nie udało się zejść do takiego pułapu cenowego. Płyty „Luxtorpeda” i „Robaki” kosztowały 44.99 zł. O tym też nie wiedział? Ciekawe, czy zdaje sobie sprawę, że za album „Petarda” Arki Noego trzeba zapłacić prawie 44 zł?

Ciężko uwierzyć w to, że muzyk od wielu lat regularnie nagrywający płyty nie ma pojęcia, ile tworzone przez niego produkty kosztują i jakimi prawami rządzi się rynek. Bardziej niż troską o fanów zalatuje tu hipokryzją, ponieważ muzyk dał się wciągnąć w dyskusję na Facebooku i być może napisał trochę za dużo. Zapytany wprost przez Internautów, ile zarabia na każdej płycie, odpowiedział wprost: „niecałe 10 zł”. Ciężko więc oprzeć się wrażeniu, że dycha w kieszeni za album wyceniany na pięć trochę go w dupę uwiera.

I stąd te wielkie oczy.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑